UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Koniec pewnej epoki - Kolosov odchodzi z Olimpii

 
Elbląg, Koniec pewnej epoki - Kolosov odchodzi z Olimpii
fot. nadesłana

W latach osiemdziesiątych zamiast do Jagiellonki szło się na Agrykola podziwiać, jak strzela Szabelka czyli Jacek Spychalski. W ostatnich sezonach ulubieńcem trybun był Kolosov, który wielokrotnie ubogacał swoimi bramkami piłkarskie emocje kibiców Olimpii. Podkreślamy “był”, ponieważ przyszedł dzień oznaczający dla wszystkich niepoprawnych romantyków i zatwardziałych tradycjonalistów zakreślenie daty czarną ramką.

Niestety, choć wydawało się, że to nigdy nie nastąpi, Anton Kolosov nie rozegra już więcej meczów w żółto-biało-niebieskich barwach. Nigdy nie był krytykowany, nigdy nie był wyśmiewany. Trudno było wyobrazić sobie grającego Antka w innej koszulce, tak wrósł w elbląską rzeczywistości. Człowiek legenda, piłkarz, z którym utożsamiali się kibice Olimpii więcej już nie zagra na Agrykoli.
       - W szatni oaza spokoju, na boisku ukraiński wojownik! Piłkarz, który pobił wszelkie rekordy Olimpii. Wiele razy można było usłyszeć z trybun charakterystyczne "wpuść Antka na boisko". To właśnie świadczy jaką legendę żegnamy. Czapki z głów przed Antonem za to ile zrobił dobrego dla Olimpii. Anton dziękujemy, jesteś Legendą! - słowa pożegnania przekazał obecny kapitan żółto-biało-niebieskich Tomasz Lewandowski.
      
       Tak to się zaczęło

       Zima 2008. Mroźno, krótkie dni, ale w Olimpii wzmożona praca przed rundą rewanżową sezonu 2007/2008. Trenerem żółto-biało-niebieskich był Tomasz Wichniarek.
       Testy i sprawdzanie przydatności poszczególnych graczy. Uwagę zwraca dość wysoki, szybki, wytrzymały i silny napastnik z Ukrainy. Sztab szkoleniowy decyduje się zabrać Kolosova na towarzyski turniej im. Adama Dydzińskiego w Kętrzynie. Tam wygrywamy 1:0 z gospodarzem Granicą Kętrzyn i przegrywamy 1:2 z walczącą o awans do Ekstraklasy Lechią Gdańsk. Olimpia z ostatnim zdobywcą Pucharu Polski jednak prowadziła: - W 35. min. prawą stroną popędził Wróblewski, zacentrował w pole karne, tam niezbyt fortunnie interweniowali obrońcy Lechii, piłka trafiła do zamykającego akcję Ukraińca Antona Kolosova, a ten mocnym strzałem z woleja pod poprzeczkę nie dał szans Pawłowi Kapsie – opisywaliśmy pierwszą bramkę Antona na łamach naszej gazety.
       Był to “jednak” gol w meczu towarzyskim, ale przyczynił się do podpisania umowy z Olimpią 14 marca 2008 roku. Nadchodził czas meczów ligowych. Pierwszym przeciwnikiem miała być Drwęca Nowe Miasto Lubawskie, ale wobec rezygnacji z rozgrywek Olimpia zagrała sparing z Rodłem Kwidzyn. Mecz zakończył się dla Kolosova fatalnie. Kontuzja i kilkutygodniowy rozbrat z piłką.
       Olimpia nie pozostała obojętna i wspierała Antona. - W szpitalu kontuzjowanego zawodnika odwiedził prezes sekcji Maciej Romanowski, który osobiście chciał przekonać się o stanie zawodnika oraz zapewnić go o wszelkiej pomocy ze strony klubu – pisaliśmy. Anton wrócił na mecz niezwykle prestiżowy z OKS-em 1945 Olsztyn (obecny Stomil Olsztyn).
       Trener Wichniarek zaskoczył kibiców wystawiając Kolosova w pierwszym składzie. Anton bramki co prawda nie strzelił, ale zaczynał rozkochiwać trybuny mając udział przy bramce nr 3, samobójczej i oznaczającej zwycięstwo Olimpii 3:0.
       Kapitanem ówczesnej drużyny był Tomasz Sambor: - Piłkarze przychodzą i odchodzą. My rozmawiamy o zawodniku, który zapisał się w historii Olimpii złotymi zgłoskami. Chapeau bas Antek.
       Kolosov w pierwszym sezonie zagrał ledwie 7 meczów, bramki nie strzelił. - Zawsze pracowity, skupiony na piłce i niezwykle skromny. Potwierdzeniem jest historia jak któregoś razu zwolnił się z treningu, bo miał do odebrania samochód z Ukrainy. Wrócił po dwóch dniach Skodą Favorit mało urokliwą. Każda blacha inna i sprawiała wrażenie jakby miała zaraz się rozpaść. Antkowi jednak szydera swobodnie powiewała i auto służyło przez jakiś czas. Fajny, normalny człowiek - z uśmiechem dodał Tomasz Sambor.
      
       Liga nie miała znaczenia

       Kolosov rozegrał w barwach Olimpii 12 sezonów. Strzelał w trzeciej i drugiej lidze, także na zapleczu Ekstraklasy. Raz wątpiono w Antona tuż po awansie do I ligi po wygraniu kampanii 2010/2011. Uznano, że Kolosov nie poradzi sobie na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Po zawodnika zgłosiła się trzecioligowe Olimpia 2004, której prezesem był Paweł Guminiak. Antek zachwycał skutecznością strzelając jesienią 11 bramek. Kibice domagali się jego powrotu. Kolosov wiosną grał już ponownie w Olimpii, a bramka w pierwszym meczu przeciwko Wiśle Płock udowodniła, że przeskok z III do I ligi nie stanowił żadnego problemu.
      
       Kontuzje

       Anton sporą część przygody z Olimpią spędził na zwolnieniu lekarskim, a mimo wszystko liczby są imponujące. Według naszych obliczeń (mecze ligowe, Pucharu Polski i Wojewódzkiego PP, nie wliczamy goli i występów w rezerwach) rozegrał 264 spotkań dla Olimpii strzelając 106 goli (plus w Olimpii 2004 - 15 spotkań i 11 bramek). W minionym sezonie przytrafił się uraz więzadeł krzyżowych przednich tracą przez to praktycznie cały sezon. Po powrocie do zdrowia Anton rozegrał kilka meczów w rezerwach zapisując się kilkakrotnie na liście strzelców, a mimo wszystko klub nie przedłużył umowy.
      
       Pożegnanie

       Wspieraliśmy Kolosova wielokrotnie, on odwdzięczał się wieloma bramkami, często niezwykle ważnymi. Olimpia niedługo zacznie czwarty sezon na drugoligowych boiskach, ale być może nie byłoby centralnego poziomu gdyby nie bramka ma 2:1 w rewanżowym meczu barażowym z Motorem Lublin. Piękny mierzony strzał, a potem szaleńcza radość piłkarzy i kibiców Olimpii. Piękne wspomnienia, które pozostaną na zawsze. Nowych już nie będzie.
       Anton Kolosov za pośrednictwem Gazety Internetowej portEl.pl pragnie się z Państwem pożegnać:
       Bardzo dziękuję wszystkim kolegom, z którymi miałem przyjemność grać, trenować i pracować. Bardzo dziękuję kibicom, bo to Wy dawaliście motywację do grania i zaangażowania we wszystkich meczach. Mam nadzieję, że przez te wszystkie lata Was nie zawodziłem. Po bramkach zawsze Wam dziękowałem, bo uważam, że w dużej mierze to Wasza zasługa.
       Dziękuję Olimpii w całości, bo dla mnie Olimpia i Elbląg to coś więcej niż klub i miasto, to mój dom. Tu poznałem dużo fajnych ludzi, którzy nigdy nie odmówili pomocy. Bardzo szkoda, że nie rozegrałem ostatniego pożegnalnego meczu w barwach Olimpii. Zawsze myślałem, że w tym klubie skończę swoją przygodę z piłką. Dziękuję za te wspaniałe lata.
      
       PS . Dzisiaj, 5 lipca, Anton Kolosov obchodzi 33. urodziny. Redakcja portEl.pl życzy byłemu już napastników Olimpii przede wszystkim zdrowia, rodzinnego szczęścia i ciekawego życia. Sto lat!
      

       Patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl
.
      
qba
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama