Emeryt nie ma lekkiego życia

Od 1 marca, po waloryzacji, emerytury i renty wzrosną, ale nieznacznie. Nadal utrzymują się na niskim poziomie. – A ceny wzrastają, czynsz idzie w górę, tak samo opłaty za gaz i prąd. Jak żyć – pytają emeryci zrzeszeni w elbląskiej „Solidarności”.
22 lutego w całym kraju odbyły się konferencje prasowe regionalnych sekcji emerytów i rencistów „Solidarności”. – To nasza forma protestu, bo ze względu na koszty i zdrowie nie jesteśmy stanie pojechać do Warszawy na manifestację – wyjaśniał Andrzej Malinowski, przewodniczący sekcji regionu elbląskiego.
Sedno sprawy omówiła Teresa Bubel, która pełni funkcję sekretarza sekcji: - Jesteśmy oburzeni zachowaniem młodych i tym, że mówią, że muszą nas utrzymywać. Przecież przez wiele lat pracowaliśmy i łożyliśmy na poprzednie pokolenia. I teraz, tym protestem, dajemy znak, że żyjemy i chcemy być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.
W Polsce jest 9,6 miliona emerytów i rencistów. Wielu z nich pobiera najniższe świadczenia, czyli 706,29 zł (po waloryzacji 728,18 zł brutto emerytury) i 543,29 zł (po waloryzacji 560,13 zł brutto renty).
- A ceny wzrastają, rosną czynsze, opłaty za prąd i gaz. Jak przeżyć za takie pieniądze – zastanawiają się emeryci zrzeszeni w „Solidarności”.
- W Polsce rośnie tzw. szara strefa, bo rośnie bezrobocie, rosną ceny, a nie ma masowych zgonów z głodu – wskazywała Teresa Bubel.
- Nasze dzieci i wnuki wyjeżdżają za granicę i tam pracują na obcych emerytów – wtórowała jej Łucja Bagnowska. – A co się dzieje u nas? Ja przeszłam na emeryturę w 1990 roku w wieku 52 lat. Byłam emerytem-wcześniakiem. Nie chciałam odchodzić z pracy, ale tak zdecydowano za mnie. W roku 90’ moja emerytura wynosiła 53 proc. średniej krajowej, dziś – niecałe 30 proc.! A co się dzieje z zakładami pracy, które my budowaliśmy, a dziś się je sprzedaje za bezcen? A co się porobiło z Elzamem? Zamiast produkować śruby czy kotwice to się tam teraz handluje majtkami!
Wnioski związkowców:
- Należy do polskiego prawa wprowadzić kategorię „zdolności podatkowej”. Po co pobierać podatek dochodowy od kogoś, kto ma prawo do zasiłku socjalnego wypłacanego m.in. z jego podatku dochodowego? Po co przekładać pieniądze i ponosić koszty tego przekładania? Dolną granicą zdolności podatkowej mógłby być na początek przychód roczny 18 tys. zł. Zwiększyłoby to niższe świadczenia o 18 proc.
- Powinno się podnieść świadczenia minimalne, zmniejszając liczbę potencjalnych zasiłkobiorców, bo przyznawanie zasiłków po sprawdzeniu przez urzędnika rzeczywistego stanu materialnego jest droższą formą pomagania uboższym.
- W latach wyższych cen, jakim niewątpliwie jest przełom roku 2010/2011 i jak to widzimy dziś zapowiada się rok 2011, należałoby przyznać najuboższym świadczeniobiorcom i pracownikom „dodatek drożyźniany”.
I rozpatrzenia tych wniosków domagają się od rządu.
- Chodzi nam o to, by ludzie wiedzieli, że są organizacje, którym zależy na poprawieniu bytu emerytów – dodał Andrzej Malinowski. – Samym narzekaniem nic się nie zrobi, dlatego chcemy pukać do różnych drzwi – zakończyła Teresa Bubel.
Sedno sprawy omówiła Teresa Bubel, która pełni funkcję sekretarza sekcji: - Jesteśmy oburzeni zachowaniem młodych i tym, że mówią, że muszą nas utrzymywać. Przecież przez wiele lat pracowaliśmy i łożyliśmy na poprzednie pokolenia. I teraz, tym protestem, dajemy znak, że żyjemy i chcemy być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.
W Polsce jest 9,6 miliona emerytów i rencistów. Wielu z nich pobiera najniższe świadczenia, czyli 706,29 zł (po waloryzacji 728,18 zł brutto emerytury) i 543,29 zł (po waloryzacji 560,13 zł brutto renty).
- A ceny wzrastają, rosną czynsze, opłaty za prąd i gaz. Jak przeżyć za takie pieniądze – zastanawiają się emeryci zrzeszeni w „Solidarności”.
- W Polsce rośnie tzw. szara strefa, bo rośnie bezrobocie, rosną ceny, a nie ma masowych zgonów z głodu – wskazywała Teresa Bubel.
- Nasze dzieci i wnuki wyjeżdżają za granicę i tam pracują na obcych emerytów – wtórowała jej Łucja Bagnowska. – A co się dzieje u nas? Ja przeszłam na emeryturę w 1990 roku w wieku 52 lat. Byłam emerytem-wcześniakiem. Nie chciałam odchodzić z pracy, ale tak zdecydowano za mnie. W roku 90’ moja emerytura wynosiła 53 proc. średniej krajowej, dziś – niecałe 30 proc.! A co się dzieje z zakładami pracy, które my budowaliśmy, a dziś się je sprzedaje za bezcen? A co się porobiło z Elzamem? Zamiast produkować śruby czy kotwice to się tam teraz handluje majtkami!
Wnioski związkowców:
- Należy do polskiego prawa wprowadzić kategorię „zdolności podatkowej”. Po co pobierać podatek dochodowy od kogoś, kto ma prawo do zasiłku socjalnego wypłacanego m.in. z jego podatku dochodowego? Po co przekładać pieniądze i ponosić koszty tego przekładania? Dolną granicą zdolności podatkowej mógłby być na początek przychód roczny 18 tys. zł. Zwiększyłoby to niższe świadczenia o 18 proc.
- Powinno się podnieść świadczenia minimalne, zmniejszając liczbę potencjalnych zasiłkobiorców, bo przyznawanie zasiłków po sprawdzeniu przez urzędnika rzeczywistego stanu materialnego jest droższą formą pomagania uboższym.
- W latach wyższych cen, jakim niewątpliwie jest przełom roku 2010/2011 i jak to widzimy dziś zapowiada się rok 2011, należałoby przyznać najuboższym świadczeniobiorcom i pracownikom „dodatek drożyźniany”.
I rozpatrzenia tych wniosków domagają się od rządu.
- Chodzi nam o to, by ludzie wiedzieli, że są organizacje, którym zależy na poprawieniu bytu emerytów – dodał Andrzej Malinowski. – Samym narzekaniem nic się nie zrobi, dlatego chcemy pukać do różnych drzwi – zakończyła Teresa Bubel.
A