Talent to jedynie 30 procent sukcesu

Mają po kilkanaście lat i łączy ich wspólna pasja: śpiewanie. Śpiewają, ponieważ nie potrafią bez tego żyć. W parze z ich wielkim talentem idzie wiele sukcesów. Tak, jak ten podczas Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie, gdzie zdobyły Grand Prix, nagrodę dla najlepszego z najlepszych. O swojej pasji i odniesionych w ostatnim czasie sukcesach opowiadają dziewczyny z elbląskiego zespołu „Szalone Małolaty”:
Dominika Kiejdo: Opowiedzcie, jak zaczęła się Wasza przygoda z zespołem? I co Wam daje śpiewanie w nim?
- W wieku sześciu lat wystartowałam w konkursie „W to mi graj” – mówi jedenastoletnia Rozalia. - Pani Kasia Panicz [prowadząca zespół – przyp. dk] mnie wtedy zauważyła i tak trafiłam do jej zespołu. Samo śpiewanie daje mi radość i satysfakcję. Satysfakcję daje też wygrywanie w konkursach. Bardzo to miłe. Poprzez śpiewanie czuje się taką więź z muzyką. Przyszłość swoją wiążę z drogą artystyczną. Myślę o aktorstwie.
- Jestem w zespole najstarsza stażem – mówi trzynastoletnia Zuzia. - Uczęszczam do niego już siedem lat. Gdy byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej pani Kasia zrobiła casting w naszej szkole (w Szkole Podstawowej nr 25). Były przesłuchania, trzeba było coś zaśpiewać i udało mi się. Spodobałam się i trafiłam do zespołu, jednak muzyka jest dla mnie bardziej przygodą niż planem na życie.
- Ja również wzięłam udział w castingu, który był przeprowadzany w MDK – mówi piętnastoletnia Monika. - Dowiedziałam się o nim od koleżanki, która już należała do zespołu. Po castingu dostałam telefon, że dostałam się do zespołu. Jeśli chodzi o moją przyszłość, to nie myślałam jeszcze dokładnie o tym, co chcę w życiu robić. Jednak wiem, że podoba mi się śpiewanie, więc nie jest wykluczone, że zwiążę z nim moją przyszłość.
- Moja droga do zespołu to długa historia. – mówi kolejna „szalona małolata”, piętnastoletnia Maja - Przeczytałam w internecie, że „Szalone Małolaty” poszukują kolejnych osób do zespołu. Przyszłam na przesłuchanie, był to jakby taki precasting i po jakimś czasie dostałam telefon, że mam znów przyjść na kolejne eliminacje. Po kolejnym przesłuchaniu wybrano mnie z trzech dziewcząt. Myślę w przyszłości o studiach muzycznych. Jednak chciałabym obok muzyki robić i inne rzeczy. Chciałabym również mięć wykształcenie muzyczne.
- Pani Kasia uczy w mojej szkole, w gimnazjum pijarskim – mówi piętnastoletnia Kamila - Zauważyła mnie na koncercie, który organizujemy co roku w szkole i powiedziała, że ze względu na moją osobowość, chciałaby mnie wziąć do zespołu. Najpierw ćwiczyłam śpiewanie i po roku prób zaczęłam występować razem z zespołem i występować na scenie razem z dziewczynami. Być może chciałabym podjąć w przyszłości studia wokalno-aktorskie. Są takie plany, jednak na tym etapie jest to trochę za wcześnie.
- Do zespołu dostałam się stosunkowo niedawno – mówi najstarsza z dziewczyn, Ewa. -Przypadkowo wstąpiłam do MDK, zaśpiewałam i zostałam przyjęta do zespołu. Obecnie jestem studentką, studiuję budownictwo. Myślę, że muzyka będzie mi zawsze towarzyszyć, cokolwiek będę robić zawodowo w życiu.
Macie sporo nagród na swoim koncie. Opowiedzcie o swoich ostatnich sukcesach.
Największym sukcesem zespołu było zdobycie głównej nagrody na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Muzyki i Tańca w Koninie. Podobną nagrodę zdobyliśmy na X Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd w Niepokalanowie (Grand Prix). Zdobyliśmy też Nagrodę Specjalną w 44. Ogólnopolskim Zintegrowanym Konkursie Piosenki Dziecięcej „Tomaszowska Wiosna 2010”. W styczniu tego roku zdobyliśmy Grand Prix na Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie i w końcu I miejsce i Grand Prix na Festiwalu Kolęd i Pastorałek „Nad światem cicha noc” w Gdańsku.
Są to bardzo imponujące osiągnięcia. Jak często macie próby?
Zuzia: Przed festiwalami mamy codziennie próby przez trzy tygodnie, natomiast tak ogólnie spotykamy się dwa, trzy razy w tygodniu.
Jaki jest cel istnienia zespołu?
Kamila: Zespół istnieje po to, abyśmy po pierwsze się rozwijały, po drugie byśmy zapoznały się ze sceną i robiły to, co kochamy. Wydaje mi się, że żadna z nas nie chodzi tu tylko po to, żeby chodzić i żeby się pokazać, tylko po to, że sprawia nam to radość. Myślę, że taki jest motyw przewodni istnienia zespołu. Nie chodzi nam o zgarnianie głównych nagród w konkursach. Chociaż to też jest ważne. Przede wszystkim zespół to dobra zabawa. My chodzimy tutaj, ponieważ kochamy śpiewanie.
Jaki jest zakres waszego działania? W jaki sposób promujecie Elbląg?
Rozalia: Śpiewamy przy różnych okazjach, z okazji różnych uroczystości czy gali. Dajemy też różne koncerty. Ostatnio dawaliśmy koncert w kościele. Często jesteśmy gdzieś zapraszani, by zaśpiewać. Występujemy gościnnie. Śpiewałyśmy m. in. na wigilii elblążan.
Opowiedzcie kilka słów na temat konkursu w Będzinie.
Maja: Najpierw były eliminacje w Olsztynie. W samym konkursie wzięło udział 20 tys. osób! Dostałyśmy się dalej do Będzina. W Będzinie odbyły się również przesłuchania. Najpierw był konkurs, a potem gala. Najlepsi śpiewali na gali. Zdobyliśmy Grand Prix czyli najlepszą nagrodę z najlepszych!
Monika: Nie spodziewałyśmy się tak wielkiej nagrody. Konkurencja była ogromna, poziom był bardzo wysoki.
Jak i kiedy powstał zespół „Szalone Małolaty”?
- Zespół ma już długą historię – mówi Katarzyna Panicz, założycielka zespołu. - Założyłam go w 1993 roku w SP 25, ponieważ tam była moja pierwsza placówka. Obecnie zastanawiamy się nad zmianą nazwy naszego zespołu, ponieważ występujące w nim najstarsze dziewczyny mają już po 21 lat. Ciężko jest jednak zmienić nazwę, ponieważ zespół ma już w Elblągu wyrobioną markę i jest pod tą nazwą kojarzony. Oprócz prowadzenia zespołu zajmuję się wokalistyką i pracuję z dziewczynami indywidualnie. Prowadzę zespół młodzieżowy i dziecięcy.
Który Wasz sukces uważa Pani za największy?
KP: Nasz zespół zdobywa nagrody na prestiżowych festiwalach. Najbardziej prestiżowym, jest festiwal w Koninie, do którego podchodziłam wcześniej pięć razy. Etapów w tym konkursie jest bardzo wiele. Wielkim sukcesem jest już sam występ na gali. Galę poprzedza koncert finałowy, podczas którego wyłania się najlepszych wykonawców, mających zaśpiewać na gali. Dwa lata temu zdobyłyśmy tam jako zespół główną nagrodę. Z kolei Rozalka jako solistka dostała się podczas tego festiwalu do koncertu finałowego, do którego wybrano pięć najlepszych wokalistów. To bardzo ogromne wyróżnienie. Trzech z pięciu wokalistów zdobyło trzy najwyższe nagrody. Rozalce niestety zabrakło trochę szczęścia, jednak wielkim sukcesem było już znalezienie się w pierwszej piątce najlepszych.
W skład jury tego festiwalu wchodzą gwiazdy: przewodniczącym jest Janusz Tylman. W komisji zasiadała także Wanda Kwietniewska z zespołu „Wanda i Banda”, która pochodzi z Elbląga. Strasznie się ucieszyła, że wygrał właśnie nasz zespół. Poza tym w jury zasiadała także Hanna Stach, która wcześniej brała udział w „Idolu”.
A jakie były wrażenia z Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie?
KP: W Będzinie poziom był bardzo wysoki. Już sam występ na gali był wielkim sukcesem, a co dopiero zdobycie głównej nagrody! Podczas przygotowań do gali podeszła do mnie pani reżyser przygotowująca galę i pogratulowała mi zespołu, mówiąc, że śpiewamy jak profesjonaliści i stworzyliśmy swego rodzaju teatr na scenie. Proszę sobie wyobrazić naszą radość, gdy usłyszeliśmy, że to nasz zespół zdobywa główną nagrodę! To było szaleństwo, tego się nie da opisać!
Jakie są dalsze plany zespołu?
KP: Mam wiele pomysłów. Planuję nagrać kolejną płytę. Mamy już na swoim koncie jedną wydaną płytę z kolędami. Chciałabym podkreślić, że sukces Małolatów to nie tylko owoc ich i mojej pracy. Na sukces pracuje bardzo wiele osób. Jedną z takich osób jest Bartek Krzywda, którego poprosiłam o stworzenie aranżacji kolęd do naszej płyty. I stworzył dla nas niesamowite aranżacje. Najpierw dawaliśmy koncerty kolęd. Dopiero później narodził się pomysł nagrania płyty kolęd. Ludzie są zachwyceni tą płytą. Często pytają, kto tworzył aranżacje, kto grał na trąbce... Gra tam moim zdaniem jeden z najlepszych polskich jazzmanów trębaczy: Marcin Gawdzis. Oprócz niego na saksofonie gra niesamowicie Szymon Zuehlke. Współpracuję z naprawdę znakomitymi muzykami. Oni wszyscy składają się na sukces Małolatów.
W najbliższych planach mam nagranie kolejnej płyty, ponieważ zgromadziło się trochę materiału. Będzie to płyta z piosenkami poetyckimi. W celu nagrania tej płyty chciałabym nawiązać kontakt z dziewczynami, które przed laty u mnie śpiewały. Tak naprawdę w planach mam nagranie kilku płyt. Planuję też udział w kolejnych festiwalach.
Jak wiele daje dziewczynom udział w zespole?
KP: Dziewczyny poprzez śpiewanie rozwijają się kulturalnie, poznają przede wszystkim piosenki, które są dzisiaj zapomniane, których dzisiaj się już nie promuje. Dziewczyny poznają przez to kulturę z lat 60tych. Są bogatsze o takie źródła, rozwijają się muzycznie, a czy kiedyś wybiorą przyszłość związaną z muzyką? Trudno powiedzieć. Poza tym dziewczyny przychodzą tutaj, ponieważ uwielbiają śpiewać. Talent mają ogromny, ale i ciężko pracują. Potencjał to nie wszystko. Talent to jedynie 30%, pozostałe 70% to ciężka praca. Wiele trzeba pracować, by dokonać tego, co Małolaty dokonały do tej pory.
- W wieku sześciu lat wystartowałam w konkursie „W to mi graj” – mówi jedenastoletnia Rozalia. - Pani Kasia Panicz [prowadząca zespół – przyp. dk] mnie wtedy zauważyła i tak trafiłam do jej zespołu. Samo śpiewanie daje mi radość i satysfakcję. Satysfakcję daje też wygrywanie w konkursach. Bardzo to miłe. Poprzez śpiewanie czuje się taką więź z muzyką. Przyszłość swoją wiążę z drogą artystyczną. Myślę o aktorstwie.
- Jestem w zespole najstarsza stażem – mówi trzynastoletnia Zuzia. - Uczęszczam do niego już siedem lat. Gdy byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej pani Kasia zrobiła casting w naszej szkole (w Szkole Podstawowej nr 25). Były przesłuchania, trzeba było coś zaśpiewać i udało mi się. Spodobałam się i trafiłam do zespołu, jednak muzyka jest dla mnie bardziej przygodą niż planem na życie.
- Ja również wzięłam udział w castingu, który był przeprowadzany w MDK – mówi piętnastoletnia Monika. - Dowiedziałam się o nim od koleżanki, która już należała do zespołu. Po castingu dostałam telefon, że dostałam się do zespołu. Jeśli chodzi o moją przyszłość, to nie myślałam jeszcze dokładnie o tym, co chcę w życiu robić. Jednak wiem, że podoba mi się śpiewanie, więc nie jest wykluczone, że zwiążę z nim moją przyszłość.
- Moja droga do zespołu to długa historia. – mówi kolejna „szalona małolata”, piętnastoletnia Maja - Przeczytałam w internecie, że „Szalone Małolaty” poszukują kolejnych osób do zespołu. Przyszłam na przesłuchanie, był to jakby taki precasting i po jakimś czasie dostałam telefon, że mam znów przyjść na kolejne eliminacje. Po kolejnym przesłuchaniu wybrano mnie z trzech dziewcząt. Myślę w przyszłości o studiach muzycznych. Jednak chciałabym obok muzyki robić i inne rzeczy. Chciałabym również mięć wykształcenie muzyczne.
- Pani Kasia uczy w mojej szkole, w gimnazjum pijarskim – mówi piętnastoletnia Kamila - Zauważyła mnie na koncercie, który organizujemy co roku w szkole i powiedziała, że ze względu na moją osobowość, chciałaby mnie wziąć do zespołu. Najpierw ćwiczyłam śpiewanie i po roku prób zaczęłam występować razem z zespołem i występować na scenie razem z dziewczynami. Być może chciałabym podjąć w przyszłości studia wokalno-aktorskie. Są takie plany, jednak na tym etapie jest to trochę za wcześnie.
- Do zespołu dostałam się stosunkowo niedawno – mówi najstarsza z dziewczyn, Ewa. -Przypadkowo wstąpiłam do MDK, zaśpiewałam i zostałam przyjęta do zespołu. Obecnie jestem studentką, studiuję budownictwo. Myślę, że muzyka będzie mi zawsze towarzyszyć, cokolwiek będę robić zawodowo w życiu.
Macie sporo nagród na swoim koncie. Opowiedzcie o swoich ostatnich sukcesach.
Największym sukcesem zespołu było zdobycie głównej nagrody na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Muzyki i Tańca w Koninie. Podobną nagrodę zdobyliśmy na X Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd w Niepokalanowie (Grand Prix). Zdobyliśmy też Nagrodę Specjalną w 44. Ogólnopolskim Zintegrowanym Konkursie Piosenki Dziecięcej „Tomaszowska Wiosna 2010”. W styczniu tego roku zdobyliśmy Grand Prix na Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie i w końcu I miejsce i Grand Prix na Festiwalu Kolęd i Pastorałek „Nad światem cicha noc” w Gdańsku.
Są to bardzo imponujące osiągnięcia. Jak często macie próby?
Zuzia: Przed festiwalami mamy codziennie próby przez trzy tygodnie, natomiast tak ogólnie spotykamy się dwa, trzy razy w tygodniu.
Jaki jest cel istnienia zespołu?
Kamila: Zespół istnieje po to, abyśmy po pierwsze się rozwijały, po drugie byśmy zapoznały się ze sceną i robiły to, co kochamy. Wydaje mi się, że żadna z nas nie chodzi tu tylko po to, żeby chodzić i żeby się pokazać, tylko po to, że sprawia nam to radość. Myślę, że taki jest motyw przewodni istnienia zespołu. Nie chodzi nam o zgarnianie głównych nagród w konkursach. Chociaż to też jest ważne. Przede wszystkim zespół to dobra zabawa. My chodzimy tutaj, ponieważ kochamy śpiewanie.
Jaki jest zakres waszego działania? W jaki sposób promujecie Elbląg?
Rozalia: Śpiewamy przy różnych okazjach, z okazji różnych uroczystości czy gali. Dajemy też różne koncerty. Ostatnio dawaliśmy koncert w kościele. Często jesteśmy gdzieś zapraszani, by zaśpiewać. Występujemy gościnnie. Śpiewałyśmy m. in. na wigilii elblążan.
Opowiedzcie kilka słów na temat konkursu w Będzinie.
Maja: Najpierw były eliminacje w Olsztynie. W samym konkursie wzięło udział 20 tys. osób! Dostałyśmy się dalej do Będzina. W Będzinie odbyły się również przesłuchania. Najpierw był konkurs, a potem gala. Najlepsi śpiewali na gali. Zdobyliśmy Grand Prix czyli najlepszą nagrodę z najlepszych!
Monika: Nie spodziewałyśmy się tak wielkiej nagrody. Konkurencja była ogromna, poziom był bardzo wysoki.
Jak i kiedy powstał zespół „Szalone Małolaty”?
- Zespół ma już długą historię – mówi Katarzyna Panicz, założycielka zespołu. - Założyłam go w 1993 roku w SP 25, ponieważ tam była moja pierwsza placówka. Obecnie zastanawiamy się nad zmianą nazwy naszego zespołu, ponieważ występujące w nim najstarsze dziewczyny mają już po 21 lat. Ciężko jest jednak zmienić nazwę, ponieważ zespół ma już w Elblągu wyrobioną markę i jest pod tą nazwą kojarzony. Oprócz prowadzenia zespołu zajmuję się wokalistyką i pracuję z dziewczynami indywidualnie. Prowadzę zespół młodzieżowy i dziecięcy.
Który Wasz sukces uważa Pani za największy?
KP: Nasz zespół zdobywa nagrody na prestiżowych festiwalach. Najbardziej prestiżowym, jest festiwal w Koninie, do którego podchodziłam wcześniej pięć razy. Etapów w tym konkursie jest bardzo wiele. Wielkim sukcesem jest już sam występ na gali. Galę poprzedza koncert finałowy, podczas którego wyłania się najlepszych wykonawców, mających zaśpiewać na gali. Dwa lata temu zdobyłyśmy tam jako zespół główną nagrodę. Z kolei Rozalka jako solistka dostała się podczas tego festiwalu do koncertu finałowego, do którego wybrano pięć najlepszych wokalistów. To bardzo ogromne wyróżnienie. Trzech z pięciu wokalistów zdobyło trzy najwyższe nagrody. Rozalce niestety zabrakło trochę szczęścia, jednak wielkim sukcesem było już znalezienie się w pierwszej piątce najlepszych.
W skład jury tego festiwalu wchodzą gwiazdy: przewodniczącym jest Janusz Tylman. W komisji zasiadała także Wanda Kwietniewska z zespołu „Wanda i Banda”, która pochodzi z Elbląga. Strasznie się ucieszyła, że wygrał właśnie nasz zespół. Poza tym w jury zasiadała także Hanna Stach, która wcześniej brała udział w „Idolu”.
A jakie były wrażenia z Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie?
KP: W Będzinie poziom był bardzo wysoki. Już sam występ na gali był wielkim sukcesem, a co dopiero zdobycie głównej nagrody! Podczas przygotowań do gali podeszła do mnie pani reżyser przygotowująca galę i pogratulowała mi zespołu, mówiąc, że śpiewamy jak profesjonaliści i stworzyliśmy swego rodzaju teatr na scenie. Proszę sobie wyobrazić naszą radość, gdy usłyszeliśmy, że to nasz zespół zdobywa główną nagrodę! To było szaleństwo, tego się nie da opisać!
Jakie są dalsze plany zespołu?
KP: Mam wiele pomysłów. Planuję nagrać kolejną płytę. Mamy już na swoim koncie jedną wydaną płytę z kolędami. Chciałabym podkreślić, że sukces Małolatów to nie tylko owoc ich i mojej pracy. Na sukces pracuje bardzo wiele osób. Jedną z takich osób jest Bartek Krzywda, którego poprosiłam o stworzenie aranżacji kolęd do naszej płyty. I stworzył dla nas niesamowite aranżacje. Najpierw dawaliśmy koncerty kolęd. Dopiero później narodził się pomysł nagrania płyty kolęd. Ludzie są zachwyceni tą płytą. Często pytają, kto tworzył aranżacje, kto grał na trąbce... Gra tam moim zdaniem jeden z najlepszych polskich jazzmanów trębaczy: Marcin Gawdzis. Oprócz niego na saksofonie gra niesamowicie Szymon Zuehlke. Współpracuję z naprawdę znakomitymi muzykami. Oni wszyscy składają się na sukces Małolatów.
W najbliższych planach mam nagranie kolejnej płyty, ponieważ zgromadziło się trochę materiału. Będzie to płyta z piosenkami poetyckimi. W celu nagrania tej płyty chciałabym nawiązać kontakt z dziewczynami, które przed laty u mnie śpiewały. Tak naprawdę w planach mam nagranie kilku płyt. Planuję też udział w kolejnych festiwalach.
Jak wiele daje dziewczynom udział w zespole?
KP: Dziewczyny poprzez śpiewanie rozwijają się kulturalnie, poznają przede wszystkim piosenki, które są dzisiaj zapomniane, których dzisiaj się już nie promuje. Dziewczyny poznają przez to kulturę z lat 60tych. Są bogatsze o takie źródła, rozwijają się muzycznie, a czy kiedyś wybiorą przyszłość związaną z muzyką? Trudno powiedzieć. Poza tym dziewczyny przychodzą tutaj, ponieważ uwielbiają śpiewać. Talent mają ogromny, ale i ciężko pracują. Potencjał to nie wszystko. Talent to jedynie 30%, pozostałe 70% to ciężka praca. Wiele trzeba pracować, by dokonać tego, co Małolaty dokonały do tej pory.
Dominika Kiejdo