Teraz ja - (Nie)bezpieczny spacer

Niedzielne przedpołudnie to dla niektórych z nas chwila na relaks, krótki spacer, coś, co pomoże nam zebrać siły na nadchodzący tydzień. Postanowiłam skorzystać z okazji i wybrałam się na spacer parkiem Dolinka. Szkoda tylko, że przechadzka mogła skończyć się fatalnie.
Niedaleko wyjścia z parku, na ławce, siedziała dwójka rozmawiających ludzi. Koło ławki biegały dwa spuszczone ze smyczy (bez nałożonych kagańców) psy, rasy bodajże owczarek niemiecki. W pewnym momencie jeden z psów zaczął biec w moim kierunku. Nagle poczułam, że lekko tracę równowagę, pies usiłował mnie ugryźć. Właścicielka bardzo szybko zareagowała, odciągając ode mnie zwierzę. Odchodząc, usłyszałam „przepraszam”. Na szczęście, nic złego się nie stało, jednak nie zauważyłam, żeby Pani założyła psom kagańce czy zaczepiła na smycz.
Zmierzam do tego, że gdyby na moim miejscu było dziecko, osoba starsza, lub gdybym ja zaczęła przed psem uciekać czy starać się go odepchnąć, mogłoby dojść do tragedii. A wszystko przez brak wyobraźni. Od właścicieli psów nawet małych ras wymaga się prowadzenia ich na smyczy, więc dla mnie oczywiste jest, że psów dużych powinno się bardziej pilnować.
Mówi się, że Polak mądry po szkodzie, pokażmy, że jest to kłamstwo i zróbmy coś z tym problemem. Następnym razem może zabraknąć szczęścia, które mi wczoraj z pewnością dopisało.
Zmierzam do tego, że gdyby na moim miejscu było dziecko, osoba starsza, lub gdybym ja zaczęła przed psem uciekać czy starać się go odepchnąć, mogłoby dojść do tragedii. A wszystko przez brak wyobraźni. Od właścicieli psów nawet małych ras wymaga się prowadzenia ich na smyczy, więc dla mnie oczywiste jest, że psów dużych powinno się bardziej pilnować.
Mówi się, że Polak mądry po szkodzie, pokażmy, że jest to kłamstwo i zróbmy coś z tym problemem. Następnym razem może zabraknąć szczęścia, które mi wczoraj z pewnością dopisało.