Teraz ja - ZBK sprawdza, czy mieszkania się nie rozciągnęły?

Ostatnimi czasy po mieszkaniach komunalnych zaczęli chodzić panowie od pomiarów metrażu. Uzbrojeni w elektroniczne miarki laserowe i notes z wielkim zapałem wkraczali do mieszkań, by sprawdzić... No właśnie, co?
Istotne jest to, że po tym pomiarze mieszkanie magicznie zyskało 0,2 metra kwadratowego powierzchni. Powiecie Państwo, że taka wartość nie wpływa znacząco na opłatę za mieszkanie. Tak, lecz kilkadziesiąt takich pomiarów z korzyścią dla ZBK daje całkiem pokaźną sumkę i to co miesiąc.
Warto zaznaczyć, iż pan zajmujący się tym pomiarem był daleki od uprzejmości, a i jego fachowość także pozostawiała wiele do życzenia. Wszystko działo się zadziwiająco szybko i nerwowo. Nie trzeba mieć magistra, by wiedzieć, że lekkie odchylenie lasera w takiej miarce na odległości 5 m daje parocentymetrowe przekłamanie.
Wygląda na to, że ktoś szuka dodatkowych zarobków kosztem nieświadomych lokatorów i inaczej tego nazwać nie można. Obawiam się tylko tego, by następnym posunięciem ZBK nie było wsteczne naliczenie opłat za magicznie powstały dodatkowy metraż, bo z kilkunastu lat trochę by się tego nazbierało.
Warto zaznaczyć, iż pan zajmujący się tym pomiarem był daleki od uprzejmości, a i jego fachowość także pozostawiała wiele do życzenia. Wszystko działo się zadziwiająco szybko i nerwowo. Nie trzeba mieć magistra, by wiedzieć, że lekkie odchylenie lasera w takiej miarce na odległości 5 m daje parocentymetrowe przekłamanie.
Wygląda na to, że ktoś szuka dodatkowych zarobków kosztem nieświadomych lokatorów i inaczej tego nazwać nie można. Obawiam się tylko tego, by następnym posunięciem ZBK nie było wsteczne naliczenie opłat za magicznie powstały dodatkowy metraż, bo z kilkunastu lat trochę by się tego nazbierało.