Jeden wyjazd, dwa mecze, dwie porażki

Drugoligowi koszykarze Energi Basketball Elbląg nie zaliczą tego weekendu do udanych. Wyjątkowo rozegrali dwa mecze, oba na wyjeździe i niestety oba bez wygranej. Szczególnie bolesna jest porażka z soboty, kiedy to Elblążanie wyraźnie prowadzili przez cały mecz, a zwycięstwo dali sobie wyrwać pod koniec czwartej kwarty.
Elblążanie w sobotę zagrali w Kutnie, w niedzielę – we Włocławku, rozgrywając zaległe spotkanie z grudnia. W obu pojedynkach nie mogli korzystać z pomocy lidera drużyny Przemysława Zamojskiego, który rozpoczął sezon 3 na 3 i obecnie startuje w różnych międzynarodowych turniejach rozsianych po świecie, a także z pomocy Mateusza Stawiaka, który ma średnią 15 punktów w meczu. Do zespołu dołączył za to po dłuższej przerwie Kacper Szuszkiewicz.
W sobotę w Kutnie podopieczni Arkadiusza Majewskiego zagrali kapitalnie w trzech kwartach. Zaskoczyli wyżej notowanych gospodarzy skutecznością z gry i świetną obroną. Na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty, po celnej „trójce” Piotra Prokurata, prowadzili nawet 15 punktami. Kapitalne spotkanie rozgrywali Radosław Świdziński, Kacper Jastrzębski i Dominik Pawlak. Niestety, w czwartej kwarcie coś się w elbląskiej maszynerii zacięło. Gospodarze potrzebowali niewiele ponad 4 minut, by nie tylko doprowadzić do remisu, ale wyjść na prowadzenie. Elblążanie nie trafiali z gry lub tracili piłkę, co szybko wykorzystywali Kutnianie. Na dwie minuty przed końcem gospodarze prowadzili już pięciom punktami, ostatecznie wygrali 92:85.
KS BNG Kutno – Energa Basketball Elbląg 92:85 (20:28, 18:21, 23:22, 31:14)
Energa Basketball: Świdziński 19, Jastrzębski 16, Pawlak 16, Kloska 11, Prokurat 8, Szuszkiewicz 6, Jakubów 5, Jakimowicz 2, Konecko 2, Glaner,
W niedzielę Elblążanie pojechali do Włocławka, gdzie czekał na nich TKM, drużyna zajmująca przed meczem dopiero 14. miejsce w lidze i mająca tylko trzy zwycięstwa na koncie. Niestety, trudy sobotniego spotkania mocno odcisnęły się na formie Elblążan. Goście prowadzili tylko raz w meczu (3:2), a potem musieli już gonić wynik – pod koniec pierwszej kwarty przegrywali już nawet 13:28. W trzeciej kwarcie wydawało się, że pogoń zakończy się sukcesem. Elblążanie po punktach Kacpra Jastrzębskiego przegrywali tylko 44:47, ale gospodarze poprawili celowniki i bardzo szybko wrócili do kilkunastopunktowej przewagi.
Czwarta kwarta to popis gry Elblążan, którzy pozwolili gospodarzom w tej części zdobyć tylko 8 punktów. Na 2,5 minuty przed końcem po „trójce” Kacpra Szuszkiewicza było już tylko 71:75. W obu drużynach wkradła się nerwowość, co powodowało straty i niecelne rzuty. Jedyne punkty do końca meczu zdobyli jednak gospodarze, wygrywając ostatecznie 77:71.
TKM Włocławek – Energa Basketball Elbląg 77:71 (28:18, 19:19, 22:17, 8:17)
Energa Basketball: Jastrzębski 14, Prokurat 13, Jakubów 12, Szuszkiewicz 12, Pawlak 12, Konecko 6, Jakimowicz 2, Krakowski, Glaner, Kloska
Po dwóch porażkach Energa Basketball zajmuje 10. miejsce w swojej grupie II ligi, cały czas mając szanse na play off. Do końca rundy zasadniczej pozostało pięć spotkań, w tym zaległy mecz w Gdyni (nie odbył się z powodu przeciekającego dachu w hali). Tylko dwukrotnie Elblążanie będą grali przed własną publicznością - 14 i 28 marca. Najbliższy mecz 7 marca w Mogilnie.