UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Od pierwszego dzwonka minęło już 65 lat

Elbląg, Od pierwszego dzwonka minęło już 65 lat
(fot. AD)

Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 przy ul. Królewieckiej 42 swoją powojenną historię zaczął pisać już w 1945 roku. Po latach „dwójka” może poszczycić się wybitnymi osobistościami, które pobierały naukę w jej murach. A że 65 lat to zacny i niemały kawał historii szkoły i jej uczniów, postanowiono uczcić to odświętnym jubileuszem. W sobotę (19 czerwca) w Teatrze im. Sewruka zebrali się absolwenci drugiego ogólniaka, by powspominać szkołę i spotkać się ze starymi klasowymi kolegami. Zobacz fotoreportaż.

Na jubileusz stawili się przyjaciele II LO, wśród których byli elbląscy parlamentarzyści, przedstawiciele władz i inni sympatycy popularnego liceum. Przede wszystkim jednak na jubileuszu pojawiła się znaczna część rodziny „Jagiellończyka” wśród której nie zabrakło obecnych i byłych nauczycieli, a także absolwentów, także tych najstarszych. Prowadzący galę Nina Dziwniel-Stępka oraz Paweł Wilkus to także absolwenci „dwójki”, którzy powrócili w szkolne mury w nowej, nauczycielskiej roli.
      
       Absolwenci „Jagiellończyka” są jego najlepszym świadectwem
      
Podczas spotkania niejednokrotnie przywoływano bogatą historię ogólniaka. Nie sposób przekreślić wielowiekowej tradycji gimnazjum elbląskiego, którego spadkobiercami czuje się drugi ogólniak. Wiedzę w pigułce o szkole i jej losach na przestrzeni setek lat zaprezentowała Agnieszka Jurewicz, dyrektorka ZSO nr 2. Przypomniała zebranym wielkie nazwiska związane ze szkołą zarówno sprzed wieków – choćby rektorów Jana i Michała Myliusów czy uczonego Jana Komeńskiego, który w XVII wieku nauczał elbląskich gimnazjalistów – jak i tych z czasów bliższych współczesnym. Wśród absolwentów „Jagiellończyka” nie brakuje bowiem naukowców, prawników, artystów, sportowców, lekarzy, pedagogów, dziennikarzy. Podczas przemówienia dyrektorka Jagiellończyka wyraziła nadzieję, że każdy z jej byłych i obecnych uczniów jest dumny ze swojej Alma Mater. By jednak przyszłe kroniki wydarzeń również obfitowały w sukcesy i kolejne osiągnięcia uczniów, Agnieszka Jurewicz zachęciła do wspólnej pracy na rzecz przyszłości:
       – Czynimy wszystko, by szkoła się rozwijała, by nasi uczniowie mogli rozwijać swoje pasje i umiejętności. W „Jagiellończyku” niepodzielnie panuje kult wiedzy. By jednak jak najefektywniej pracować na dalsze sukcesy, musimy się dzielnie wspierać. Posłużę się cytatem z Marii Konopnickiej, który może nam przyświecać: „Ludzie to anioły z jednym skrzydłem. By udało się nam wznieść, musimy trzymać się razem” – zakończyła dyrektor Jurewicz.
      
       Dlaczego pierwsze liceum „dwójką” zostało
      
Zgodnie z zapowiedziami nie zapomniano o wyjaśnieniu, dlaczego pierwsze liceum w naszym mieście zostało „dwójką”. Tego zadania podjął się ks. dr Andrzej Kilanowski, również nauczyciel liceum.
       – Jest mi trochę trudno na ten temat mówić, bo być może są osoby, które są z Elbląga i znają tę historię. A ja dopiero od 10 lat mieszkam w Elblągu – skromnie zaczął opowieść ksiądz Andrzej –
       Drugi ogólniak zaczął funkcjonować w budynku obecnego Zespołu Szkół Gospodarczych, bo tam nie było zniszczeń. Co ciekawe, tam mieściło się nie tylko pierwsze liceum w Elblągu, czyli „Jagiellończyk”, ale także władza miasta, zarząd, który starał się wprowadzać porządek na tych ziemiach. Równocześnie jednak, w okazalszym budynku przy ulicy Pocztowej, w którym dziś mieści się pierwszy ogólniak, zaczęła funkcjonować Szkoła Podstawowa nr 1. Gdy powstało Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, szkoły zaczęły przybierać zabarwienie typowo PPR-owskie, z „właściwym” wydźwiękiem ideologicznym. „Jagiellończyk” zaś zawsze nawiązywał do tradycji patriotycznej, nie był tu zbyt mocno eksponowany element polityczny. W związku z tym, gdy przy Pocztowej powstało liceum, to najważniejsze – z tradycjami lat stalinowskich - ono nie mogło być drugie. Musiało być pierwsze – tak wyjaśnił pochodzenie „dwójki” w nazwie pierwszego elbląskiego liceum ksiądz Kilanowski
      

 


       Szkolne wspomnienia sprzed 60 lat
      
Podczas sobotniej gali nie brakowało na scenie takich gości, jak ksiądz Kilanowski. A że to towarzystwo nad wyraz rozgadane, prowadzący zaopatrzyli się nawet w specjalny dzwonek obwieszczający zakończenie przemówienia delikwenta. Na nic jednak próby powstrzymania gadulstwa jubileuszowych gości.
       Publiczność jednak nie zamierzała protestować. Jak bowiem przerwać opowieści Emilii Jerszyńskiej, najstarszej żyjącej maturzystki Jagiellończyka (matura 1950), która snuła cudowną opowieść o dawnych latach spędzonych w liceum. Warto dodać, że pani Emila była pierwszą uczennicą elbląskiego liceum, która wzięła udział w olimpiadzie matematycznej, dochodząc do poziomu wojewódzkiego. Z nie mniejszymi sukcesami startowała również w zawodach sportowych, biegając na 60 i 100 metrów. Jak podkreśliła pani Emilia, biegała razem z Elżbietą Duńską – późniejszą złotą medalistką w skoku w dal z olimpiady w Melbourne, także uczennicą „dwójki”. Wspominając choćby profesora Truszkowskiego, nauczyciela wychowania fizycznego, Emilia Jerszyńska zauważyła:
       – To byli wspaniali profesorowie, głównie przedwojenni, którzy nie szczędzili nam czasu. Nikt nie pytał, ile zarabia. Ja też potem nie pytałam, ucząc wiele pokoleń. Nieważne, ile się zarabia, tylko, czy się człowiek spełnia – podkreśliła zaangażowanie profesorów była uczennica.
      
      

Angelika Kosielska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Zjazdy sa raz na kilka lat, a na codzień brakuje lokalu, gdzie np. absolwenci I i II LO, oraz Politechniki Gdanskiej i Uniwersytetu mogliby spotykac się w swoim gronie. W Anglii, czy USA takie lokale są od lat.
  • ale mamusiek :) i nawet Grzesiu siedzi w drugim rzędzie; )
Reklama