UWAGA!

----

Skrzydlata scena triumfu Olimpii

 Elbląg, Skrzydlata scena triumfu Olimpii
fot. kadr z materiału filmowego

Słońce, pierwsze oznaki przedwiośnia i wreszcie dzień, w którym wszystko zagrało jak należy. Po tygodniach mrozów sięgających -10 stopni i ciężkiej pracy na treningach, żółto-biało-niebiescy rozpoczęli drugą część sezonu idealnie. Na Skrzydlatej dopisała temperatura, dopisała sztuczna murawa i dopisał wynik z Ząbkovią Ząbki.

Początek jednak dla gości, którzy weszli w ten mecz jak do siebie. Piłka krążyła sprawnie, przewaga była po ich stronie, a w 4. minucie zrobiło się naprawdę gorąco. Sytuacja sam na sam, jednak Wojciechowski wyszedł odważnie, skrócił kąt i zgasił pożar. Kwadrans później próbował Augustyniak, najgroźniejsze żądło rywali, ale piłka przeleciała obok słupka.

A potem? Minęło mityczne pierwsze piętnaście minut i jakby ktoś przeciągnął wajchę. Olimpia Elbląg przetrwała napór i zaczęła pisać własny scenariusz. W 19. minucie Krawczyk główkował po dograniu Kordykiewicza, jeszcze niecelnie, jeszcze ostrzegawczo. Dwie minuty później już bez ceregieli. Lider drużyny i najlepszy strzelec uderzył z linii szesnastki i było 1:0. Olimpia poczuła krew i nie zwalniała. Kondracki próbował z pola karnego, potem oglądaliśmy festiwal rzutów rożnych. Kołoczek, jak w rundzie jesiennej, dorzucał z chirurgiczną precyzją. W 35. minucie zagrał idealnie, Sarnowski wyskoczył najwyżej i zrobiło się 2:0. Wychowanek wrócił do Elbląga po półtorarocznej przerwie i swój kolejny debiut w żółto biało niebieskich barwach przypieczętował mocnym stemplem.

Po przerwie Olimpia znów zafundowała sobie trudny początek. Niezrozumiała pasywność, kwadrans gry pod dyktando rywali i wreszcie konsekwencje. Ząbkovia Ząbki dopięła swego po trafieniu Pierzchalskiego. Pomocnik uderzył lewą nogą, piłka odbiła się jeszcze od słupka i zrobiło się 2:1. Nerwowość wisiała w powietrzu, ale elblążanie nie spuścili głów.

Po godzinie gry szczęścia szukał Krawczyk, jednak jego strzał przeleciał nad poprzeczką. Chwilę później rzut wolny Kołoczka, główka Winklera, ale aluminium bramki okazało się sprzymierzeńcem gości. Do kompletu Kozera dośrodkował, Kordykiewicz uderzył i tym razem poprzeczka zatrzymała piłkę. Olimpia jednak coraz mocniej dociskała, Kordykiewicz trafił nawet na 3:1 po podaniu Czernisa, ale chorągiewka sędziego poszła w górę. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Rzut rożny, Kołoczek jak zawsze z aptekarską dokładnością, Winkler nabiegł na piłkę i dwie minuty przed końcem rozstrzygnął mecz. 3:1 i było po sprawie.

W tych wyjątkowych okolicznościach, przy Skrzydlatej, Olimpia Elbląg weszła w ligę z przytupem. Pierwszy mecz o punkty w 2026 roku zakończył się zwycięstwem nad zespołem z czwartego miejsca, a to zawsze brzmi poważnie. Sygnał poszedł w eter, prognoza wygląda obiecująco, chociaż wiadomo... jedna jaskółka wiosny nie czyni. Prawdziwe odpowiedzi przyniosą kolejne tygodnie. Następny przystanek, Białystok. W sobotę 7 marca żółto-biało-niebiescy zmierzą się z rezerwami Jagielloni.

 

Olimpia Elbląg - Ząbkovia Ząbki 3:1 (2:0)

Bramki: 1:0 - Kordykiewicz (21. min.), 2:0 - Sarnowski (35. min.), 2:1 - Pierzchalski (56. min.) 3:1 - Winkler (88. min.)

 

Olimpia: Wojciechowski - Winkler, Sarnowski, Kondracki (71’ Karbownik), Czernis (79’ Szczudliński), Kozera, Kordykiewicz, Krawczyk (86’ Wierzba), Młynarczyk, Sznajder, Kołoczek

 

Patronem medialnym ZKS Olimpii Elbląg jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

qba

Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama