UWAGA!

----

Żyją wśród nas

 Elbląg, Oto namiastka „domu" pana Adama.
Oto namiastka „domu" pana Adama.

Codziennie spotykamy ich na ulicy. Obojętność wymieszana ze strachem sprawia, że odwracamy wzrok. Nie wiemy, jak się zachować, więc ucieczka jest najlepszym rozwiązaniem. Ostatnio poznałam pana Adama - człowieka mieszkającego od 8 lat w altance na działkach pod Elblągiem. Opowiedział mi swoją historię - subiektywną opowieść o sobie. Świat widziany oczyma pana Adama jawi się jako monstrualna machina, w której człowiek jest igraszką losu.

W tej opowieści poszukiwałam przyczyn bezdomności. Jak to się dzieje, że przeciętny Kowalski czy kafkowski Józef K. staje się bezdomny? Gdzie leży przyczyna bezdomności? Często przyklejamy do kloszarda etykietę pijaka i tłumaczymy sobie w duchu, że to jest jego wybór, aby uspokoić sumienie szalejące na widok mężczyzny śpiącego na poczcie czy staruszki z pieskiem zbierającej śmieci na ulicy. Nie wiemy, gdzie podziać oczy, a nawet zastanawiamy się, jak to jest po tej drugiej stronie…
     W życiu są sytuacje rzucające nas na kolana, po których ciężko się otrząsnąć. Jak pisał Edward Stachura: „ iść i padać, z-padłych-wstawać”. Czy są jakieś granice ludzkiej wytrzymałości? Zastanawiam się, jak dużo potrzeba, żeby „wylądować na ulicy”. Dlaczego ten problem dotyka tak wiele osób? Rocznie w elbląskim Domu dla Bezdomnych mieszka ok. 380 osób! Odnoszę wrażenie, że nie zdajemy sobie sprawy ze skali tegoż zjawiska. Szukałam odpowiedzi na te wszystkie pytania podczas spotkania z panem Adamem.
     Historia tego człowieka nie zapowiadała tragedii. Pan Adam miał normalne życie, rodzinę, pracę, dom. Jego żona miała na imię Natalia, a o istnieniu syna dowiedziałam się od działkowicza, gdyż mój rozmówca zaprzeczył istnieniu potomka. Nadal zadaję sobie pytanie: dlaczego to zrobił. Niestety, nie znam odpowiedzi na to pytanie i zapewne nigdy jej nie poznam. Już podczas rozmowy telefonicznej z pracownikiem Domu dla Bezdomnych usłyszałam, że nigdy nie poznam prawdy o tym człowieku, a jedynie półprawdy.
     Momentami miałam wrażenie, jakbym rozmawiała z alkoholikiem wybielającym się w oczach innych, istny „święty”. W żadnym momencie nie usłyszałam, że jest w jakimś stopniu winny obecnej sytuacji, zresztą nie mnie to oceniać.
     Z opowieści pana Adama wynika, że przyczyny bezdomności są głęboko zakorzenione w problemach rodzinnych. Sam bardzo lakonicznie wypowiadał się na temat żony i ich relacji. Chociaż w historii pana Adama były dramatyczne chwile związane z pobytem w więzieniu, to powodów obecnego stanu rzeczy, o dziwo, doszukiwał się w sytuacji rodzinnej.
     Za kratkami spędził 10 lat „za kradzież kilku desek z zakładu państwowego” - jak twierdzi. Opowiadał, że „za komuny” popularne było przysłowie: „Kradnij i nie daj się złapać”. Podczas pobytu w więzieniu żona odwiedzała go i przynosiła mu paczki. Po powrocie z więzienia żył w domu przez okres dwóch lat. Mieszkał w Dąbrowie niedaleko Elbląga, gdzie był zameldowany na stałe. Jednakże pod wpływem więziennych przeżyć zmienił się nie do poznania, co sprawiło, że jego małżeństwo rozpadło się i… zamieszkał w altance na działkach.
     Żona dała mu pieniądze, by mógł wyprowadzić się z domu. Część pieniędzy roztrwonił, topiąc smutki w alkoholu, a za resztę kupił altankę, w której miał tymczasowo zamieszkać do momentu, gdy znajdzie coś nowego. Bynajmniej tak twierdził, gdy prosił o pozwolenie pozostania na swojej działce. Przepisy nie zezwalają na zamieszkiwanie na działkach. Jednakże sytuacja była wyjątkowa i nikt nie miał serca wyrzucić starszego człowieka na bruk.
     Niestety, z roku na rok było coraz trudniej powrócić do „normalności”. W altance na działkach próbuje stworzyć namiastkę domu, pomimo opłakanych warunków socjalnych. Kran na zewnątrz i latryna dobudowana do altanki zastępuje „łazienkę”. Najbardziej wstrząsający był widok wnętrza jego lokum, coś nie do opisania. Życie na dwóch metrach kwadratowych musi być prawdziwą udręką. Jedyną pozytywną stroną mieszkania w altance jest kontakt z przyrodą, którego brakuje niejednemu „mieszczuchowi”. Na działce pana Adama jest sad z jabłoniami i gruszami. W obliczu niewyobrażalnej biedy potrafiłam dostrzec pozytywy jego położenia. Moja reakcja zaskoczyła nie tylko rozmówcę, ale i... mnie samą.

 


     Pan Adam skarżył się na częste włamania i dewastacje jego altanki, a także ciężkie warunki bytowe. Jednakże na moją propozycję zamieszkania w Domu dla Bezdomnych przy ulicy Nowodworskiej stanowczo odmówił i jak się okazało, znał to miejsce tylko z opowiadań innych bezdomnych. Próbowałam przekonać go, a po trosze przekupić gorącą strawą oraz faktem, że jest tam po prostu ciepło. Mój rozmówca powiedział, że siostry zakonne trzymają tam dyscyplinę jak wojsku i zabierają prawie całe dochody, zostawiając pieniądze na papierosy. Pan Adam miał zbyt wiele do stracenia – wolność i... zasiłek socjalny w wysokości 440 zł. Warto dodać, iż zabrakło mu 4,5 roku do uzyskania renty. Natomiast powrót do domu nie wchodził w rachubę.
     Pan Adam cierpi na cukrzycę. Z powodu nieleczenia choroby miał amputowane dwa duże palce u nóg i spędził 1,5 miesiąca w szpitalu. Poza tym starość powoli daje mu się we znaki i potrzebuje pomocy. Właśnie dlatego działkowicze zwrócili się z prośbą o pomoc do MOPS-u. Obecnie czekają na odpowiedź. Zresztą sami mówią, że są jak jedna wielka rodzina i nie mogą przejść obojętnie obok tragedii sąsiada.
     Kiedy zapytałam, czego potrzebuje przed zbliżającą się zimą, odparł, że kawalerki! W tym momencie poczułam, że jest to istna abstrakcja i... niesprawiedliwość. Pomyślałam o wszystkich młodych ludziach, których znam, tułających się po stancjach, a także o małżeństwach z dziećmi, czekającymi latami na mieszkanie. Brak perspektyw na mieszkanie dotyka nie tylko bezdomnych; są to przede wszystkim ludzie wkraczający w dorosłe życie, którzy ciężką pracą i wieloletnimi wyrzeczeniami próbują zdobyć własny kąt, taki azyl spokoju i bezpieczeństwa.
     Na tegorocznych replikach w „Światowidzie” wyświetlono film „Boisko bezdomnych” przedstawiający jakby równoległy do naszego świat. Z jednej strony jest to próba ukazania środowiska kloszardów od wewnątrz, a z drugiej uświadomienia, że każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji.
     Teraz na każdym kroku spotykam bezdomnych. Są wszędzie, niby obok nas, a jednak tak daleko, że pomocna dłoń jakoś nie sięga. Nie zbawimy świata, ale możemy okazać odrobinę życzliwości i uwagi drugiemu człowiekowi.

Anieze

Najnowsze artykuły w dziale Społeczeństwo

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • SMUTNA ale prawdziwa strona bezdomnych, hymm skoro tam mieszka, to czemu zarząd działkowiczów nie pomyśli i nie wkorzysta tego? Mógłby przecież stróżować na działkach a zarząd dorzucił by mu miesięcznie kilka zł, i tak tam mieszka wiec mógłby kilka raz dziennie zrobić obchod szczególnie gdy zrobi się zimno i mało osób będzie odwiedzać swoj ogródek. Dla tego Pana na pewno każde zl się przyda, chocby na zbliżającą się zimę. Dom dla bezdomnych nie zawsze jest rozwiązaniem, dlatego rozumiem tego człowieka. Miłoby było gdyby ktoś mu dał pracę (jeśli ma siłe pracować), może po 2-3 mc udałoby mu się co kolwiek wynająć. Pomyślcie! na pewno coś da się zrobić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    wiara :)(2008-10-15)
  • Świetnie napisane :-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    .....KM.....(2008-10-15)
  • Znowu wypracowanie szkolne. .. A temat ciekawy. Szkoda go. Tematu oczywiście.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    pismak(2008-10-15)
  • tak to prawda, niegdy nie wiemy co nas może spotkać, jak widze takich ludzi to serce mi ściska ze współczucia, ale również i ze złośći, bo jednak wielokrotnie ludzie sami sobie taki los zgotują
  • srywak z Ciebie a nie żaden pismak. liczy sie tekst a nie to jak jest napisane. nudzisz sie i nie masz sie czego czepic? za robote sie wez. madrala sie znalazl co to pewnie publikuje swoje teksty w naukowych periodykach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Cherry Coke(2008-10-16)
  • bardzo fajny temat, ale źle napisany. Szkolnie, amatorsko
  • Nasze Panstwo nie robi nic by pomoc młodym w zdobyciu pierwszego mieszkania. Ludzie młodzi, ,zdolni, pracowici, a mieszkają jak szczury. Oto, Polska nasza! I ta quasi - prorodzinna polityka! Nie wiem, smiac sie czy płakać? Trzeba najpierw narobic dzieci i zamieszkać katem u tesciów. Potem czekac kilka lat, wtedy jest szanasa na jakąkolwiek - tak pomaga nasz rząd! Przykładowo, moja znajoma w Niemczech znalazła się nagle w trudnej sytuacji zyciowej. Musiała opuścić dom w, którym dotychczas mieszkała. Na mieszkanie od miasta czekała 2 mce. Dostala piękne dwupokojowe mieszkanie o wysokim standardzie. Kiedy u nas tak bedzie?
  • NIERÓB [...], powinien dostać kopa w dupe, a nie zasiłek. Oczywiście na papieroski ma, ale zająć się czymkolwiek, złapać jakąś prostą robótkę typu stróż, konserwator, parkingowy to nie. Najlepiej chlać, nie pracować, a winę zganiać na innych. i jeszcze domagać się pomocy od ludzi, którzy CIĘŻKO PRACUJĄ. Ale takie menty nie potrafią znieść pracy. Dobry komentarz o tym dlaczego nie chce do dmu sióstr - "wojskowa dyscyplina" :P zakaz przychodzenia po pijaku i utrzymywanie porządku to za dużo.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    marcepanik(2008-10-16)
  • Bardzo fajnie napisane. Temat rzeczywiśie dołujący, i chyba jednak wstydliwy. Dla nas pracujacych, sytych, z mieszkaniami. Ale ja chciałem o czymś innym. Chciałbym stanąć w obronie kloszardów. Tych autentycznych, paryskich. Bo tak naprawdę pod tym pojęciem kryją się ludzie, którzy w wielu przypadkach w pełni świadomie wybrali takie życie, taki rodzaj wolności. Nasi bezdomni, niestety w wielu wypadkach nie zażywają tej specyficznej wolności z wyboru. W wielu przypadkach życie obeszło się z nimi okrutnie, czasem bliscy nie okazali się bliscy, a przyjaciele nie byli przyjaciółmi. No i wszechobecna (. .. )czarodziejka gorzałka(. .. ). Więc zostańmy może jednak przy naszych, polskich prozaicznych bezdomnych.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    paterek(2008-10-16)
  • zagadzam się z Tobą marcepanik, tak się składa, że znam tego pana, wiem co tam się dzieje na tej działce, historia mocno przekolorowana
  • Temat zawsze ujmujacy za serce i zastanawiajacy, ale artykul napisany bardzo mizernie, nieprofesjonalnie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Ulenka30(2008-10-17)
  • Mój Boże - co za poziom pisania??? Czy autor robi to pierwszy raz, czy też jest uczniem zawodówki? Redakcja tak poważnego tytułu nie powinna pozwalać sobie na tego typu teksty - stylistyczna masakra
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    pismak(2008-10-17)
Reklama