Nieważne, jak zaczynasz. Ważne, jak kończysz

Zimny prysznic na dzień dobry i konieczność odrabiania strat niemal od pierwszego gwizdka. Concordia źle rozpoczęła pierwsze domowe spotkanie sezonu IV ligi, ale szybko otrząsnęła się po straconej bramce. Później przy Krakusa wszystko układało się już po myśli gospodarzy.
Ledwo rozpoczął się mecz, a Concordia już wpadła w kłopoty. Naki potrzebowało zaledwie trzech minut, żeby objąć prowadzenie po trafieniu Pawła Tomkiewicza. Elblążanie otrząsnęli się po słabym początku i z czasem zaczęli przejmować inicjatywę. W 15. minucie groźnie uderzał Sebastian Tomczuk, a dwie minuty później właśnie po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Maciej Kaczorowski zgrał piłkę głową, a Szymon Drewek z bliska doprowadził do remisu.
Concordia nabierała rozpędu. W 21. minucie Wiktor Łychowydko przegrał pojedynek sam na sam z Pawłem Brzozowskim, natomiast w 36. minucie jeszcze lepszą okazję zmarnował Eryk Jarzębski. Wygrał starcie z obrońcą, minął bramkarza, ale zamiast strzelać, zwolnił i zaczął szukać podania.
Najwięcej zamieszania gospodarze robili skrzydłami, z prawej strony za sprawą Łęckiego, z lewej Tomczuka. W 43. minucie po akcji pierwszego z nich Tomczuk trafił w poprzeczkę, a chwilę później elblążanie dopięli swego. Kolejny rzut rożny, kolejne dośrodkowanie Tomczuka i tym razem najwyżej wyskoczył Jarzębski i trafił na 2:1. Dwa rzuty rożne, dwa gole i wynik odwrócony jeszcze przed przerwą.
Po zmianie stron Concordia nie zamierzała oddawać inicjatywy. Kultura gry, posiadanie piłki i tworzone sytuacje, wszystko przemawiało na korzyść elblążan. Potwierdzenie przewagi przyszło niemal po godzinie gry. Kolejną akcję napędził aktywny tego dnia Tomczuk, wykończenie należało do Marcela Szymańskiego i zrobiło się 3:1. Po tym trafieniu tempo wyraźnie siadło. Concordia nie musiała już forsować tempa, tym bardziej ryzykować. Naki nie potrafiło znaleźć sposobu na powrót do meczu, klarownych okazji już nie było. Elblążanie bez większych nerwów dowieźli przewagę do końcowego gwizdka. Po porażce na inaugurację przyszła więc pierwsza wygrana Concordii w sezonie 2026/27.
Concordia Elbląg - Naki Olsztyn 3:1 (2:1)
0:1 - Tomkiewicz (3. min.), 1:1 - Drewek (17. min.), 2:1 - Jarzębski (45. min.), 3:1 - Szymański (59. min.)
Concordia: Matyjaszczyk – Lipowski (58’ Milanowski), Drewek, Tomczuk (62’ Filipczyk) Łychowydko, Szymański, Mashtalir (58’ Stolarowicz), Głuc, Jarzębski (80’ Indyk), Kaczorowski, Łęcki