Jak długo będzie odpoczywał nauczyciel?

Polskich nauczycieli czeka wkrótce wiele zmian i niekoniecznie są to zmiany na lepsze. Urlop na poratowanie zdrowia po 20 latach pracy, maksymalnie 47 dni urlopu wypoczynkowego to niezbyt dobre wiadomości dla pedagogów.
W myśl zapowiadanych już w lutym zmian w Karcie Nauczyciela przez minister edukacji Krystynę Szumilas nauczyciel o urlop na poratowanie zdrowia będzie mógł starać się dopiero po 20 latach pracy. Obecnie nauczyciele mogą wziąć taki urlop po przepracowaniu 7 lat. W całej karierze zawodowej można wykorzystać trzy lata takiego urlopu. Obecnie nie ma też listy chorób, które decydowałyby, czy taki urlop danej osobie przysługuje, a decyzję podejmuje lekarz obojętnie jakiej specjalności. W myśl czekających zmian, decyzję podejmie lekarz medycyny pracy, a uprawnieni do urlopu mają być tylko ci nauczyciele, u których stwierdzi się chorobę zagrażającą wystąpieniem choroby zawodowej.
Najbardziej dotkliwą zmianą ma być zmniejszenie urlopu wypoczynkowego nauczycieli do 47 dni. Przypomnijmy, że nauczyciele wypoczywają podczas wakacji oraz ferii zimowych. Dodatkowo mają wolne w przerwach międzyświątecznych. Czy jednak rzeczywiście mają aż tak dużo wolnego, jak wszyscy myślą i czego im tak bardzo zazdroszczą?
- Trzeba pamiętać o przepisach prawa oświatowego w odniesieniu do przysługującego nauczycielom urlopu wypoczynkowego, bo z tym zmniejszeniem dni wolnych nie do końca tak jest – mówi elbląska nauczycielka. - Po pierwsze, nauczycielowi w szkole feryjnej przysługuje wolne w okresie i w długości trwania ferii (a mamy ferie zimowe i letnie zwane wakacjami). To, że nie idziemy do pracy w czasie przerw świątecznych, to tylko dobra wola dyrekcji. Dyrektor ma prawo do maksymalnie siedmiodniowego zajęcia nauczyciela latem w związku z przygotowaniem lub zakończeniem roku szkolnego, rekrutacją itd. Musi zapewnić mu cztery tygodnie nieprzerwanego urlopu (wliczając soboty i niedziele). Ludzie nie zdają sobie często sprawy o faktycznym prawnym stanie rzeczy. Nawet nauczyciele! Nie do końca więc tak jest, że nam coś zabierają, a jedynie zmieniają nazwę czegoś, co ma już swój byt i co dawno wprowadzili ustawodawcy.
A jak to wygląda w liczbach? Dwa tygodnie ferii zimowych to 14 dni, do tego osiem tygodni wakacji czyli 54 dni. Łącznie 68 dni, z których dyrektor może zabrać maksymalnie siedem dni, czyli zostaje 61 dni. Poza tym pod koniec sierpnia jest tydzień poprawek (7 dni), a na początku lipca wielu nauczycieli zajmuje się rekrutacją. I tu mamy kolejne 7 dni. I tak 61 minus 7, minus 7 daje 47.
- A w sumie wielu z nas powinno mieć te 60 dni wolne, więc co? – mówi elbląska nauczycielka. - Poza tym na pewno ustawodawca jasno wpisze w tak zwane "nowe zmiany", że w czasie przerw np. bożonarodzeniowej uczniów w szkole nie będzie, ale nauczyciel w pracy będzie (rady, szkolenia itd.). Jak jednak już wspomniałam, tak powinno być i teraz, bo mówi tak obecne prawo.
Nowością będzie także ewidencjonowanie czasu pracy nauczyciela. Tyczyć się to ma oczywiście wszystkich innych zadań poza dydaktycznymi.
- Jest wiele rozbieżności, jeśli chodzi o ocenę czasu pracy nauczyciela. To pozwoli je usunąć. Zapisy rejestru mogą wpłynąć na ocenę pracy nauczyciela, samorządy mogą to powiązać z pensją – mówi minister edukacji Krystyna Szumilas.
- Według mnie są to zmiany na gorsze dla nauczycielskich obiboków, którzy w myśl proponowanych zmian będą mogli zarabiać znacznie mniej, jeśli nie spodobają się szukającym oszczędności samorządom – mówi jedna z elbląskich nauczycielek. - Może i słuszne: zarabiać będą tylko ci, którzy coś robią, a nie ci, którzy udają, że robią – dodaje.
A co sądzą elbląscy nauczyciele na temat zmian w kwestii urlopu na poratowanie zdrowia, który, przypomnijmy, będzie przysługiwał po 20 latach pracy i będzie mógł trwać maksymalnie rok w przeciągu całej kariery zawodowej.
- Urlop na poratowanie zdrowia to porażka – mówi elbląski nauczyciel. - Żaden lekarz medycyny pracy, w obawie przed utratą swojej pracy, nie będzie na tyle odważny, by schorowanym nauczycielom podpisywać "pozwolenie na pracę". A wtedy to nauczyciele zasilą szeregi bezrobotnych – dodaje. - Uważam, że urlop powinien być możliwy po dziesięciu latach pracy maksymalnie dwa razy w karierze zawodowej bez względu na rodzaj choroby.
To na razie założenia do zmian w Karcie Nauczyciela. MEN odda je teraz do konsultacji społecznych, które potrwają co najmniej miesiąc.
Najbardziej dotkliwą zmianą ma być zmniejszenie urlopu wypoczynkowego nauczycieli do 47 dni. Przypomnijmy, że nauczyciele wypoczywają podczas wakacji oraz ferii zimowych. Dodatkowo mają wolne w przerwach międzyświątecznych. Czy jednak rzeczywiście mają aż tak dużo wolnego, jak wszyscy myślą i czego im tak bardzo zazdroszczą?
- Trzeba pamiętać o przepisach prawa oświatowego w odniesieniu do przysługującego nauczycielom urlopu wypoczynkowego, bo z tym zmniejszeniem dni wolnych nie do końca tak jest – mówi elbląska nauczycielka. - Po pierwsze, nauczycielowi w szkole feryjnej przysługuje wolne w okresie i w długości trwania ferii (a mamy ferie zimowe i letnie zwane wakacjami). To, że nie idziemy do pracy w czasie przerw świątecznych, to tylko dobra wola dyrekcji. Dyrektor ma prawo do maksymalnie siedmiodniowego zajęcia nauczyciela latem w związku z przygotowaniem lub zakończeniem roku szkolnego, rekrutacją itd. Musi zapewnić mu cztery tygodnie nieprzerwanego urlopu (wliczając soboty i niedziele). Ludzie nie zdają sobie często sprawy o faktycznym prawnym stanie rzeczy. Nawet nauczyciele! Nie do końca więc tak jest, że nam coś zabierają, a jedynie zmieniają nazwę czegoś, co ma już swój byt i co dawno wprowadzili ustawodawcy.
A jak to wygląda w liczbach? Dwa tygodnie ferii zimowych to 14 dni, do tego osiem tygodni wakacji czyli 54 dni. Łącznie 68 dni, z których dyrektor może zabrać maksymalnie siedem dni, czyli zostaje 61 dni. Poza tym pod koniec sierpnia jest tydzień poprawek (7 dni), a na początku lipca wielu nauczycieli zajmuje się rekrutacją. I tu mamy kolejne 7 dni. I tak 61 minus 7, minus 7 daje 47.
- A w sumie wielu z nas powinno mieć te 60 dni wolne, więc co? – mówi elbląska nauczycielka. - Poza tym na pewno ustawodawca jasno wpisze w tak zwane "nowe zmiany", że w czasie przerw np. bożonarodzeniowej uczniów w szkole nie będzie, ale nauczyciel w pracy będzie (rady, szkolenia itd.). Jak jednak już wspomniałam, tak powinno być i teraz, bo mówi tak obecne prawo.
Nowością będzie także ewidencjonowanie czasu pracy nauczyciela. Tyczyć się to ma oczywiście wszystkich innych zadań poza dydaktycznymi.
- Jest wiele rozbieżności, jeśli chodzi o ocenę czasu pracy nauczyciela. To pozwoli je usunąć. Zapisy rejestru mogą wpłynąć na ocenę pracy nauczyciela, samorządy mogą to powiązać z pensją – mówi minister edukacji Krystyna Szumilas.
- Według mnie są to zmiany na gorsze dla nauczycielskich obiboków, którzy w myśl proponowanych zmian będą mogli zarabiać znacznie mniej, jeśli nie spodobają się szukającym oszczędności samorządom – mówi jedna z elbląskich nauczycielek. - Może i słuszne: zarabiać będą tylko ci, którzy coś robią, a nie ci, którzy udają, że robią – dodaje.
A co sądzą elbląscy nauczyciele na temat zmian w kwestii urlopu na poratowanie zdrowia, który, przypomnijmy, będzie przysługiwał po 20 latach pracy i będzie mógł trwać maksymalnie rok w przeciągu całej kariery zawodowej.
- Urlop na poratowanie zdrowia to porażka – mówi elbląski nauczyciel. - Żaden lekarz medycyny pracy, w obawie przed utratą swojej pracy, nie będzie na tyle odważny, by schorowanym nauczycielom podpisywać "pozwolenie na pracę". A wtedy to nauczyciele zasilą szeregi bezrobotnych – dodaje. - Uważam, że urlop powinien być możliwy po dziesięciu latach pracy maksymalnie dwa razy w karierze zawodowej bez względu na rodzaj choroby.
To na razie założenia do zmian w Karcie Nauczyciela. MEN odda je teraz do konsultacji społecznych, które potrwają co najmniej miesiąc.
dk