Gdy widzisz w hipermarkecie ciężarówkę wymuszającą pierwszeństwo…
Mowa będzie tu o tzw. „kasie pierwszeństwa” w elbląskich hipermarketach – ciekawym wynalazku, którego obecność świadczy o tym, że znajdujemy się w miarę cywilizowanym mieście. Niestety, ostatnimi czasy doszły mnie słuchy, że niektórzy są cywilizacyjnie opóźnieni o jakieś sześć lat w stosunku do reszty normalnych ludzi. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że to przyjezdni z głębokiej prowincji...
Do kasy pierwszeństwa może podejść z zakupami każdy obywatel, nawet ten zdrowy i w pełni sił. Z tym, że musi pamiętać, iż powinien przepuścić osobę niepełnosprawną, matkę z małym dzieckiem czy kobietę w ciąży. Ot, i cała filozofia. Normalny człowiek to rozumie i nie robi problemów, kiedy np. taka kobieta w błogosławionym stanie zapyta, czy może zapłacić za zakupy pierwsza. Niestety, zdarzają się jeszcze ludzie, którzy myślą, że wyświadczają komuś wielką łaskę; i choćbyś konała w kilometrowym ogonku, musisz wysłuchać tyrady jakiejś pani na temat tego, że „ona biedna też musiała się nastać, a ciąża to nie choroba”. Jeśli dodatkowo trafi się w szeregu jakiś aspołeczny facet, któremu potwornie się spieszy, złośliwe komentarze są nieuniknione. Nikt tych ludzi chyba nie poinformował, że idea kas pierwszeństwa nie polega na przerzucaniu się książeczkami inwalidy wojskowego, kartami ciąży, zdjęciami USG i ustalaniu, kto ma gorzej.
Instrukcja postępowania w takich przypadkach jest prosta: trzeba trochę cywilizacji dopomóc. Jeżeli akurat męczą cię potworne mdłości, przestań z nimi walczyć – skup się raczej na celowaniu w najgłośniejszego awanturnika. To będzie szalenie skuteczna lekcja dobrego wychowania. Jeżeli okropnie boli cię kręgosłup i z ledwością powstrzymujesz łzy ze złości – natychmiast wybuchnij histerycznym płaczem. Wahania nastroju to straszna broń. Im głośniej wyrazisz swoją rozpacz, tym szybciej zjawi się ktoś z obsługi. Wszak hipermarkety to wielkie domy szczęśliwych zakupów, więc specjaliści od public relations i kierownicy zrobią wszystko, żeby tak zostało. Kto wie, może da się zorganizować mały rabat od sklepu?
Jeśli jednak nie masz czasu i ochoty na głupawe dyskusje, po prostu „wymuś pierwszeństwo” – bez zbędnych ceregieli podejdź do kasjerki i powiedz, o co chodzi. W ten sposób unikniesz długiego stania w kolejce. Niestety, nikt nie zagwarantuje, że tzw. „umysłowi” nie zaczną burczeć pod nosem – i chociaż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że takie zachowanie jest poważnym kalectwem – i tak masz przed nimi pierwszeństwo.
Nie należy też wysuwać zbyt daleko idących wniosków. Nie jest tak, że mieszkańcy Elbląga są nieżyczliwie nastawieni, a także specjalnie udają ślepych i głuchych na to, co się dookoła nich dzieje. Czasami zmęczeni, niewyspani lub zamyśleni klienci rzeczywiście nie widzą, że gdzieś z tyłu za nimi stoi osoba, której należałoby ułatwić dokonanie zakupów. Dlatego zawsze warto podejść i zwyczajnie zapytać.
Podobnie rzecz się ma z komunikacją miejską. Czasem gdzieś dalej stoi jak żywy wyrzut sumienia – ciężarna kobitka i wielu z chęcią ustąpiłoby jej miejsca, gdyby tylko podeszła bliżej. W przeciwnym wypadku, zanim jeszcze ktoś uczynny zdąży wstać, na jego miejsce ładuje się jakaś krzepka babina, która dopiero co wróciła z Warszawy i właśnie z wypiekami na twarzy opowiada swojej koleżance, jak to rwała kostkę brukową i rzucała nią w niewiernych…
Instrukcja postępowania w takich przypadkach jest prosta: trzeba trochę cywilizacji dopomóc. Jeżeli akurat męczą cię potworne mdłości, przestań z nimi walczyć – skup się raczej na celowaniu w najgłośniejszego awanturnika. To będzie szalenie skuteczna lekcja dobrego wychowania. Jeżeli okropnie boli cię kręgosłup i z ledwością powstrzymujesz łzy ze złości – natychmiast wybuchnij histerycznym płaczem. Wahania nastroju to straszna broń. Im głośniej wyrazisz swoją rozpacz, tym szybciej zjawi się ktoś z obsługi. Wszak hipermarkety to wielkie domy szczęśliwych zakupów, więc specjaliści od public relations i kierownicy zrobią wszystko, żeby tak zostało. Kto wie, może da się zorganizować mały rabat od sklepu?
Jeśli jednak nie masz czasu i ochoty na głupawe dyskusje, po prostu „wymuś pierwszeństwo” – bez zbędnych ceregieli podejdź do kasjerki i powiedz, o co chodzi. W ten sposób unikniesz długiego stania w kolejce. Niestety, nikt nie zagwarantuje, że tzw. „umysłowi” nie zaczną burczeć pod nosem – i chociaż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że takie zachowanie jest poważnym kalectwem – i tak masz przed nimi pierwszeństwo.
Nie należy też wysuwać zbyt daleko idących wniosków. Nie jest tak, że mieszkańcy Elbląga są nieżyczliwie nastawieni, a także specjalnie udają ślepych i głuchych na to, co się dookoła nich dzieje. Czasami zmęczeni, niewyspani lub zamyśleni klienci rzeczywiście nie widzą, że gdzieś z tyłu za nimi stoi osoba, której należałoby ułatwić dokonanie zakupów. Dlatego zawsze warto podejść i zwyczajnie zapytać.
Podobnie rzecz się ma z komunikacją miejską. Czasem gdzieś dalej stoi jak żywy wyrzut sumienia – ciężarna kobitka i wielu z chęcią ustąpiłoby jej miejsca, gdyby tylko podeszła bliżej. W przeciwnym wypadku, zanim jeszcze ktoś uczynny zdąży wstać, na jego miejsce ładuje się jakaś krzepka babina, która dopiero co wróciła z Warszawy i właśnie z wypiekami na twarzy opowiada swojej koleżance, jak to rwała kostkę brukową i rzucała nią w niewiernych…
MG