Start lepszy od Ruchu (piłka ręczna)

Start Elbląg po bardzo zaciętym pojedynku pokonał chorzowski Ruch 31:29 i jest już pewny utrzymania w najwyższej klasie rozgrywek. Za tydzień w Tczewie wystarczy zdobyć punkt, by zająć dziewiąte miejsce. Zobacz zdjęcia.
Pojedynek pomiędzy Startem a Ruchem był niezwykle ważny dla obu drużyn. Elblążanki, by myśleć spokojnie o ostatnich meczach i mieć już zapewnione bezpieczne dziewiąte miejsce, musiały pokonać przyjezdne. Chorzowianki natomiast po niespodziewanej porażce z Samborem mają przysłowiowy nóż na gardle i koniecznie potrzebują punktów.
Wynik meczu otworzyła rzutem z dystansu Monika Aleksandrowicz. Spotkanie od początku było bardzo wyrównane i kilkukrotnie na tablicy wyników widniał remis. W elbląskiej ekipie niezłą skutecznością popisywała się Edyta Szymańska, która w ciągu 13 minut gry zdołała zdobyć aż pięć goli. W drużynie przyjezdnej natomiast dobre zawody rozgrywała Kinga Grzyb oraz Jovana Jovovic, którą to później indywidualnie kryła Katarzyna Cekała. Gospodynie miały szansę na objęcie nieznaczonego prowadzenia, ale z sześciu podyktowanych w pierwszej połowie rzutów karnych aż trzy zostały obronione przez bramkarkę Ruchu. W 20. minucie meczu Start prowadził 11:10, a chwilę później, po czterech bramkach Aleksandry Jędrzejczyk, prowadzenie wzrosło do trzech goli (15:12). Wydawało się, że elblążanki zejdą na przerwę z kilkubramkową zaliczką, jednak w końcówce popełniły zbyt dużo błędów, co skrzętnie wykorzystały chorzowianki. Po 30 minutach gry na tablicy wyników było 17:16 dla Elbląga.
Na drugą połowę przyjezdne wyszły bardzo zmotywowane i zaraz po wznowieniu gry zdobyły dwa gole, dzięki czemu po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie. Gospodynie miały spore problemy z oddaniem celnego rzutu i kilkukrotnie piłka przelatywała tuż obok słupka. W 40. minucie sprawy w swoje ręce wzięła Edyta Szymańska i zdobywając dwa gole z rzędu zdołała znów wyprowadzić swój zespół na prowadzenie (21:20). Cztery minuty później Ruch miał ogromną szansę na doprowadzenie do remisu, ale rzut karny wybroniła Ewelina Kędzierska. Od 45. do 49. minuty przyjezdne grały w osłabieniu, a mimo to nie tylko doprowadziły do wyrównania, ale znów wyszły na prowadzenie (24:23). Kolejne minuty spotkania to gra punkt za punkt (55. min. - 29:28). Ostatnie akcje były bardzo nerwowe, Ruch za wszelka cenę chciał doprowadzić do wyrównania, ale najpierw po rzucie Moniki Migały piłka wylądowała obok bramki, a chwilę później Ruch naruszył pole bramkowe. Start nie zmarnował okazji, dorzucił jeszcze dwie bramki i mógł się cieszyć z wygranej 31:29.
Powiedzieli po meczu:
Justyna Stelina (trenerka Startu) – Spodziewaliśmy się, że grupa spadkowa będzie bardzo trudna i nikt nie odda punktów za darmo. Zespoły są klasowe, grające wiele lat w superlidze. Dziś zawodniczki wytrzymały psychicznie, było dużo walki i nerwów. Mogliśmy oglądać dużo ładnych akcji zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Chorzów zagrał dziś bardzo dobre spotkanie, ale ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Cieszę się, że tymi zwycięzcami jesteśmy my, bo mamy już spokój. Gramy jednak do końca, na pewno nie będziemy odpuszczać, chcemy wygrać wszystkie mecze.
Zenon Łakomy (trener Ruchu) – Wynik końcowy chyba nie odzwierciedla tego, co się działo przez całe spotkanie. Myślę, że mimo porażki mój zespół grał bardzo walecznie. Szkoda, że zawodniczki do końca nie zachowały nerwów, bo mieliśmy szansę na zwycięstwo. Żal jest tych punktów, ale cieszy mnie postawa zespołu w porównaniu z poprzednim spotkaniem w Tczewie, gdzie przeszliśmy trochę obok meczu. Dziś było zupełnie inaczej i muszę obiektywnie przyznać że mój zespół, mimo porażki, zasłużył na słowa uznania.
Start Elblag - Ruch Chorzów 31:29 (17:16)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska - Szymańska 8, Wolska 5, Jędrzejczyk 5, Aleksandrowicz 5, Karwecka 4, Zoria 2, Matouskova 2, Pesel, Cekała, Konefał, Klonowska, Jałoszewska.
Ruch: Montowska, Wąż - Lesik 8, Grzyb 5, Pieniowska 4, Migała 4, Jovovic 4, Jasinowska 4, Kempa, Lanuszny, Masłowska, Sucheta.
Wynik meczu otworzyła rzutem z dystansu Monika Aleksandrowicz. Spotkanie od początku było bardzo wyrównane i kilkukrotnie na tablicy wyników widniał remis. W elbląskiej ekipie niezłą skutecznością popisywała się Edyta Szymańska, która w ciągu 13 minut gry zdołała zdobyć aż pięć goli. W drużynie przyjezdnej natomiast dobre zawody rozgrywała Kinga Grzyb oraz Jovana Jovovic, którą to później indywidualnie kryła Katarzyna Cekała. Gospodynie miały szansę na objęcie nieznaczonego prowadzenia, ale z sześciu podyktowanych w pierwszej połowie rzutów karnych aż trzy zostały obronione przez bramkarkę Ruchu. W 20. minucie meczu Start prowadził 11:10, a chwilę później, po czterech bramkach Aleksandry Jędrzejczyk, prowadzenie wzrosło do trzech goli (15:12). Wydawało się, że elblążanki zejdą na przerwę z kilkubramkową zaliczką, jednak w końcówce popełniły zbyt dużo błędów, co skrzętnie wykorzystały chorzowianki. Po 30 minutach gry na tablicy wyników było 17:16 dla Elbląga.
Na drugą połowę przyjezdne wyszły bardzo zmotywowane i zaraz po wznowieniu gry zdobyły dwa gole, dzięki czemu po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie. Gospodynie miały spore problemy z oddaniem celnego rzutu i kilkukrotnie piłka przelatywała tuż obok słupka. W 40. minucie sprawy w swoje ręce wzięła Edyta Szymańska i zdobywając dwa gole z rzędu zdołała znów wyprowadzić swój zespół na prowadzenie (21:20). Cztery minuty później Ruch miał ogromną szansę na doprowadzenie do remisu, ale rzut karny wybroniła Ewelina Kędzierska. Od 45. do 49. minuty przyjezdne grały w osłabieniu, a mimo to nie tylko doprowadziły do wyrównania, ale znów wyszły na prowadzenie (24:23). Kolejne minuty spotkania to gra punkt za punkt (55. min. - 29:28). Ostatnie akcje były bardzo nerwowe, Ruch za wszelka cenę chciał doprowadzić do wyrównania, ale najpierw po rzucie Moniki Migały piłka wylądowała obok bramki, a chwilę później Ruch naruszył pole bramkowe. Start nie zmarnował okazji, dorzucił jeszcze dwie bramki i mógł się cieszyć z wygranej 31:29.
Powiedzieli po meczu:
Justyna Stelina (trenerka Startu) – Spodziewaliśmy się, że grupa spadkowa będzie bardzo trudna i nikt nie odda punktów za darmo. Zespoły są klasowe, grające wiele lat w superlidze. Dziś zawodniczki wytrzymały psychicznie, było dużo walki i nerwów. Mogliśmy oglądać dużo ładnych akcji zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Chorzów zagrał dziś bardzo dobre spotkanie, ale ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Cieszę się, że tymi zwycięzcami jesteśmy my, bo mamy już spokój. Gramy jednak do końca, na pewno nie będziemy odpuszczać, chcemy wygrać wszystkie mecze.
Zenon Łakomy (trener Ruchu) – Wynik końcowy chyba nie odzwierciedla tego, co się działo przez całe spotkanie. Myślę, że mimo porażki mój zespół grał bardzo walecznie. Szkoda, że zawodniczki do końca nie zachowały nerwów, bo mieliśmy szansę na zwycięstwo. Żal jest tych punktów, ale cieszy mnie postawa zespołu w porównaniu z poprzednim spotkaniem w Tczewie, gdzie przeszliśmy trochę obok meczu. Dziś było zupełnie inaczej i muszę obiektywnie przyznać że mój zespół, mimo porażki, zasłużył na słowa uznania.
Start Elblag - Ruch Chorzów 31:29 (17:16)
Start: Dzhukeva, Kędzierska, Kordunowska - Szymańska 8, Wolska 5, Jędrzejczyk 5, Aleksandrowicz 5, Karwecka 4, Zoria 2, Matouskova 2, Pesel, Cekała, Konefał, Klonowska, Jałoszewska.
Ruch: Montowska, Wąż - Lesik 8, Grzyb 5, Pieniowska 4, Migała 4, Jovovic 4, Jasinowska 4, Kempa, Lanuszny, Masłowska, Sucheta.
Anna Dembińska