Teraz ja - Odrażające przystanki...
Chciałbym się dowiedzieć, czy w naszym mieście jest ktoś, kto zajmuje się czystością przystanków tramwajowych i autobusowych. Dużo rzeczy wskazuje na to, że chyba nie. Przeraża mnie widok niechlujstwa panującego na przystankach.
Normą jest tam sterta przeróżnych śmieci – od papierków po potłuczone szkło. Często się zdarza, że ławki są oplute.
Przystanki to miejsce, z którego korzysta każdy poruszający się komunikacją miejską i myślę, że brak czystości w tym miejscu jest argumentem zniechęcającym do korzystania z niej.
Czy wyrzucenie papierka do śmietnika jest czymś trudnym? Patrząc na to teoretycznie, to nic trudnego, ale z praktycznego punktu widzenia w wielu przypadkach staje się to nie do wykonania, gdyż przy przystankach nie ma koszy na śmieci, szczególnie Nad Jarem. Trzeba się przejść aż do przejścia dla pieszych i podejrzewam, że ludzie z lenistwa czy pośpiechu zwyczajnie rezygnują i przez to przystanek zamienia się w jeden wielki śmietnik.
Kolejną sprawą są nieodśnieżone przystanki. Czy normalne jest to, że osoba wysiadająca z autobusu czy tramwaju musi najpierw wejść na górkę usypaną z lodu i śniegu. Jak ma sobie z czymś takim poradzić osoba chodząca o kulach czy o lasce, gdy zdrowej osobie sprawia to problem. Wiadomo przecież , że nikt nie dostanie nagle skrzydeł i nie przefrunie. Czy trzeba czekać do wiosny, aż śnieg zniknie, by nie było trudności z wysiadaniem?
Przystanki to miejsce, z którego korzysta każdy poruszający się komunikacją miejską i myślę, że brak czystości w tym miejscu jest argumentem zniechęcającym do korzystania z niej.
Czy wyrzucenie papierka do śmietnika jest czymś trudnym? Patrząc na to teoretycznie, to nic trudnego, ale z praktycznego punktu widzenia w wielu przypadkach staje się to nie do wykonania, gdyż przy przystankach nie ma koszy na śmieci, szczególnie Nad Jarem. Trzeba się przejść aż do przejścia dla pieszych i podejrzewam, że ludzie z lenistwa czy pośpiechu zwyczajnie rezygnują i przez to przystanek zamienia się w jeden wielki śmietnik.
Kolejną sprawą są nieodśnieżone przystanki. Czy normalne jest to, że osoba wysiadająca z autobusu czy tramwaju musi najpierw wejść na górkę usypaną z lodu i śniegu. Jak ma sobie z czymś takim poradzić osoba chodząca o kulach czy o lasce, gdy zdrowej osobie sprawia to problem. Wiadomo przecież , że nikt nie dostanie nagle skrzydeł i nie przefrunie. Czy trzeba czekać do wiosny, aż śnieg zniknie, by nie było trudności z wysiadaniem?