Czy mała firma może wyglądać jak duża marka?

Zamawiamy produkt w niewielkim sklepie internetowym. Kilka dni później przychodzi paczka. Otwieramy karton, a w środku zamiast produktu w zwykłej folii znajdujemy materiałowy woreczek z logo firmy. W nim zakup, krótka kartka z podziękowaniem, być może próbka innego produktu. Wszystko jest spójne i estetyczne. Pierwsza myśl? Ktoś tutaj zadbał o szczegóły. Firma wcale nie musi być duża. Być może prowadzą ją dwie osoby, a wszystkie zamówienia pakowane są w niewielkim magazynie na zapleczu. Klient tego jednak nie widzi. Widzi markę i na podstawie tego, co otrzymał, wyrabia sobie o niej zdanie. Czy mała firma może więc wyglądać jak duża marka? Może wyglądać równie profesjonalnie. I wcale nie oznacza to, że powinna udawać kogoś, kim nie jest.
Klient nie wie, jak duża jest Twoja firma
Kiedy po raz pierwszy korzystamy z usług lokalnej firmy albo zamawiamy coś w nieznanym wcześniej sklepie, zazwyczaj nie sprawdzamy liczby jego pracowników. Nie wiemy, jakie ma obroty, jak duży magazyn ani jaki budżet przeznacza na reklamę.
Widzimy zupełnie inne rzeczy.
Stronę internetową, zdjęcia, logo, sposób odpowiadania na wiadomości. Później także sam produkt i jego opakowanie.
To właśnie z takich elementów powstaje w naszej głowie obraz firmy. Jedna wydaje się przypadkowa, druga uporządkowana i profesjonalna. Jednej bez problemu zapłacimy z góry, przy drugiej zaczynamy się zastanawiać, czy wszystko będzie w porządku.
Dla małego przedsiębiorcy to dobra wiadomość. Nie da się w ciągu kilku miesięcy zbudować firmy wielkości ogólnopolskiej sieci. Można natomiast stosunkowo szybko zadbać o to, jak własny biznes jest odbierany przez klientów.
I nie zawsze wymaga to wielkich pieniędzy.
Woreczek z logo? Mały detal, ale różnica jest widoczna
Dobrym przykładem są opakowania.
Wyobraźmy sobie niewielką pracownię jubilerską. Klientka kupuje kolczyki na prezent. Może otrzymać je w standardowym pudełeczku. Można jednak pójść krok dalej i zapakować pudełko w materiałowy woreczek z logo pracowni.
Produkt się nie zmienił. Cena kolczyków również. Zmienił się natomiast sposób ich wręczenia.
Podobnie może zrobić salon kosmetyczny, który po zabiegu daje klientce kilka próbek. Zamiast wręczać je osobno, może przygotować mały woreczek z własnym logo i stworzyć z nich zestaw na pożegnanie.
Hotel może wykorzystać woreczki do przygotowania welcome packów dla gości. Lokalna manufaktura – jako opakowanie swoich produktów. Fotograf – do przekazania pendrive'a ze zdjęciami. Firma organizująca konferencję – do zapakowania materiałów i drobnych upominków dla uczestników. Przedsiębiorca przygotowujący prezenty świąteczne – zamiast kolejnej papierowej torby.
To nadal tylko opakowanie. Ale opakowanie, które zaczyna być częścią marki.
„Ale przecież nie zamówię kilku tysięcy sztuk”
Tu pojawia się problem dobrze znany mniejszym przedsiębiorcom. Własne opakowanie z nadrukiem brzmi dobrze, dopóki nie wyobrażamy sobie magazynu wypełnionego tysiącami identycznych pudełek czy toreb.
Tymczasem personalizacja nie zawsze wymaga takiej skali.
Saketos, producent materiałowych woreczków, oferuje personalizację już od 30 sztuk. Dla niewielkiej firmy to zupełnie inny punkt wyjścia niż zamówienie liczone w tysiącach.
Można więc zacząć od konkretnego pomysłu.
Salon beauty może zamówić woreczki z logo na zestawy dla nowych klientek. Jubiler – na biżuterię. Hotel – na upominki dla gości. Sklep internetowy może wykorzystać je tylko przy produktach premium albo zamówieniach prezentowych. Firma może przygotować w nich prezenty dla najważniejszych klientów.
Nie trzeba od razu zmieniać całego systemu pakowania. Można zamówić niewielką serię i sprawdzić, czy takie rozwiązanie pasuje do charakteru biznesu.
Woreczek z logo zamiast kolejnego gadżetu reklamowego
Jest jeszcze jeden powód, dla którego takie opakowanie może być interesujące z punktu widzenia przedsiębiorcy.
Firmowych gadżetów mamy już mnóstwo. Długopisy, smycze, breloki, notesy. Na każdym oczywiście logo.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedyną funkcją przedmiotu jest noszenie tego logo.
Z woreczkiem jest trochę inaczej. Najpierw ma konkretne zadanie. Można zapakować w niego biżuterię, kosmetyki, prezent, próbki czy drobne akcesoria. Dopiero przy okazji staje się nośnikiem marki.
A po rozpakowaniu nie musi trafić do kosza.
Klient może później przechowywać w nim biżuterię. Zabrać go w podróż na kosmetyki. Trzymać w nim kable, ładowarki czy inne drobiazgi. Jeśli opakowanie jest użyteczne, ma szansę zostać z nim znacznie dłużej niż karton, w którym przyszła przesyłka.
Logo firmy zostaje razem z nim.
To zresztą całkiem dobry test dla każdego gadżetu reklamowego. Warto na chwilę zapomnieć o własnym logo i zadać sobie proste pytanie: czy gdyby nie było na nim żadnego nadruku, klient nadal chciałby tego przedmiotu używać?
Jeżeli tak, dopiero wtedy mamy coś interesującego.
Samo logo jednak nie wystarczy
Oczywiście można przesadzić także w drugą stronę.
Ogromny nadruk na całej powierzchni nie sprawi, że niewielka firma nagle zacznie wyglądać jak luksusowa marka. Podobnie jak drogie wizytówki nie pomogą, jeśli strona internetowa wygląda zupełnie inaczej, a każde zdjęcie produktu utrzymane jest w innej stylistyce.
Profesjonalne wrażenie powstaje przede wszystkim ze spójności.
Jeżeli firma używa określonych kolorów, warto do nich nawiązywać również przy opakowaniach. Jeśli marka jest minimalistyczna, podobny powinien być nadruk na woreczku. Jeśli jej siłą jest rękodzieło i naturalność, opakowanie również może to podkreślać.
Nie chodzi o to, żeby klient na każdym kroku widział jak największe logo.
Lepiej, żeby miał poczucie, że wszystko do siebie pasuje.
Czasem najbardziej liczy się moment wręczenia
Opakowania kojarzą się przede wszystkim ze sklepami internetowymi, ale możliwości jest znacznie więcej.
W salonie kosmetycznym woreczek z logo może pojawić się przy pierwszej wizycie. W środku znajdą się próbki i informacje dotyczące pielęgnacji po zabiegu.
W hotelu może czekać na gościa w pokoju.
W firmie można wykorzystać go do przygotowania prezentu dla pracownika albo kontrahenta.
Na targach czy konferencji – wręczyć uczestnikom zamiast foliowej torby wypełnionej przypadkowymi gadżetami.
W sklepie stacjonarnym – wykorzystać przy zakupach prezentowych.
W każdym przypadku woreczek pełni trochę inną funkcję. Wspólny pozostaje moment, w którym klient dostaje coś przygotowanego specjalnie dla niego.
I właśnie wtedy logo ma największy sens. Nie pojawia się jako reklama wciśnięta na siłę. Jest podpisem marki pod całym doświadczeniem.
Mała firma nie powinna udawać korporacji
Warto jednak wrócić do pytania z początku.
Czy celem małego przedsiębiorcy rzeczywiście powinno być wyglądanie na znacznie większego, niż jest?
Niekoniecznie.
Małe firmy mają przewagi, których duże organizacje często mogą im zazdrościć. Właściciel salonu zna swoje stałe klientki. Jubiler może opowiedzieć, kto wykonał konkretny pierścionek. W niewielkim sklepie internetowym ktoś może odręcznie podpisać kartkę dołączoną do zamówienia. Hotel może przygotować drobiazg nawiązujący do miejsca, w którym działa.
Nie ma sensu tego ukrywać.
Profesjonalny wizerunek nie polega na stworzeniu iluzji, że za małą firmą stoi kilkuset pracowników. Chodzi raczej o pokazanie, że również niewielki biznes może być dobrze przemyślany.
Może mieć dobre zdjęcia, czytelną stronę, charakterystyczne logo, sprawną obsługę i własne woreczki z nadrukiem zamiast przypadkowych opakowań.
Każdy z tych elementów osobno wydaje się drobiazgiem. Razem zaczynają budować zaufanie.
Nie „jaka duża firma”, tylko „jaka porządna firma”
Być może właśnie taka powinna być odpowiedź na pytanie postawione w tytule.
Mała firma nie musi wyglądać jak duża. Powinna wyglądać jak dobra marka.
Taka, która wie, co chce pokazać klientowi. Dba o szczegóły. Nie traktuje opakowania jako czegoś, co trzeba załatwić najtańszym możliwym sposobem. Rozumie, że kontakt z klientem nie kończy się w chwili wystawienia paragonu czy wysłania przesyłki.
Woreczek z logo nie zrobi z niewielkiej pracowni międzynarodowej marki. I dobrze.
Może jednak sprawić, że klient, otwierając zakup albo otrzymując prezent, pomyśli:
„Oni naprawdę o tym pomyśleli”.
A dla małej firmy budującej swoją reputację takie zdanie może być warte znacznie więcej niż próba wyglądania na większą, niż jest.