UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Ryszard Gronostaj: Jeździliśmy tym, co kto miał

 
Elbląg, Ryszard Gronostraj, wieloletni prezes Automobilklubu Elbląskiego
Ryszard Gronostraj, wieloletni prezes Automobilklubu Elbląskiego (fot. Michal Skroboszewski)

- Pierwsi członkowie wywodzili się w ówczesnych firm transportowych: PKS-u, Transbudu, Transportu Sanitarnego itp. Jeździliśmy swoimi prywatnymi samochodami, tym co kto miał: Syrenkami, Fiatami - tak początki Automobilklubu Elbląskiego wspomina Ryszard Gronostaj, wieloletni prezes klubu.

- Jak powstał Automobilklub Elbląski?

- W 1979 r. byłem dyrektorem Wydziału Komunikacji w elbląskim Urzędzie Wojewódzkim. Z tego tytułu miałem kontakt z firmami transportowymi z terenu ówczesnego województwa. W tym samym czasie komendantem wojewódzkim Milicji Obywatelskiej został płk. Zbigniew Stańczyk ze Śląska. Nowy komendant jeszcze na Śląsku udzielał się w Polskim Związku Motorowym i po przeprowadzce do Elbląga chciał kontynuować swoją pasję. Spotkaliśmy się i od słowa do słowa, zebraliśmy znajomych, innych zainteresowanych i 9 kwietnia 1979 r. odbyło się zebranie założycielskie Automobilklubu Elbląskiego. Pamiętam, że brało w nim udział 102 osoby z 19 organizacji i firm. Pierwszym prezesem został Zbigniew Stańczyk. Pewną ciekawostką jest fakt, że pierwszym przewodniczącym Komisji Rewizyjnej został Romuald Mickiewicz, który tę funkcję pełni do dziś.

 

- Jak wyglądały początki?

- Wcześniej w Zamechu były sekcje turystyczne, które w momencie powstania klubu zostały przez nas przejęte. Pierwsi członkowie wywodzili się w ówczesnych firm transportowych: PKS – u, Transbudu, Transportu Sanitarnego itp. Jeździliśmy swoimi prywatnymi samochodami, tym co kto miał: Syrenkami, Fiatami. Skupiliśmy się na turystyce i propagowaniu zagadnień dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Organizowaliśmy pogadanki, zloty i zawody. Jednym z większym zlotów był na wyspie Bukowiec na Jezioraku, gdzie potrafiło przyjechać 700 uczestników. Była to ogólnopolska impreza o charakterze pół turystycznym i pół sportowym. Najmłodszy uczestnik miał 8 miesięcy. Klub obejmował swoim zasięgiem cale województwo elbląskie i członków mieliśmy niemal w każdej większej miejscowości. Oficjalnie delegatura była tylko w Malborku przy cukrowni, ale we wszystkich większych miejscowościach można było trafić na naszych członków.

 

- Jakie zawody organizowaliście?

- Najważniejszym konkursem były zawody o tytuł najlepszego kierowcy województwa elbląskiego o Puchar Wojewody. Odbywał się nie tylko w Elblągu, ale także w Kwidzynie, Malborku, Pasłęku i Braniewie, po to, żeby bardziej rozpropagować zawody, Automobilklub i zasady bezpieczeństwa drogowego. Pierwsze trzy edycje odbyły się pod szyldem Towarzystwa Trzeźwości Transportowców. Warto też przypomnieć o bardzo dużej pomocy wojska tym okresie, szczególnie 16 batalionu remontowego w Elblągu. Do 1999 r. rywalizowano o puchar wojewody, kiedy zlikwidowano województwo główna nagrodę stanowił puchar prezydenta Elbląga. Najliczniejszą reprezentację kierowców przeważnie wystawiał PKS. Wśród wielu zwycięzców byli Aleksander Laskowski i Robert Drog z Kolumny Transportu Sanitarnego oraz Tomasz Krawcewicz, obecny Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji.

 

- Jak wyglądały te zawody?

- Firmy z całego województwa typowały swoich najlepszych kierowców. Uczestników było dużo więcej niż teraz – pojawiało się 50 – 80 zawodników. Zawodnicy sprawdzali swoja wiedzę z zakresu przepisów ruchu drogowego, jazda sprawnościowa polegająca na jak najszybszym i jak najbardziej bezbłędnym przejechaniu swoistego „toru przeszkód” oraz jazda „na utrzymanie szybkości” podczas której kierowca musi utrzymać stałą prędkość np. 30 km na godzinę. Odbywało się to na placu lub na małej uliczce. Kilka anegdot się z tym wiąże. Podczas któryś z zawodów testy ze znajomości przepisów sprawdzali umundurowani policjanci. Pamiętam, że kilkoro zawodników zrezygnowało z udziału, prawdopodobnie bali się, że policjanci zabiorą im prawo jazdy w przypadku złych odpowiedzi. Potem zrezygnowaliśmy już z angażowania policjantów w mundurach, bo nam uczestników wystraszą.

 

- Przejdźmy do pozostałych aktywności klubowych.

- Próbowaliśmy organizować też wyścigi samochodowe. To jednak „nie przyjęło się”, głównie z braku chętnych. Trzeba było mieć samochody sportowe, nasi członkowie mieli zwykłe. Baliśmy się wypadków, na szczęście obyło się bez żadnego nieszczęścia. Większą popularnością cieszyły się Nawigacyjne Samochodowe Mistrzostwa Okręgu, a potem Polski. Sześć – siedem imprez w roku zawsze się odbyło. W latach 90 – tych z Zamechu „wyciągnęliśmy” sekcję kartingową. Krótko to trwało, ale zorganizowaliśmy wyścigi kartingowe, trasa była wytyczona przy Urzędzie Miejskim i sądzie. Duża i fajna impreza, ciesząca się popularnością zarówno wśród zawodników jak i kibiców. Nasi zawodnicy startowali też w lokalnych i regionalnych wyścigach w miastach, które miały tory kartingowe. Warto też wspomnieć o bardzo ciekawym spotkaniu Krzysztofa Hołowczyca z młodzieżą w szkole zawodowej przy ul. Blacharskiej. Później Krzysztof Hołowczyc dał piękny pokaz jazdy sprawnościowej na placu Kazimierza Jagiellończyka.

 

- Na czym polegają Nawigacyjne Mistrzostwa Polski?

- Pierwszą konkurencja jest jazda sprawnościowa, gdzie trzeba jak najszybciej i z jak najmniejszą ilością błędów przejechać odcinek na którym stoją przeszkody. Za potrącenie są punkty karne. Druga konkurencja to pytania z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego, chociaż nie tylko. Wprowadziliśmy też pytania „turystyczne” np. kiedy została wybudowana elbląska katedra?. I dwa etapy jazdy terenowej wg tzw. itinerera. To mapka z opisem trasy, gdzie zaznaczono np. gdzie trzeba skręcić i podstawowe informacje o trasie. Konkurencja polega na tym, żeby pokonać trasę w określonym limicie czasu jadąc zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Po drodze są poukrywane fotoradary mające sprawdzać, czy uczestnicy nie przekraczają prędkości. Wprowadziliśmy też imitację wypadku drogowego, gdzie zawodnik musi się zatrzymać i prawidłowo udzielić pierwszej pomocy. Pamiętam, że po jednym z rajdów wracaliśmy do domu, kiedy trafiliśmy na prawdziwy wypadek. Wokół tłum ludzi, którzy nie wiedzieli co zrobić. Tu już nie było miejsca na pomyłki, wiedzieliśmy co zrobić i wiedza zdobyta podczas zawodów przydała się w praktyce. W klasyfikacji drużynowej nasz klub zajmował pierwsze miejsce we wszystkich latach. Wśród zwycięzców warto wymienić załogę 16 batalionu remontowego: Mirosława Janusa i Roberta Czaję, którzy na początku zajmowali dalekie miejsca. A że trening czyni mistrza, po jakimś czasie zaczęli wygrywać. Na zawodach nawigacyjnych bardzo ważna rolę spełnia pilot. Od jego umiejętności czytania mapy zależy w dużej mierze sukces załogi

 

- Czym teraz zajmuje się Automobilklub?

- Najważniejszą imprezą są zawody o tytuł najlepszego kierowcy regionu elbląskiego. Oprócz tego organizujemy eliminacje mistrzostw okręgu oraz rajd ratownika drogowego. Kilka imprez w roku organizujemy, staramy się połączyć rywalizację sportową z turystyką. Współuczestniczymy też w przeprowadzaniu konkursu BZD w szkołach na poziomie miasta i województwa.

 

Prezesi Automobilklubu Elbląskiego:

1979 – 1985 – Zbigniew Stańczyk

1985 – 2000 – Ryszard Gronostaj

od 2000 r. - Marek Chmielewski

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama