Orzeł urwał punkt wiceliderowi (siatkówka)

Siatkarki II-ligowego Orła Elbląg przegrały przed własną publicznością z wyżej notowanym Piastem Szczecin 2:3. Pierwsze dwa sety nie zapowiadały porażki podopiecznych Andrzeja Jewniewicza, jednak należy się cieszyć z punktu, który w końcowym rozrachunku może okazać się niezwykle ważny. Zobacz zdjęcia.
Elblążanki podchodziły do spotkania z Piastem osłabione brakiem kontuzjowanej rozgrywającej Sylwii Korczak i chorej Moniki Tchórzewskiej grającej na pozycji libero. W ich miejsce na boisku pojawiły się Justyna Bąk oraz Aleksandra Fota, które z powodzeniem zastąpiły koleżanki.
2:0
Początek spotkania w Elblągu był dość wyrównany, do stanu 6:5 dla gospodyń. Jednak gdy na zagrywce stanęła Katarzyna Bury, Piast zdobył sześć punktów pod rząd, wychodząc tym samym na prowadzenie 11:6. W dalszej części seta gospodynie starały się gonić wynik, jednak gra przez kilka kolejnych akcji toczyła się punkt za punkt. Dopiero dwa skuteczne ataki Aleksandry Goździewicz, pozwoliły elblążankom zbliżyć się do rywalek na jeden punkt (17:18). Przerwa zarządzona przez szkoleniowca szczecinianek, nie przyczyniła się do przerwania dobrej gry elblążanek. Gospodynie nie tylko zdołały doprowadzić do wyrównania, ale po punktowej zagrywce Izabeli Miklasińkiej, wyszły na prowadzenie 19:18. Zawodniczki Orła grały dobrze w ataku, potrafiły również ustawić skuteczny dwublok, a na koniec seta wykorzystać piłkę przechodzącą, dzięki czemu wygrały partię 25:22.
Drugiego seta Orzeł rozpoczął od dwóch błędów w postaci popsutej zagrywki i złego przyjęcia. Szybko się jednak zreflektował i po skutecznych atakach Aleksandry Goździewicz, Joanny Cupisz i Izabeli Miklasińkiej, wyszedł na prowadzenie 6:4. Dalsza część seta była bardzo wyrównana. Ale gdy przyjezdnym udało się doprowadzić do wyrównania po 12, o czas poprosił trener Jewniewicz. Przerwa przyniosła pożądany efekt, gospodynie wyszły na prowadzenie, a punkt zdobyła nawet grająca na pozycji libero Aleksandra Fota. Szczecinianki atakowały w siatkę, miały problem z zagrywką, dzięki czemu elblążanki powiększały swoja przewagę. Seta, skutecznym atakiem, zakończyła Eliza Białczak. Elblążanki wygrały 25:18 i prowadziły w meczu 2:0.
2:2
Trzecia partia okazała się najgorsza w wykonaniu elbląskiej ekipy, mimo iż początek był wyrównany. Jednak gdy szczecinianki zdobyły pięć punktów pod rząd, tablica wyników wskazywała 13:8 na ich korzyść. Zawodniczki Piasta kończyły większość ataków, stawiały również skuteczne bloki, dzięki czemu ich przewaga wzrosła do dziesięciu punktów (12:22). Nawet dwie przerwy wykorzystane przez szkoleniowca gospodyń, nie zatrzymały dobrze grających w tej partii zawodniczek ze Szczecina. Do końca seta Orzeł zdołał zdobyć jeszcze tylko dwa punkty, przez co przegrał trzecią odsłonę zawodów 14:25.
Po zmianie stron żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi niż dwa-trzy punkty. Raz prowadziły przyjezdne, by za chwilę po kilku dobrych akcjach, wynik był korzystniejszy dla gospodyń. Kibice zgromadzeni tego dnia na meczu, przez większą część czwartego seta, nie mogli przewidzieć która z drużyn zakończy zwycięsko tę partię, bo tablica wyników kilkukrotnie wskazywała remis (8:8; 13:13; 15:15). Niestety powtórzyła się sytuacja z pierwszego seta i znów przy zagrywce Katarzyny Bury, elblążanki straciły kilka punktów z rzędu. Piast wypracował sobie czteropunktową przewagę (19:15) i mimo iż w końcówce popełnił kilka błędów, to elblążanki nie zdołały doprowadzić do kolejnego remisu w tym secie. Partia zakończyła się wynikiem 25:22 dla przyjezdnych i o zwycięstwie miał zadecydować tie-break.
2:3
Piątą partie w wymarzony sposób rozpoczęły przyjezdne, które szybko wyszły na prowadzenie 3:0 Gospodynie miały problemy ze skutecznym skończeniem ataku, do tego doszedł błąd podwójnego odbicia oraz nieporozumienie między zawodniczkami i elblążanki przegrywały już 1:6. Przy stanie 9:2 dla przyjezdnych trener Orła poprosił o czas. Jedna przewaga Piasta była już tak duża, że niemal niemożliwa do odrobienia gdy gra toczy się do piętnastu. Elblążanki były bezradne i do końca tego seta skutecznie atakowała już tylko Izabela Miklasińska, pozostałe punkty zdobyły natomiast po błędach rywalek. Fatalny początek tie-breaka spowodował, że gospodynie musiały uznać wyższość Piasta, który wygrał piątą partię 15:6 i całe spotkanie 3:2.
Orzeł Elbląg – Piast Szczecin 2:3 (25:22, 25:18, 14:25, 22:25, 6:15
Zobacz tabelę II ligi.
Orzeł: Białczak, Jabłońska, Goździewicz, Bąk, Frąszczak, Cieżyńska, Fota (l), Ilukowicz, Miklasińska, Cupisz, Sosnowska, Wielgoszyńska.
Piast: Matusz, Guzowska, Zaleszczyk, Bury, Kazaniecka, Duda, Gliwa (l) oraz Graczyk, Zalepa, Zając, Oleksy.
Powiedzieli po meczu:
Rafał Prus (trener Piasta) – Kilkuset kilometrowa jazda w dniu meczu i granie są zawsze dużym problemem. Na szczęście udało nam się opanować w odpowiednim momencie i wygraliśmy to spotkanie. Chociaż trzeba powiedzieć, ze łatwo nie było. Zwycięstwo jest zwycięstwem, szczególnie od wyniku 2:0 do 2:3.
Andrzej Jewniewicz (trener Orła) – Przy tej sytuacji, w której dziś byliśmy, to faktycznie jeden punkt przed meczem można by brać w ciemno. Teraz, po meczu, może być niedosyt, bo mogło zaskoczyć w czwartym secie i można było spróbować jeszcze walczyć o trzy punkty. Ale z tego jednego punktu jestem zadowolony. Natomiast brak Moniki Tchórzewskiej w obronie było widać. W przyjęciu Ola Fota grała całkiem nieźle. Poza tym graliśmy bez pierwszej rozgrywającej, ale mimo tego Justyna Bąk w miarę przyzwoicie prowadziła grę. Graliśmy bardzo dobrze dwa sety, a później nie mieliśmy już argumentów. Przeciwnik pokazał klasę, większe umiejętności, a przede wszystkim większa siłę ognia.
Za tydzień elblążanki zagrają przed własną publicznością przeciwko Orłowi Malbork.
2:0
Początek spotkania w Elblągu był dość wyrównany, do stanu 6:5 dla gospodyń. Jednak gdy na zagrywce stanęła Katarzyna Bury, Piast zdobył sześć punktów pod rząd, wychodząc tym samym na prowadzenie 11:6. W dalszej części seta gospodynie starały się gonić wynik, jednak gra przez kilka kolejnych akcji toczyła się punkt za punkt. Dopiero dwa skuteczne ataki Aleksandry Goździewicz, pozwoliły elblążankom zbliżyć się do rywalek na jeden punkt (17:18). Przerwa zarządzona przez szkoleniowca szczecinianek, nie przyczyniła się do przerwania dobrej gry elblążanek. Gospodynie nie tylko zdołały doprowadzić do wyrównania, ale po punktowej zagrywce Izabeli Miklasińkiej, wyszły na prowadzenie 19:18. Zawodniczki Orła grały dobrze w ataku, potrafiły również ustawić skuteczny dwublok, a na koniec seta wykorzystać piłkę przechodzącą, dzięki czemu wygrały partię 25:22.
Drugiego seta Orzeł rozpoczął od dwóch błędów w postaci popsutej zagrywki i złego przyjęcia. Szybko się jednak zreflektował i po skutecznych atakach Aleksandry Goździewicz, Joanny Cupisz i Izabeli Miklasińkiej, wyszedł na prowadzenie 6:4. Dalsza część seta była bardzo wyrównana. Ale gdy przyjezdnym udało się doprowadzić do wyrównania po 12, o czas poprosił trener Jewniewicz. Przerwa przyniosła pożądany efekt, gospodynie wyszły na prowadzenie, a punkt zdobyła nawet grająca na pozycji libero Aleksandra Fota. Szczecinianki atakowały w siatkę, miały problem z zagrywką, dzięki czemu elblążanki powiększały swoja przewagę. Seta, skutecznym atakiem, zakończyła Eliza Białczak. Elblążanki wygrały 25:18 i prowadziły w meczu 2:0.
2:2
Trzecia partia okazała się najgorsza w wykonaniu elbląskiej ekipy, mimo iż początek był wyrównany. Jednak gdy szczecinianki zdobyły pięć punktów pod rząd, tablica wyników wskazywała 13:8 na ich korzyść. Zawodniczki Piasta kończyły większość ataków, stawiały również skuteczne bloki, dzięki czemu ich przewaga wzrosła do dziesięciu punktów (12:22). Nawet dwie przerwy wykorzystane przez szkoleniowca gospodyń, nie zatrzymały dobrze grających w tej partii zawodniczek ze Szczecina. Do końca seta Orzeł zdołał zdobyć jeszcze tylko dwa punkty, przez co przegrał trzecią odsłonę zawodów 14:25.
Po zmianie stron żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi niż dwa-trzy punkty. Raz prowadziły przyjezdne, by za chwilę po kilku dobrych akcjach, wynik był korzystniejszy dla gospodyń. Kibice zgromadzeni tego dnia na meczu, przez większą część czwartego seta, nie mogli przewidzieć która z drużyn zakończy zwycięsko tę partię, bo tablica wyników kilkukrotnie wskazywała remis (8:8; 13:13; 15:15). Niestety powtórzyła się sytuacja z pierwszego seta i znów przy zagrywce Katarzyny Bury, elblążanki straciły kilka punktów z rzędu. Piast wypracował sobie czteropunktową przewagę (19:15) i mimo iż w końcówce popełnił kilka błędów, to elblążanki nie zdołały doprowadzić do kolejnego remisu w tym secie. Partia zakończyła się wynikiem 25:22 dla przyjezdnych i o zwycięstwie miał zadecydować tie-break.
2:3
Piątą partie w wymarzony sposób rozpoczęły przyjezdne, które szybko wyszły na prowadzenie 3:0 Gospodynie miały problemy ze skutecznym skończeniem ataku, do tego doszedł błąd podwójnego odbicia oraz nieporozumienie między zawodniczkami i elblążanki przegrywały już 1:6. Przy stanie 9:2 dla przyjezdnych trener Orła poprosił o czas. Jedna przewaga Piasta była już tak duża, że niemal niemożliwa do odrobienia gdy gra toczy się do piętnastu. Elblążanki były bezradne i do końca tego seta skutecznie atakowała już tylko Izabela Miklasińska, pozostałe punkty zdobyły natomiast po błędach rywalek. Fatalny początek tie-breaka spowodował, że gospodynie musiały uznać wyższość Piasta, który wygrał piątą partię 15:6 i całe spotkanie 3:2.
Orzeł Elbląg – Piast Szczecin 2:3 (25:22, 25:18, 14:25, 22:25, 6:15
Zobacz tabelę II ligi.
Orzeł: Białczak, Jabłońska, Goździewicz, Bąk, Frąszczak, Cieżyńska, Fota (l), Ilukowicz, Miklasińska, Cupisz, Sosnowska, Wielgoszyńska.
Piast: Matusz, Guzowska, Zaleszczyk, Bury, Kazaniecka, Duda, Gliwa (l) oraz Graczyk, Zalepa, Zając, Oleksy.
Powiedzieli po meczu:
Rafał Prus (trener Piasta) – Kilkuset kilometrowa jazda w dniu meczu i granie są zawsze dużym problemem. Na szczęście udało nam się opanować w odpowiednim momencie i wygraliśmy to spotkanie. Chociaż trzeba powiedzieć, ze łatwo nie było. Zwycięstwo jest zwycięstwem, szczególnie od wyniku 2:0 do 2:3.
Andrzej Jewniewicz (trener Orła) – Przy tej sytuacji, w której dziś byliśmy, to faktycznie jeden punkt przed meczem można by brać w ciemno. Teraz, po meczu, może być niedosyt, bo mogło zaskoczyć w czwartym secie i można było spróbować jeszcze walczyć o trzy punkty. Ale z tego jednego punktu jestem zadowolony. Natomiast brak Moniki Tchórzewskiej w obronie było widać. W przyjęciu Ola Fota grała całkiem nieźle. Poza tym graliśmy bez pierwszej rozgrywającej, ale mimo tego Justyna Bąk w miarę przyzwoicie prowadziła grę. Graliśmy bardzo dobrze dwa sety, a później nie mieliśmy już argumentów. Przeciwnik pokazał klasę, większe umiejętności, a przede wszystkim większa siłę ognia.
Za tydzień elblążanki zagrają przed własną publicznością przeciwko Orłowi Malbork.
Anna Dembińska