Będzie pogoda, będzie rekord

Elbląski pływak długodystansowy Sebastian Karaś zamierza przepłynąć Bałtyk. Bagatela: 100 km z Bornholmu do Kołobrzegu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zamierza to zrobić wpław.
Plan jest prosty. Na Bornholmie wejść do morza, rzucić się w fale i po dwudziestu kilku godzinach wyjść na plażę w Kołobrzegu. Żeby przepłynąć 100 km wpław po Bałtyku potrzebna jest... pogoda. Łatwiej będzie płynąć przy wietrze zachodnim, gdyż wtedy woda jest cieplejsza. Nad Bałtykiem występują też takie zjawiska, jak temperatura wody ok. 7 stopni C, a temperatura powietrza 30.
- Czekamy na odpowiednie warunki pogodowe – mówi Tomasz Pąchalski z Polskiego Związku Pływackiego.
Trasa „z północy na południe” też ma znaczenie, gdyż powinno być łatwiej. W przypadku takiego dystansu o powodzeniu zadecydują detale. Temperatura wody, wysokość fal, prądy morskie... Sebastian Karaś jest już na Bornholmie.
Warunkiem zaliczenia rekordu jest nie dotykanie łodzi asekuracyjnej i osób na tej łodzi. Przez dwadzieścia godzin Sebastian Karaś będzie jadł więc tylko to, co załoga łodzi poda mu na specjalnym kiju. Może liczyć na kanapki, wafle ryżowe, żele energetyczne, mleko czekoladowe z owsianką i zmiksowanym bananem.
Sebastian Karaś przewiduje, że przepłynięcie zabierze mu około 24 – 26 godzin. Start jest jednak uzależniony od pogody.
- Nie spodziewałem się, że tak ciężko będzie znaleźć 24 godzinne okno pogodowe – pisze Sebastian Karaś na swoim Facebooku. - Jeśli wystartuję w tym tygodniu, to najprawdopodobniej w czwartek (4 sierpnia) wieczorem.
Jeżeli elbląskiemu pływakowi uda się przepłynąć Bałtyk, będzie pierwszym człowiekiem, któremu ta sztuka się udała. Sebastian Karaś ma już na koncie przepłynięcie Kanału La Manche. Redakcja portEl.pl trzyma kciuki.
- Czekamy na odpowiednie warunki pogodowe – mówi Tomasz Pąchalski z Polskiego Związku Pływackiego.
Trasa „z północy na południe” też ma znaczenie, gdyż powinno być łatwiej. W przypadku takiego dystansu o powodzeniu zadecydują detale. Temperatura wody, wysokość fal, prądy morskie... Sebastian Karaś jest już na Bornholmie.
Warunkiem zaliczenia rekordu jest nie dotykanie łodzi asekuracyjnej i osób na tej łodzi. Przez dwadzieścia godzin Sebastian Karaś będzie jadł więc tylko to, co załoga łodzi poda mu na specjalnym kiju. Może liczyć na kanapki, wafle ryżowe, żele energetyczne, mleko czekoladowe z owsianką i zmiksowanym bananem.
Sebastian Karaś przewiduje, że przepłynięcie zabierze mu około 24 – 26 godzin. Start jest jednak uzależniony od pogody.
- Nie spodziewałem się, że tak ciężko będzie znaleźć 24 godzinne okno pogodowe – pisze Sebastian Karaś na swoim Facebooku. - Jeśli wystartuję w tym tygodniu, to najprawdopodobniej w czwartek (4 sierpnia) wieczorem.
Jeżeli elbląskiemu pływakowi uda się przepłynąć Bałtyk, będzie pierwszym człowiekiem, któremu ta sztuka się udała. Sebastian Karaś ma już na koncie przepłynięcie Kanału La Manche. Redakcja portEl.pl trzyma kciuki.
Sebastian Malicki