Teraz ja - Scena-statek, czy ktoś pamięta?
Bulwar Zygmunta Augusta od jakiegoś czasu jakby zmarniał i nie mam tu na myśli troszkę przedłużającej się inwestycji związanej z kładkami. Może nie mam racji, może to tylko „kolorowe” wspomnienia młodości, gdy nie tylko w czasie letnim coś tam się działo.
Szczególnie zapadła mi w pamięć scena na kształt statku. Pamiętam Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, niestety nie wiem, którą, wiele koncertów, także tych lokalnych, no i imprezy sylwestrowe. Bulwarowe uliczki zawsze zastawione stoiskami z upominkami, loteriami i watą cukrową, wydawały się wtedy niczym z bajki. To były piękne czasy.
Bez urazy, ale dzisiejsze imprezy odbywające się pod Bramą Targową już tak mnie nie urzekają. Wszystko zawsze jest tak upchane, iż nie ma możliwości swobodnego podziwiania stoisk i cieszenia się klimatem. Mam nadzieję, że scena jeszcze wróci i tchnie życie w naszą starówkę, jak to robiła kilkanaście lat temu.
Mamy w Elblągu piękny teren, gdzie równocześnie można zorganizować rozrywkę nie tylko dla starszych, ale i dla tych najmłodszych. Na pewno wielu z nas jeszcze pamięta konkursy i zawody dla dzieci organizowane równolegle z koncertami odbywającymi się przy Żegludze. Słońce prażyło, stojąc w zenicie, a lekka bryza znad wody koiła skórę delikatnym chłodem, jakby prosiła, by jeszcze nie odchodzić. Rodziny spędzały całe dnie, spacerując leniwie wśród straganików, ciesząc oczy rozmaitością wystawionych na nich produktów. Czy jest szansa, by te czasy jeszcze wróciły?
Bez urazy, ale dzisiejsze imprezy odbywające się pod Bramą Targową już tak mnie nie urzekają. Wszystko zawsze jest tak upchane, iż nie ma możliwości swobodnego podziwiania stoisk i cieszenia się klimatem. Mam nadzieję, że scena jeszcze wróci i tchnie życie w naszą starówkę, jak to robiła kilkanaście lat temu.
Mamy w Elblągu piękny teren, gdzie równocześnie można zorganizować rozrywkę nie tylko dla starszych, ale i dla tych najmłodszych. Na pewno wielu z nas jeszcze pamięta konkursy i zawody dla dzieci organizowane równolegle z koncertami odbywającymi się przy Żegludze. Słońce prażyło, stojąc w zenicie, a lekka bryza znad wody koiła skórę delikatnym chłodem, jakby prosiła, by jeszcze nie odchodzić. Rodziny spędzały całe dnie, spacerując leniwie wśród straganików, ciesząc oczy rozmaitością wystawionych na nich produktów. Czy jest szansa, by te czasy jeszcze wróciły?