Wybrzeże lepsze od Wójcika (piłka ręczna)

Szczypiorniści KS Meble Wojcik Elbląg przegrali dziś (1 grudnia) z wiceliderem tabeli drużyną Wybrzeże Gdańsk 25:31. Przyjezdni prowadzili przez całe spotkanie i wygrali zasłużenie. Zobacz zdjęcia.
Gdańszczanie przyjechali do Elbląga w roli faworyta, bo po dziesięciu kolejkach z dwunastoma puntami na koncie zajmowali drugie miejsce w ligowej tabeli. Elblążanie natomiast, po zeszłotygodniowym zwycięstwie w Warszawie, chcieli sprawić swoim kibicom miłą niespodziankę i pokonać Wybrzeże. Niestety nie udało się. Gdańszczanie byli zdecydowanie lepsi w tym pojedynku i umocnili swoją pozycję w czubie tabeli.
Spotkanie od mocnego uderzenia rozpoczęli przyjezdni, którzy szybko wyszli na prowadzenie 3:0. Pierwszą bramkę dla gospodarzy rzucił dopiero w 3.minucie spotkania Tomasz Maluchnik. Kilka minut później, m.in. dzięki niezłej postawie w bramce Marka Wróbla, elblążanom udało się dojść do rywala na jedną bramkę (4:5). Niestety proste błędy spowodowały, że przyjezdni ponownie wypracowali sobie kilka bramek przewagi i w 18. minucie meczu prowadzili już 10:5. Podczas gry w przewadze „Meblarze” zabrali się za odrabianie strat. Uszczelnili obronę, nie spieszyli się z budowaniem ataku pozycyjnego i w 24. minucie, po bramce Tomasza Maluchnika, znów przegrywali tylko jedną bramką (10:11). Końcówka pierwszej połowy należała jednak do zawodników Wybrzeża. Elblążanie popełniali błędy podania przez co łatwo tracili piłki. Gdańszczanie natomiast grali nieźle w obronie, przeprowadzali szybkie kontry i do przerwy już tylko oni zdobywali bramki. Po 30 minutach spotkania gospodarze przegrywali 10:15.
„Meblarze” fatalnie rozpoczęli drugą połowę. Mieli ogromne problemy ze sforsowaniem gdańskiej defensywy i pokonaniem dobrze spisującego się między słupkami Artura Chmielińskiego. Gdy po niespełna pięciu minutach gry gospodarze nie zdobyli żadnej bramki, a stracili aż trzy, o czas poprosił trener Grzegorz Czapla. Przerwa nie przyniosła jednak pożądanego efektu. Zawodnicy Wójcika nadal mieli problemy z celnością oraz z ustawieniem szczelnej obrony. W 38. minucie przyjezdni rzucili dwudziestą bramkę i prowadzili już 20:10. Niemoc strzelecką elblążan przełamał dopiero w 41. minucie Leszek Michałów, zdobywając pierwszą bramkę w drugiej połowie. W dalszej części gry z bardzo dobrej strony pokazał się Michał Gryz, który w przeciągu czterech minut zdobył trzy bramki. Gospodarze jednak nadal mieli spore problemy z pokonywaniem gdańskiego golkipiera. Co prawda udało się odrobić kilka bramek, jednak przewaga przyjezdnych była na tyle duża, że mogli spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Po 60 minutach gry tablica wyników wskazywała 31:25 dla Wybrzeża.
Ks Wojcik Meble Elbląg – Wybrzeże Gdańsk 25:31 (10:15)
Zobacz tabelę I ligi.
Wójcik: Wróbel, Rycharski, Krawczyk – Michałów 5, Gryz 5, Maluchnik 4, Spychalski 3, Dawidowski 3, Szczepański 3, Dukszto 1, Fonferek 1, Ośko, Lipczyński, Grablewski, Lewandowski, Malandy.
Wybrzeże: Głębocki, Chmieliński - Rogulski 7, Waszkiewicz 7, Rakowski 4, Abram 4, Nilsson 4, Markuszewski 2, Mogielnicki 1, Kondratiuk 1, Piwowarczyk 1, Jasowicz, Steege, Strzebiecki, Sulej, Helman.
Powiedzieli po spotkaniu:
Marek Wróbel (bramkarz Wójcika) – Dostaliśmy surową lekcje. Staraliśmy się grać poukładaną piłkę, ale niestety już na początku meczu kilka strat spowodowało, że przeciwnik wyszedł na cztery bramki. Później mieliśmy szansę, goniliśmy, ale chyba zabrakło siły i zawodnicy uciekli nam na pięć bramek. W drugiej połowie pierwszą bramkę rzuciliśmy w 41. minucie, przeciwnicy prowadzili dziesięcioma bramkami i praktycznie było już po meczu. Staraliśmy się o jak najlepszy rezultat, skończyło się sześcioma bramkami i z tego chyba należy się cieszyć.
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) – Wybrzeże jest bardzo silnym, doświadczonym zespołem i to było dziś widać. Popełniliśmy za dużo prostych błędów, gubiliśmy piłkę i przeciwnicy rzucili osiem bądź dziewięć bramek z kontrataku, bezpośrednio po naszym błędzie. Nie mamy takiego składu, żeby mieszać dwoma siódemkami. Mamy ośmiu, może dziewięciu ludzi do grania. U rywala zawodnik wchodzący z ławki, gra tak samo jak ten, co zszedł. Przełkniemy tę porażkę, trzeba się jeszcze raz odbudować i poszukać punktów gdzie indziej.
Damian Wleklak (trener Wybrzeża) – Było bardzo dużo walki i musieliśmy się mocno natrudzić, żeby te dwa punkty zdobyć. Wiem, że w Elblągu zawsze się ciężko gra i dobrze, że nasi zawodnicy byli na tyle skoncentrowani, dopisali nasi kibice i udało nam się zdobyć kolejne punkty. Staliśmy dobrze w obronie, uniemożliwiliśmy przeciwnikowi rzucanie bramek,a sami przeprowadzaliśmy kontry.
Za tydzień elblążanie zagrają w Malborku z tamtejsza Pomezanią.
Spotkanie od mocnego uderzenia rozpoczęli przyjezdni, którzy szybko wyszli na prowadzenie 3:0. Pierwszą bramkę dla gospodarzy rzucił dopiero w 3.minucie spotkania Tomasz Maluchnik. Kilka minut później, m.in. dzięki niezłej postawie w bramce Marka Wróbla, elblążanom udało się dojść do rywala na jedną bramkę (4:5). Niestety proste błędy spowodowały, że przyjezdni ponownie wypracowali sobie kilka bramek przewagi i w 18. minucie meczu prowadzili już 10:5. Podczas gry w przewadze „Meblarze” zabrali się za odrabianie strat. Uszczelnili obronę, nie spieszyli się z budowaniem ataku pozycyjnego i w 24. minucie, po bramce Tomasza Maluchnika, znów przegrywali tylko jedną bramką (10:11). Końcówka pierwszej połowy należała jednak do zawodników Wybrzeża. Elblążanie popełniali błędy podania przez co łatwo tracili piłki. Gdańszczanie natomiast grali nieźle w obronie, przeprowadzali szybkie kontry i do przerwy już tylko oni zdobywali bramki. Po 30 minutach spotkania gospodarze przegrywali 10:15.
„Meblarze” fatalnie rozpoczęli drugą połowę. Mieli ogromne problemy ze sforsowaniem gdańskiej defensywy i pokonaniem dobrze spisującego się między słupkami Artura Chmielińskiego. Gdy po niespełna pięciu minutach gry gospodarze nie zdobyli żadnej bramki, a stracili aż trzy, o czas poprosił trener Grzegorz Czapla. Przerwa nie przyniosła jednak pożądanego efektu. Zawodnicy Wójcika nadal mieli problemy z celnością oraz z ustawieniem szczelnej obrony. W 38. minucie przyjezdni rzucili dwudziestą bramkę i prowadzili już 20:10. Niemoc strzelecką elblążan przełamał dopiero w 41. minucie Leszek Michałów, zdobywając pierwszą bramkę w drugiej połowie. W dalszej części gry z bardzo dobrej strony pokazał się Michał Gryz, który w przeciągu czterech minut zdobył trzy bramki. Gospodarze jednak nadal mieli spore problemy z pokonywaniem gdańskiego golkipiera. Co prawda udało się odrobić kilka bramek, jednak przewaga przyjezdnych była na tyle duża, że mogli spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Po 60 minutach gry tablica wyników wskazywała 31:25 dla Wybrzeża.
Ks Wojcik Meble Elbląg – Wybrzeże Gdańsk 25:31 (10:15)
Zobacz tabelę I ligi.
Wójcik: Wróbel, Rycharski, Krawczyk – Michałów 5, Gryz 5, Maluchnik 4, Spychalski 3, Dawidowski 3, Szczepański 3, Dukszto 1, Fonferek 1, Ośko, Lipczyński, Grablewski, Lewandowski, Malandy.
Wybrzeże: Głębocki, Chmieliński - Rogulski 7, Waszkiewicz 7, Rakowski 4, Abram 4, Nilsson 4, Markuszewski 2, Mogielnicki 1, Kondratiuk 1, Piwowarczyk 1, Jasowicz, Steege, Strzebiecki, Sulej, Helman.
Powiedzieli po spotkaniu:
Marek Wróbel (bramkarz Wójcika) – Dostaliśmy surową lekcje. Staraliśmy się grać poukładaną piłkę, ale niestety już na początku meczu kilka strat spowodowało, że przeciwnik wyszedł na cztery bramki. Później mieliśmy szansę, goniliśmy, ale chyba zabrakło siły i zawodnicy uciekli nam na pięć bramek. W drugiej połowie pierwszą bramkę rzuciliśmy w 41. minucie, przeciwnicy prowadzili dziesięcioma bramkami i praktycznie było już po meczu. Staraliśmy się o jak najlepszy rezultat, skończyło się sześcioma bramkami i z tego chyba należy się cieszyć.
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) – Wybrzeże jest bardzo silnym, doświadczonym zespołem i to było dziś widać. Popełniliśmy za dużo prostych błędów, gubiliśmy piłkę i przeciwnicy rzucili osiem bądź dziewięć bramek z kontrataku, bezpośrednio po naszym błędzie. Nie mamy takiego składu, żeby mieszać dwoma siódemkami. Mamy ośmiu, może dziewięciu ludzi do grania. U rywala zawodnik wchodzący z ławki, gra tak samo jak ten, co zszedł. Przełkniemy tę porażkę, trzeba się jeszcze raz odbudować i poszukać punktów gdzie indziej.
Damian Wleklak (trener Wybrzeża) – Było bardzo dużo walki i musieliśmy się mocno natrudzić, żeby te dwa punkty zdobyć. Wiem, że w Elblągu zawsze się ciężko gra i dobrze, że nasi zawodnicy byli na tyle skoncentrowani, dopisali nasi kibice i udało nam się zdobyć kolejne punkty. Staliśmy dobrze w obronie, uniemożliwiliśmy przeciwnikowi rzucanie bramek,a sami przeprowadzaliśmy kontry.
Za tydzień elblążanie zagrają w Malborku z tamtejsza Pomezanią.
Anna Dembińska