UWAGA!

Dzień Wszystkich Świętych

 Elbląg, Dzień Wszystkich Świętych

Dla jednych to po prostu dzień wolny od pracy, dla innych obowiązek kojarzący się z dbaniem o groby zmarłych osób z rodziny, dla jeszcze innych czas wspomnień o tych, którzy odeszli i refleksji nad życiem, śmiercią i tym, co może być po śmierci…

Uroczystość Wszystkich Świętych zbyt często w Polsce kojarzy się z atmosferą, którą lepiej oddaje Dzień Zaduszny, niż termin „Narodziny dla Nieba”, choć właśnie to ostatnie określenie używane jest w Kościele wobec osób świętych, których wspomnienie dzisiaj przypada.
     Od samego początku wspólnota chrześcijańska oddawała cześć męczennikom, którzy przez swoją ofiarę z życia stali się świadkami i uczestnikami śmierci oraz zmartwychwstania Chrystusa. Sięgające 155 r. świadectwo pochodzi od wspólnoty w Smyrnie, która, pisząc do wszystkich gmin chrześcijańskich o męczeńskiej śmierci swego biskupa Polikarpa, zapewniała, że przy grobie tego męczennika „będziemy się w miarę możności stale gromadzić w dzień jego męczeńskich narodzin dla nieba i z radością obchodzić je uroczyście” (Męczeństwo św. Polikarpa, 18; M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, t. I, Warszawa 1975, s. 136). Przy czym podczas sprawowanej wówczas Eucharystii wymieniane było imię męczennika, a z czasem, z upływem lat, pojawił się też zwyczaj czytania opisu męczeństwa lub wygłaszania okolicznościowego przemówienia, które nieznającym już osobiście zmarłego pokoleniom miało pokazać jego historię życia. Imion wielu świętych i my dziś byśmy nie znali, gdyby nie tworzone przez wieki skrupulatnie martyrologia.
     Dzień dzisiejszy przypomina właśnie tych Świętych Pańskich, którzy nie mają swoich osobnych dni w roku liturgicznym, a którzy tak naprawdę stanowią rzeszę nieznanych powszechnie świadków dobroci „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7,9) o czym pisał św. Jan Apostoł w Apokalipsie. Nie można ich zliczyć, nie każdy z nich był beatyfikowany czy kanonizowany, choć swoim życiem dali wzór potomnym. Każdy chyba znał albo zna kogoś takiego. Zwykłego a jednak niezwykłego. Może był trochę jak Matka Teresa, która opiekowała się trędowatymi, a może jak Maksymilian Kolbe poświęcili życie swoje za życie drugiego człowieka. Może byli dobrą Matką czy Ojcem…
     Tacy nasi mali, codzienni święci, bo właśnie świętość nierozerwalnie związana jest z pojęciem godnej podziwu i naśladowania dobroci moralnej. To także, jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego, wyznawcy Chrystusa, którzy w przekonaniu Kościoła szli przez życie heroicznie drogą wiary, by dziś, znajdując się wśród zbawionych, skutecznie wstawiać się za nami u Boga.
     Tajemnica Świętych Obcowania, do której nawiązuje dzisiejsza uroczystość, przypomina także, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną Bożą, której nawet śmierć nie może rozłączyć. Bracia nasi, którzy odeszli z tego świata i cieszą się chwałą wieczną, pokazują, jakimi drogami można kroczyć, by znaleźć się w ich gronie. I choć dla współcześnie żyjących Święci pozostają głównie znakami i świadkami wiary i życia zgodnego z Ewangelią, w rozumieniu Księgi Powtórzonego Prawa ich postępowanie obejmuje i obejmować musiało nie tylko życie religijne rozumiane jako uczestnictwo we Mszach Świętych i modlitwach, lecz również życie moralne każdego dnia - ich stosunek do ubogich, wdów, sierot i cudzoziemców.
     Gdy dziś mówi się o świętości ludzi, uważa się ją za zjawisko wyjątkowe i dotyczące „kogoś”, ale nie nas samych, choć jak wynika z danych, większość z nas ochrzczona była. Tymczasem jak mówi Biblia, uświęcenie człowieka, które daje chrzest, zobowiązuje do życia „według świętości, która u Boga jest” (2 Kor 1,12). Do sytuacji takiego pewnego zwątpienia odniósł się papież Pius XI w słowach: „Mniema się powszechnie, że świętość nie jest powołaniem wszystkich. Tak sądzić jest błędem” (przemówienie z 8 I 1933 r.). Zapominamy zbyt łatwo biblijną naukę o świętości ludu Bożego i dlatego dziwi nas, że św. Paweł nazywa adresatów swych listów świętymi pomimo grzechów, które im wytyka.
     Każdy, jako dziecko Boże (por. Rz 8,14-17) posiada w sobie źródło świętości Bożej, a znany i sprawowany od wieków przez Kościół zwyczaj podkreślania świętości poszczególnych swych członków, połączony z praktyką zbierania się rodziny w rocznicę śmierci przy grobie swego zmarłego i sprawowania tam Eucharystii, choć biegiem czasu został przez wspólnotę chrześcijańską zmodyfikowany, to wciąż ma na celu nie tylko prośbę o ich wstawiennictwo oraz stawianie ich sobie za wzór do naśladowania, ale też rozwijanie i pogłębianie jedności całego Kościoła, rozumiane jako ściślejsze związanie Kościoła na ziemi z Kościołem w niebie. Jak naucza Kościół, nasze modlitwy za zmarłych nie tylko stanowią dla nich pomoc do zbawienia, ale też pogłębiają wspólnotę Chrystusową oraz więź między nami a tymi, którzy nas poprzedzali.
mk
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • A wy ciągle nie możecie się nauczyć dwóch pojęć: 1 listopad: Uroczystość Wszystkich Świętych 2 listopad :dzień zaduszny, wspomnienie wszystkich zmarłych a tym samym wasz Dzień Zmarłych Jak nie umiecie robić korekt to napiszcie np. Halowyn lub jak tam się to piszę.
  • A co z tymi w "czyśćcu", za których nie ma kto zapłacić?
  • Czysciec to wymysl czlowieka - ani w dopuszczonym przez watykanskich teologow Pismie Swietym, ani w Apokryfach nie ma o tym ani slowa!!! Czysciec to mieszanina wczesnochrzescijanskich, judaistycznych i perskich wierzen i legend. Szerzej na ten temat Uta Ranke-Heinemann w swoim "Nie i amen".
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Sceptyk(2008-11-02)
Reklama