Odwrócili losy meczu

Niemal przez 30 minut dzisiejszego (3 stycznia) meczu Basketballu Elbląg z Sklepem Polskim Gniezno elblążanie musieli gonić wynik. I co się zbliżyli do rywala, to ten im odskoczył. Ale jak już dogonili w 31. minucie spotkania, to odjechali... w siną dal, tam gdzie było zwycięstwo. Zobacz zdjęcia.
Jak się ma w składzie Przemka Zamojskiego to... można sobie na dużo pozwolić. Lider elbląskiego zespołu dziś był nie do zatrzymania... 30 punktów (w tym pięć trójek), w tym te w najważniejszych momentach meczu, 10 zbiórek, 4 asysty i ponad 39 minut na parkiecie. Z tym, że w Polskim Sklepie szalał Artur Kozłowski. Dla swojego zespołu rzucił 27 oczek, zebrał trzy piłki, asysty żadnej. Na parkiecie niecałe 30 minut.
Wiadomo, że samemu się meczu nie wygra. I tu warto podkreślić, że całą elbląska załoga wyszarpała to zwycięstwo. Podopiecznym Arkadiusza Majewskiego wpadały 2 na trzy rzuty za dwa i 1 na 3 „trójki”. W sumie elblążanie aż 11 razy trafili z dystansu.
Zaczęło się całkiem nieźle bo od prowadzenia 7:0. Po pięciu minutach było już... 14:8 dla rywali. Goście wyszli nawet na ośmiopunktowe prowadzenie, ale na szczęście udało się pod koniec kwarty udało się zminimalizować straty do pięciu punktów.
Drugą kwartę można porównać do pościgu. Pierwszą minutę elblążanie wygrali 5:1 i to nie było ich ostatnie słowo. Kilka minut później wyszli na prowadzenie 25:24. Mogło się wydawać, że to był gnieźnieński wypadek przy pracy, Polski Sklep opanował sytuację i odzyskał prowadzenie. Ostatecznie tę część meczu wygrał jednym punktem.
Przerwa, co było w szatni, zostaje w szatni. A po przerwie... Goście trafiają za trzy. Sebastian Kloska odpowiada tak samo. Walka punkt za punkt. W 25. minucie Polski Sklep prowadzi 10 punktami. Trzy minuty później elblążanie rozpoczynają (decydujący, jak się miało wkrótce okazać) szturm. Na tablicy widnieje 68:59. I elblążanie trafiają siedem oczek.
Do końca 10 minut, do odrobienia 2 punkty.
Przemek Zamojski potrzebował 9 sekund do doprowadzenia do remisu. I kolejnej minuty na wyprowadzenie Elbasketu na prowadzenie 71:68. Tego prowadzenia gospodarze już nie oddadzą do końca. Ekipa Adama Majewskiego rządzi i dzieli na parkiecie, goście na zdobycie pierwszych punktów potrzebują prawie pięciu minut, kiedy na tablicy wyników widnieje 81:69. Ostatnie 10 minut gospodarze wygrywają 21:13 i zasłużenie dopisują dwa punkty do tabeli.
Kolejny mecz za tydzień, 11 stycznia w hali przy ul. Kościuszki Elbasket podejmie rezerwy sopockiego Trefla.
Energa Basketball Elbląg – Sklep Polski MKK Gniezno 87:81 (16:21, 22:23, 28:24, 21:13)
Elbasket: Zamojski 30 (5), Pawlak 18, Stawiak 9 (2), Jastrzębski 7, Prokurat 5 (1), Kloska 8 (1), Konecko 6 (2), Budziński 4