Łzy Polek po porażce z Brytyjkami (siatkówka na siedząco)

Żeńska reprezentacja Polski po raz drugi musiała zmierzyć się z kadrą Wielkiej Brytanii. Rywalki Biało-czerwonych ponownie okazały się mocniejsze i to one mogły się cieszyć ze zwycięstwa 3:0. Zobacz zdjęcia. Dziś rozegrane zostaną także mecze finałowe oraz odbędzie się uroczyste zakończenie Mistrzostw Świata.
Stawką ostatniego pojedynku Biało-Czerwonych było 11. miejsce na Mistrzostwach Świata w Siatkówce na Siedząco. Polkom nie udało się wygrać ani jednego meczu, rywalki z kolei w całym turnieju pokonały jedynie nasze reprezentantki. Podopieczne Romana Pięty niejednokrotnie powtarzały, że te Mistrzostwa mogą tratować jedynie jak treningi, bo z tak małym przygotowaniem, jakie miały przed, ich szanse na wygrane były minimalne. Po słabszym pierwszym meczu z Brytyjkami, drużyna wierzyła jednak, że w drugim uda się je pokonać. Boisko zweryfikowało jednak możliwości i Polki musiały uznać wyższość rywalek.
Nie takiego rozpoczęcia meczu spodziewali się kibice Biało-czerwonych. Podopieczne Romana Pięty bardzo źle zaczęły spotkanie i nie potrafiły przeciwstawić się rywalkom. Pierwszy set był w zasadzie jednostronny, Brytyjki zdobywały punkty seriami i wygrały go 25:15. Po zmianie stron losy się odwróciły. To Polki prowadziły od początku seta i na drugą przerwę techniczną schodziły przy stanie 16:10. Po jednym z ataków Joanny Świderskiej gospodynie prowadziły już 20:14 i wydawało się, że doprowadzą do remisu w setach. Brytyjki jednak nie odpuściły, a nasze kadrowiczki zaczęły się mylić i tablica wyników wskazywała 21:21. Do końca tej partii na tablicy wyników jeszcze czterokrotnie widniał remis. Dwa dobre serwisy Magdaleny Głowińskiej dały Polkom zwycięstwo 28:26. Po wygraniu drugiej partii Biało-czerwone uwierzyły, że są w stanie pokonać Brytyjki. Pięć punktów z rzędu na początku trzeciej partii zapewne umocniło ich w tym przekonaniu. Na pierwszą przerwę techniczną nasze kadrowiczki schodziły prowadząc 8:1. W kolejnych akcjach rywalki zaczęły zdobywać punkty seriami i odrobiły straty bardzo szybko. Ich dobrą passę próbował przerywać trener Pięta prosząc o przerwy, jednak na niewiele się to zdawało. Przy stanie 21:17 dla rywalek skutecznym blokiem popisała się Ewa Waleris. Przyjezdne zaczęły się mylić i gospodynie zdołały ponownie wyjść na prowadzenie 22:21. W końcówce Brytyjki zanotowały kolejną serię i zdołały zakończyć seta w jednym ustawieniu (25:22.). Początek czwartej partii był w miarę wyrównany. W kolejnych akcjach rywalki wykorzystały błędy Polek i szybko zbudowały sobie bezpieczną przewagę punktową (16:10). Gospodynie walczyły i zdobywały pojedyncze punkty, jednak nie zdołały zmniejszyć dystansu i przegrały seta 19:25 i cały mecz 1:3.
Powiedzieli po meczu:
Ewa Waleris (kapitan) - Zabrakło nam dziś jednego zawodnika. Tak naprawdę brakuje nam całej ławki, ale gdybyśmy miały jeszcze jedną zawodniczkę, to byłoby na pewno lepiej. Zagrałyśmy na Mistrzostwach Świata tylko dlatego, że jesteśmy organizatorami. My nie istniejemy w rankingu światowym. Po tych przygotowaniach, które miałyśmy nie mamy możliwości prezentować sobą więcej niż teraz. Kraj, który jest gospodarzem zasponsorował nam jedynie dwa zgrupowania po cztery dni.
Roman Pięta (trener) - Nie potrafiliśmy ułożyć sobie gry, kiedy Angielki zawsze potrafiły swoją uspokoić. Rywalki miały dwie wspaniałe atakujące i serwujące. Nasz serwis też dziś funkcjonował bardzo dobrze, ale reszta już gorzej. Nie mam żadnych pretensji do dziewczyn, bo przyjechaliśmy tu praktycznie bez przygotowań, co jest bardzo przykre. Zawodniczki nie były przygotowanie ani fizycznie, ani poukładane jak należy. Po Mistrzostwach rozjeżdżamy się do domów i na tym kończymy granie. W listopadzie są Mistrzostwa Polski, na które pewnie zostaniemy zaproszeni.
Polska - Wielka Brytania 1:3 (15:25; 28:26; 22:25; 19:25)
Polska: Ewa Waleris, Zofia Wasiewska, Joanna Świderska, Magdalena Głowińska, Katarzyna Bieniek, Karolina Kałużyńska, Danuta Bujok.
Na godz. 14:30 planowany jest mecz finałowy kobiet pomiędzy USA a Chinami. O godz. 16:30 o złoto powalczą męskie kadry Bośni i Hercegowiny z Brazylią. Po zakończeniu tych spotkań odbędzie się uroczyste zakończenie Mistrzostw Świata.
Nie takiego rozpoczęcia meczu spodziewali się kibice Biało-czerwonych. Podopieczne Romana Pięty bardzo źle zaczęły spotkanie i nie potrafiły przeciwstawić się rywalkom. Pierwszy set był w zasadzie jednostronny, Brytyjki zdobywały punkty seriami i wygrały go 25:15. Po zmianie stron losy się odwróciły. To Polki prowadziły od początku seta i na drugą przerwę techniczną schodziły przy stanie 16:10. Po jednym z ataków Joanny Świderskiej gospodynie prowadziły już 20:14 i wydawało się, że doprowadzą do remisu w setach. Brytyjki jednak nie odpuściły, a nasze kadrowiczki zaczęły się mylić i tablica wyników wskazywała 21:21. Do końca tej partii na tablicy wyników jeszcze czterokrotnie widniał remis. Dwa dobre serwisy Magdaleny Głowińskiej dały Polkom zwycięstwo 28:26. Po wygraniu drugiej partii Biało-czerwone uwierzyły, że są w stanie pokonać Brytyjki. Pięć punktów z rzędu na początku trzeciej partii zapewne umocniło ich w tym przekonaniu. Na pierwszą przerwę techniczną nasze kadrowiczki schodziły prowadząc 8:1. W kolejnych akcjach rywalki zaczęły zdobywać punkty seriami i odrobiły straty bardzo szybko. Ich dobrą passę próbował przerywać trener Pięta prosząc o przerwy, jednak na niewiele się to zdawało. Przy stanie 21:17 dla rywalek skutecznym blokiem popisała się Ewa Waleris. Przyjezdne zaczęły się mylić i gospodynie zdołały ponownie wyjść na prowadzenie 22:21. W końcówce Brytyjki zanotowały kolejną serię i zdołały zakończyć seta w jednym ustawieniu (25:22.). Początek czwartej partii był w miarę wyrównany. W kolejnych akcjach rywalki wykorzystały błędy Polek i szybko zbudowały sobie bezpieczną przewagę punktową (16:10). Gospodynie walczyły i zdobywały pojedyncze punkty, jednak nie zdołały zmniejszyć dystansu i przegrały seta 19:25 i cały mecz 1:3.
Powiedzieli po meczu:
Ewa Waleris (kapitan) - Zabrakło nam dziś jednego zawodnika. Tak naprawdę brakuje nam całej ławki, ale gdybyśmy miały jeszcze jedną zawodniczkę, to byłoby na pewno lepiej. Zagrałyśmy na Mistrzostwach Świata tylko dlatego, że jesteśmy organizatorami. My nie istniejemy w rankingu światowym. Po tych przygotowaniach, które miałyśmy nie mamy możliwości prezentować sobą więcej niż teraz. Kraj, który jest gospodarzem zasponsorował nam jedynie dwa zgrupowania po cztery dni.
Roman Pięta (trener) - Nie potrafiliśmy ułożyć sobie gry, kiedy Angielki zawsze potrafiły swoją uspokoić. Rywalki miały dwie wspaniałe atakujące i serwujące. Nasz serwis też dziś funkcjonował bardzo dobrze, ale reszta już gorzej. Nie mam żadnych pretensji do dziewczyn, bo przyjechaliśmy tu praktycznie bez przygotowań, co jest bardzo przykre. Zawodniczki nie były przygotowanie ani fizycznie, ani poukładane jak należy. Po Mistrzostwach rozjeżdżamy się do domów i na tym kończymy granie. W listopadzie są Mistrzostwa Polski, na które pewnie zostaniemy zaproszeni.
Polska - Wielka Brytania 1:3 (15:25; 28:26; 22:25; 19:25)
Polska: Ewa Waleris, Zofia Wasiewska, Joanna Świderska, Magdalena Głowińska, Katarzyna Bieniek, Karolina Kałużyńska, Danuta Bujok.
Na godz. 14:30 planowany jest mecz finałowy kobiet pomiędzy USA a Chinami. O godz. 16:30 o złoto powalczą męskie kadry Bośni i Hercegowiny z Brazylią. Po zakończeniu tych spotkań odbędzie się uroczyste zakończenie Mistrzostw Świata.
Anna Dembińska