Historia wojennego listu

W dniach 9-13 listopada o. Rafał Roszer SchP z Zespołu Szkół Pijarskich w Elblągu oraz państwo Dorota i Jarosław Orłowscy z synem Marcinem byli gośćmi Stowarzyszenia Oise – Elbląg w Compiegne. Rok wcześniej Marcin zawiózł tam list-deseczkę francuskiego jeńca wojennego, napisany w 1944 r. w Elblągu. Teraz spotkali się z synem autora listu, którego odnaleźli francuscy przyjaciele z Compiegne.
Oto relacja o. Rafała:
Stowarzyszenia Oise – Elbląg w Compiegne to polsko-francuskie stowarzyszenie, którego celem jest pielęgnowanie i budowanie przyjaźni miedzy naszymi narodami. W 2008 r. nasza placówka – Zespół Szkół Pijarskich – nawiązała współpracę z tym stowarzyszeniem oraz ze szkołą z Compiegne. Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że tzw. wymiana uczniów miedzy naszą szkołą a Instytutem Guimera będzie miała związek z tak niesamowitą historią.
W 2008 r., wyjeżdżając do Compiegne, jeden z naszych uczniów, Marcin Orłowski zabrał ze sobą małą deseczkę, na której znajdował się tekst w języku francuskim, datowany na 22 listopada 1944 r. Ten niesamowity list został odkryty przypadkiem podczas remontu domu Marcina. Będąc na miejscu, pokazaliśmy deseczkę i wtedy zaczęło się wielkie, pełne emocji poszukiwanie.
Tekst na deseczce okazał się listem francuskiego więźnia do swoich bliskich. Okazało się, że właśnie w Compiegne podczas II wojny światowej istniał obóz niemiecki, gdzie więziono francuskich partyzantów i bojowników o wolną Francję. Dla upamiętnienia tego faktu powstało muzeum – Memorial de l’internement et de la deportation Camp de Royallieu. W styczniu 2008 r. odsłonięto tam ścianę pamięci z wypisanymi imionami i nazwiskami wszystkich więźniów. Znaleźliśmy tam imię i nazwisko nadawcy naszego niesamowitego listu, Raymonda Barraud, którego wojenne losy rzuciły potem do Elbląga. Trudno opisać emocje, które nam wtedy towarzyszyły. Pani prezes stowarzyszenia „Memorial...” Mme Marie Claire Garreau obiecała, że znajdzie wszystko, co tylko możliwe, o tym człowieku, jego rodzinie i odnajdzie ich. I tak się stało.
Pani Garreau odnalazła syna pana Raymonda, Michella’a Barraud. Zostaliśmy zaproszeni do Compiegne na uroczystość przekazania wojennego listu rodzinie. Cała historia znalazła finał 10 listopada tego roku podczas uroczystości w tym muzeum. W obecności wielu znakomitych gości państwo Dorota i Jarosław Orłowscy przekazali list na deseczce panu Michelle’owi Barraud. Uroczystość miała bardzo podniosły charakter. Wysłuchaliśmy przemówień Państwa Orłowskich, M. Barraud oraz Jeana Polaka. Złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem deportowanych i uczciliśmy Ich minutą ciszy. Jednak najwięcej emocji wzbudziło odegranie naszego hymnu narodowego. Jeszcze nigdy nie wywoływał on tak wielu emocji w naszym życiu. Usłyszenie hymnu własnego kraju ponad 1500 km od jego granic wzbudza wielkie emocje i przeżycia.
Po południu gościliśmy w pobliskim lesie w Armistice, gdzie 11 listopada 1918 r. w wagonie kolejowym został podpisany dokument kończący I wojnę światową. Tam odbyła się uroczystość posadzenia dębu pamięci. Również my mieliśmy w tej uroczystości udział. Każdy z nas wsypał symboliczną łopatkę ziemi w dół, w którym został posadzony dąb. W ten sposób zostaliśmy „świadkami historii”. To wydarzenie przypomina tablica umieszczona przy tym drzewie.
Kolejny dzień to bardzo ważne chwile dla każdego Polaka i Francuza. 11 listopada przed 91 laty nasz kraj odzyskał niepodległość, a we francuskim Armistice Niemcy w 1918 r. podpisali kapitulację. Rano wspólnie z władzami miasta Compiegne modliliśmy się w kościele św. Jakuba o wolność dla Francji i Polski i dziękowaliśmy za bohaterów obu narodów. Po południu wzięliśmy udział w ogólnofrancuskich uroczystościach z tej okazji. Mieliśmy zaszczyt, jako goście honorowi, zasiadać na specjalnie przygotowanej trybunie, wraz z merem Compiegne, ministrem kultury Francji oraz sekretarzem stanu Francji ds. kombatantów i deportowanych. Ważnym momentem tych uroczystości było symboliczne złożenie kwiatów pod pomnikiem marszałka Focha. W imieniu wszystkich kombatantów i deportowanych kwiaty złożył nasz uczeń Marcin Orłowski. To wielki i bardzo ważny moment. Jesteśmy wdzięczni wszystkim organizatorom za tak wielki szacunek dla nas, Polaków, a co za tym idzie, również dla Polski. Po południu odbyło się jeszcze spotkanie z merem Compiegne, panem Philipem Marini i ministrem kultury Fridericem Mitterandem. I tak minął dzień pełen emocji i akcentów patriotycznych.
W czasie tej wizyty zawiązało się wiele znajomości i przyjaźni. Historie Francji i Polski po raz kolejny przybliżyły się. Wiele osób powiedziało, że historia listu-deseczki to bardzo dobry scenariusz na film. Podczas tego wyjazdu wspólnie wznosiliśmy toast za naszą przyjaźń. Wspólnie doświadczyliśmy, że jesteśmy świadkami historii – niesamowitej historii. Dlatego niech po raz kolejny zabrzmią te krótkie, ale jakże wymowne słowa toastu: „Niech żyje Polska, niech żyje Francja. Niech żyje nasza przyjaźń”.
Stowarzyszenia Oise – Elbląg w Compiegne to polsko-francuskie stowarzyszenie, którego celem jest pielęgnowanie i budowanie przyjaźni miedzy naszymi narodami. W 2008 r. nasza placówka – Zespół Szkół Pijarskich – nawiązała współpracę z tym stowarzyszeniem oraz ze szkołą z Compiegne. Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że tzw. wymiana uczniów miedzy naszą szkołą a Instytutem Guimera będzie miała związek z tak niesamowitą historią.
W 2008 r., wyjeżdżając do Compiegne, jeden z naszych uczniów, Marcin Orłowski zabrał ze sobą małą deseczkę, na której znajdował się tekst w języku francuskim, datowany na 22 listopada 1944 r. Ten niesamowity list został odkryty przypadkiem podczas remontu domu Marcina. Będąc na miejscu, pokazaliśmy deseczkę i wtedy zaczęło się wielkie, pełne emocji poszukiwanie.
Tekst na deseczce okazał się listem francuskiego więźnia do swoich bliskich. Okazało się, że właśnie w Compiegne podczas II wojny światowej istniał obóz niemiecki, gdzie więziono francuskich partyzantów i bojowników o wolną Francję. Dla upamiętnienia tego faktu powstało muzeum – Memorial de l’internement et de la deportation Camp de Royallieu. W styczniu 2008 r. odsłonięto tam ścianę pamięci z wypisanymi imionami i nazwiskami wszystkich więźniów. Znaleźliśmy tam imię i nazwisko nadawcy naszego niesamowitego listu, Raymonda Barraud, którego wojenne losy rzuciły potem do Elbląga. Trudno opisać emocje, które nam wtedy towarzyszyły. Pani prezes stowarzyszenia „Memorial...” Mme Marie Claire Garreau obiecała, że znajdzie wszystko, co tylko możliwe, o tym człowieku, jego rodzinie i odnajdzie ich. I tak się stało.
Pani Garreau odnalazła syna pana Raymonda, Michella’a Barraud. Zostaliśmy zaproszeni do Compiegne na uroczystość przekazania wojennego listu rodzinie. Cała historia znalazła finał 10 listopada tego roku podczas uroczystości w tym muzeum. W obecności wielu znakomitych gości państwo Dorota i Jarosław Orłowscy przekazali list na deseczce panu Michelle’owi Barraud. Uroczystość miała bardzo podniosły charakter. Wysłuchaliśmy przemówień Państwa Orłowskich, M. Barraud oraz Jeana Polaka. Złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem deportowanych i uczciliśmy Ich minutą ciszy. Jednak najwięcej emocji wzbudziło odegranie naszego hymnu narodowego. Jeszcze nigdy nie wywoływał on tak wielu emocji w naszym życiu. Usłyszenie hymnu własnego kraju ponad 1500 km od jego granic wzbudza wielkie emocje i przeżycia.
Po południu gościliśmy w pobliskim lesie w Armistice, gdzie 11 listopada 1918 r. w wagonie kolejowym został podpisany dokument kończący I wojnę światową. Tam odbyła się uroczystość posadzenia dębu pamięci. Również my mieliśmy w tej uroczystości udział. Każdy z nas wsypał symboliczną łopatkę ziemi w dół, w którym został posadzony dąb. W ten sposób zostaliśmy „świadkami historii”. To wydarzenie przypomina tablica umieszczona przy tym drzewie.
Kolejny dzień to bardzo ważne chwile dla każdego Polaka i Francuza. 11 listopada przed 91 laty nasz kraj odzyskał niepodległość, a we francuskim Armistice Niemcy w 1918 r. podpisali kapitulację. Rano wspólnie z władzami miasta Compiegne modliliśmy się w kościele św. Jakuba o wolność dla Francji i Polski i dziękowaliśmy za bohaterów obu narodów. Po południu wzięliśmy udział w ogólnofrancuskich uroczystościach z tej okazji. Mieliśmy zaszczyt, jako goście honorowi, zasiadać na specjalnie przygotowanej trybunie, wraz z merem Compiegne, ministrem kultury Francji oraz sekretarzem stanu Francji ds. kombatantów i deportowanych. Ważnym momentem tych uroczystości było symboliczne złożenie kwiatów pod pomnikiem marszałka Focha. W imieniu wszystkich kombatantów i deportowanych kwiaty złożył nasz uczeń Marcin Orłowski. To wielki i bardzo ważny moment. Jesteśmy wdzięczni wszystkim organizatorom za tak wielki szacunek dla nas, Polaków, a co za tym idzie, również dla Polski. Po południu odbyło się jeszcze spotkanie z merem Compiegne, panem Philipem Marini i ministrem kultury Fridericem Mitterandem. I tak minął dzień pełen emocji i akcentów patriotycznych.
W czasie tej wizyty zawiązało się wiele znajomości i przyjaźni. Historie Francji i Polski po raz kolejny przybliżyły się. Wiele osób powiedziało, że historia listu-deseczki to bardzo dobry scenariusz na film. Podczas tego wyjazdu wspólnie wznosiliśmy toast za naszą przyjaźń. Wspólnie doświadczyliśmy, że jesteśmy świadkami historii – niesamowitej historii. Dlatego niech po raz kolejny zabrzmią te krótkie, ale jakże wymowne słowa toastu: „Niech żyje Polska, niech żyje Francja. Niech żyje nasza przyjaźń”.
o. Rafał SchP