UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zapisany w chmurze - pamięci wikipedysty Krzysztofa Machockiego

 
Elbląg, Na zdjęciu Krzysztof Machocki,
Na zdjęciu Krzysztof Machocki, fot. arch. prywatne

Wikipedia obchodziła w zeszłym roku swoje 18 urodziny. Uczennica z I Liceum Ogólnokształcącego przygotowała „prezent” dla Pełnoletniej. Napisała reportaż o jednym z jej twórców – Krzysztofie Machockim, który zorganizował w naszym mieście Pierwszy Elbląski Wikimaraton. Krzysztofa nie na już wśród nas, ale zostawił po sobie wiele dobrego i chcemy, żeby dowiedziało się o tym jak najwięcej osób.

Miliardy wejść. Miliardy biorców. Czy wiesz, że statystyki podają, że Wikipedia znajduje się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych stron? Jak myślisz, ilu użytkowników choć raz zastanowiło się kto ją tworzy? Przecież jedna osoba nie mogła napisać wszystkich tych artykułów. Nie bez powodu współzałożyciel Wikipedii Jimmy Wales porównał ją do kiedyś kiełbasy, bo „można lubić jej smak, ale niekoniecznie chce się wiedzieć, jak jest robiona”.

Co się okazuje? Stoją za tym… tysiące wolontariuszy. Lubią określać siebie jako „wikimedianie”. Mają cel. Wierzą, że ludzkość stanie się lepsza dzięki łatwemu
       i nieograniczonemu dostępowi do wiedzy. Traktują Wiki jako narzędzie do naprawiania świata. Piszą artykuły w zakresie swoich dziedzin-pasji, ale też tłumaczą hasła z innych edycji językowych. Edytują, dopisują.

Jednym z nich był Krzysztof Machocki. Autor ponad 80 tysięcy edycji w różnych projektach i wersjach językowych. Człowiek, który więcej niż 2000 razy podziękował innym za ich edycje. 10 jego haseł zyskało status wyróżnionych. Przetłumaczył na przykład informacje o rosyjskim poecie, poprawił artykuł o położnictwie, napisał parę słów na temat Kościoła św. Andrzeja w Trzebieszowicach. Jednak jego największą pasją była historia Polski. Pisał tak dużo, że sam nazwał się „wikipedioholikiem.”.

Należał do osób, których poznanie rozpatruje się w kategorii przywileju. Człowiekiem, którego się nie zapomina. Wyjątkowy, charyzmatyczny, jedyny w swoim rodzaju. Zmarł nagle w wieku 36 lat, zostawiając po sobie dwie rzeczywistości: pustkę
       i wspaniały dorobek, który już na zawsze zapisany jest w chmurze.

Jego żona zgadza się opowiedzieć mi o jego życiu i pasjach. Obie wierzymy w to, że pięknych ludzi warto „opowiadać światu”.

 

Chłopiec, który chciał wiedzieć

Krzyś ma sześć lat i wie prawie wszystko o lotach kosmicznych. Jest dzieckiem, które odczuwa silną potrzebę odnalezienia porządku. W głowie, ludziach, świecie. Zadaje trudne pytania. Czyta książki. Kiedy coś go zainteresuje, nie spocznie, dopóki nie zaspokoi ciekawości.

Przedszkole. Dzieci siedzą przy małych stolikach, na których leżą kolorowe kredki i farbki. Kolega Krzysia rysuje rakietę mknącą w przestrzeni kosmicznej.

- Wiesz, tej części już w rakiecie nie ma, odpadła niedługo po starcie – mówi Krzyś.

- Nieprawda! Wczoraj oglądałem bajkę i tam wyglądała tak! Proszę pani!

Przedszkolanka rozstrzyga spór na niekorzyść Krzysia.

Wtedy po raz pierwszy dociera do Krzysia, że nie wszyscy chcą dociekać prawdy, że niektórym wystarcza tylko cząstka wiedzy. Odtąd zacznie doceniać każdego, kto podchodzi do niej z szacunkiem i zgłębia ją, by zrozumieć świat.

 

Uczeń z rocznika Ośmiornic

I Społeczne Liceum Ogólnokształcące im. Maharadży Jam Saheba Digvijay Sinhji
       w Warszawie, zwane “Bednarską”. Szkoła o wysoki poziomie nauczania. Wyjątkowa pod wieloma względami. Tu każdy rocznik i klasa mają swoją indywidualną nazwę. Wyjątkowa szkoła dla wyjątkowych uczniów. Szkoła, której przyświeca idea równości. Uczniowie, nauczyciele i rodzice są partnerami. Tu można być, kim się zapragnie: uczniem, posłem,
       a nawet ministrem. Bez podziałów, każdy ma głos. Jedynym warunkiem życia w pokoju jest przestrzeganie Konstytucji Rzeczypospolitej Szkolnej. Hasło „demokracja” jest tu bardzo ważne.

To tutaj nastoletni Krzysiek rozpoznaje i rozwija swoje pasje. Tu kształtuje swoją dociekliwość, buduje samoświadomość. Zawiera przyjaźnie, spotyka wspaniałych mentorów. Jednym z jego szkolnych osiągnięć jest opanowanie – na imponującym poziomie - języka angielskiego, hiszpańskiego, czeskiego i rosyjskiego.

Ludzie z Bednarskiej pamiętają go doskonale (tym bardziej, że – już jako absolwent – prowadził tam gościnne warsztaty, wykłady).

- Otwarty, zawsze ciekawy ludzi, historii, sposobu na porozumienie i zrozumienie; jednocześnie lubił i potrafił się zachwycać, szukać piękna w prostych rzeczach czy ciekawostkach. Fascynował się tymi dziedzinami, które dawały nadzieję na opowiedzenie człowieka – fotografia, poezja, historia, lingwistyka, wreszcie dziennikarstwo – w jego opowieściach, których entuzjazmem zarażał z taką łatwością – wszystkie zamieniały się
       w narzędzie poszerzania wiedzy.

 

Społecznik z rodowodu

Dziadek Krzysztofa został aresztowany - wraz ze swoim ojcem (nauczycielem) - niedługo po wybuchu II wojny światowej. Kategoria - więźniowie polityczni. Piętnastolatek spędził praktycznie całą wojnę w obozach koncentracyjnych – Auschwitz, Dachau, Mauthausen-Gusen. Wyzwolony w 1945 roku - mimo ciężkich przeżyć - ukończył szkołę i został profesorem uniwersyteckim na Wydziale Technologii Drewna (WTD) w Akademii Rolniczej w Warszawie (SGGW).

Aktywny członek Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.  Organizator drużyn harcerskich. Założyciel warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Oświata”.

Jego żona Krystyna zajmowała się chirurgią stomatologiczną. Była ambitna i pracowita. Razem realizowali społeczną misję.

Po ich śmierci, na szlak, który wyznaczyli, wszedł ktoś inny.

W życiu często tak bywa, że to właśnie oni - dziadkowie, torują dla nas drogę, którą potem podążymy. Tak właśnie wybrał, urodzony w Warszawie w 1981 roku, Krzysztof.

 

Miłość do Wiki

Dziennikarz, redaktor. Współpracuje m.in. z Polską Agencją Prasową i „Rzeczpospolitą”.
       Z pasją oddaje się życiu, a właściwie wszystkiemu, co na to życie się składa – rodzinie, nauce, pracy, Wikipedii.

Do polskiej Wikipedii dołącza 20 listopada 2003 roku. Tydzień później zagląda na stronę angielskiej Wiki - i już tam zostaje. Pisze hasła o przedsiębiorczości, Mezoameryce. Jest też autorem wpisu o - głęboko skrywanej! - tajemnicy, że „Lenin był grzybem”.

Nigdy nie pisze o czymś, z czym się mentalnie nie zgadza. Jest bardzo rzetelny. Regularnie dodaje nowe artykuły. Raz nawet podejmuje wyzwanie „100 Wiki Days” i przez sto dni codziennie dodaje nowe hasło. Wszystko tworzy pod nickiem - Halibutt.

Będąc już rzecznikiem prasowym Stowarzyszenia Wikimedia Polska (organizacja pożytku publicznego wspierająca m.in. polskojęzyczną wersję Wiki), z pasją tłumaczy ideę Wikipedii:

- Wikipedia - i jej projekty siostrzane - to w tej chwili największy projekt edukacyjny w historii ludzkości. Nigdy jeszcze tak wiele osób nie pracowało wspólnie nad stworzeniem zbioru całej ludzkiej wiedzy i udostępnieniem jej dla każdego, za darmo, bez warunków wstępnych.

 

Świat bez Halibutta

31 stycznia 2018 roku, po kilkutygodniowej walce z chorobą, Krzysztof umiera. Docieram do osób, które bardzo dobrze go znały. To, co mówią sprawia, że chęć upamiętnienia tego człowieka, staje się moją osobistą potrzebą, ważną misją.

Natalia Szafran-Kozakowska (współpracowała z Krzysztofem w Stowarzyszeniu Wikimedia Polska):

- Miał w sobie po trochu wszystkiego. Potrafił być poważny, elegancki, pod linijkę. Wzorowy organizator projektów, rzecznik w białej koszuli. Ale jednocześnie była w nim dziecięca radość i entuzjazm, które pozwalały mu w każdy pomysł skakać jak w przygodę, w każde szkolenie i w każde spotkanie. Myślę, że to właśnie wygrywało mu ludzi. W telewizyjnym studio „na żywo”, w sali uniwersyteckiej, w przestrzeni Wikipedii - dawaliśmy mu się porwać, bo od razu tworzył z nas drużynę, która wyrusza na wspaniałą, pełną przygód wyprawę w szlachetnym celu. On wierzył, że edycja po edycji, hasło po haśle, zmieniamy świat, więc wszyscy też tak czuli. I tworzył atmosferę, że oto jesteśmy Bohaterską Drużyną na Ważnej Wyprawie.

Jego żona – Anna Machocka – dziękuje mi za to, że może pomóc. Mówienie o Nim nadal boli. Dominuje poczucie ogromnej straty. Dwójka ich wspólnych dzieci codziennie podwaja tęsknotę, ale i sens pamiętania.

- Był pokojowy, stonowany, cierpliwy, romantyczny. Świetny mediator, potrafił wyciszać emocje swoje i innych. Uwielbiał podróże, przy czym zwiedzanie świata u jego boku było bardzo ciekawe. Wydawało się, że wie wszystko, a do tego pięknie o tym opowiadał. Szybko nawiązywał kontakt z nowo poznanymi ludźmi, co sprawiało, że zjednywał sobie niezliczone ich rzesze. Miał wielki szacunek do drugiego człowieka. Był zawsze ostrożny w wydawaniu osądów.

W – napisanej po śmierci Halibutta - mowie kondolencyjnej padają słowa, które powinien przeczytać każdy korzystający z Wikipedii: - My, wikimedianie, wierzymy w ludzkość. Wierzymy w to, że ludzkość staje się lepsza dzięki dostępowi do wiedzy. Pokładamy wiarę w istotność dzielenia się wiedzą, altruistycznego działania kierowanego ku tym, których nigdy się nie spotkało i nigdy się nie spotka. […] Krzysztof w nas wierzył. […] W jego mniemaniu, wszyscy mamy w sobie coś szczególnego, czym możemy podzielić się ze światem. A świat, w całej swojej niedoskonałości, stanie się lepszy – jeśli się do tego przyłożymy.

Wciąż został jeszcze ogrom pracy, aby zmienić ten świat na lepsze.

Karolina Tomaszewska, uczennica I Liceum Ogólnokształcącego w Elblągu
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Poznałam Krzysztofa i faktycznie był to dla mnie przywilej. Wspaniały człowiek. .. z głową i sercem pełnym ideałów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    z Wikimaratonu(2020-03-02)
Reklama