Ubranie dla planety

Moda cyrkularna to nie tylko sposób na oszczędność i oryginalny styl, ale także odpowiedź na współczesne wyzwania klimatyczne. Choć pojedyncze wybory konsumentów nie zatrzymają zmian klimatu, to już tysiące osób sięgających po taką odzież mogą pomóc ograniczyć negatywny wpływ branży modowej, która odpowiada za nawet 10 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych. Ograniczenie szkód klimatycznych wymaga nie tylko zmian po stronie producentów, ale także bardziej świadomych decyzji zakupowych wspieranych przez edukację ekologiczną. Wiedzą o tym uczniowie Zespołu Szkół Inżynierii Środowiska i Usług , którzy przez rok rozwijali projekt „Moda w obiegu”.
Trudno przecenić wpływ fast fashion, czyli szybkiej mody na postępujące zmiany klimatu. Produkcja ubrań wymaga bardzo dużej ilości energii, pochodzącej często z paliw kopalnych. Przemysł odzieżowy odpowiada za ok.10 procent światowej emisji dwutlenku węgla, co z kolei prowadzi do długoterminowego globalnego ocieplenia i napędza anomalie pogodowe.
Klimatyczny rachunek
W tej branży mówimy o bardzo dużym zużyciu wody do produkcji tkanin, zwłaszcza bawełny: wyprodukowanie jednej koszulki może wymagać nawet 2700 litrów wody. To tyle, ile człowiek wypija średnio w ciągu 2,5 roku. Wiele ubrań jest noszonych tylko kilka razy, albo w ogóle a następnie trafia na wysypiska lub do spalarni, co zwiększa emisje i przyspiesza zmiany klimatu. To „trend”, który trwa już dekady. W Polsce w 2016 roku wygenerowano 104 tys. ton odpadów tekstylnych, co stanowiło 25 proc. wzrostu w porównaniu z rokiem 2010.
- Branża modowa ma ogromny wpływ na zbliżający się wielkimi krokami kryzys klimatyczno-ekologiczny. Jej łańcuch dostaw odpowiada za 10 proc. światowych emisji CO2, marnowanie naszego najważniejszego zasobu - wody, a także generowanie 92 milionów ton odpadów tekstylnych rocznie, którymi każdego dnia zalewane są kraje Globalnego Południa. Z konsekwencjami nieetycznego prowadzenia biznesu przez firmy sprzedające nam tanią i szybką w produkcji odzież, muszą mierzyć się przede wszystkim mieszkańcy państw rozwijających się, choć ich wkład w dewastację Ziemi jest znikomy – czytamy w pracy Aleksandry Kołodziejczak „Wpływ przemysłu odzieżowego na walkę o sprawiedliwość klimatyczną. Propozycje transformacji systemów społeczno-gospodarczych na przykładzie zrównoważonej mody”, Uniwersytet Jagielloński (2023 r.)
Choć pojedyncze wybory konsumentów nie zatrzymają zmian klimatu, to już tysiące osób wybierających modę cyrkularną mogą pomóc ograniczyć negatywny wpływ branży modowej
- Przemysł tekstylny to jedna z najpopularniejszych i najbardziej przydatnych gałęzi przemysłu na całym świecie. Dobrze ubrane społeczeństwa ignorują fakt, że jest to jednocześnie gałąź szkodliwa dla klimatu. Zaspokajanie potrzeb bycia modnym napędza wzrost produkcji odzieżowej. Choć wielu z nas zaczyna zdawać sobie sprawę ze znaczenia potrzeby ochrony Ziemi, często zapomina o jej ubraniowym obciążeniu. W szafach zalegają stosy odzieży, z której tak naprawdę używane są nieliczne, a większość czeka… na lepszy czas. Fast fashion opisuje trend związany z wprowadzaniem na rynek projektów odzieży tanich i produkowanych w dużych nakładach. Miłośnicy mody, zwłaszcza nastolatki, mogą uzyskać najnowsze modele na rynku tak szybko, jak to możliwe, w stosunkowo niskiej cenie – piszą Julia Stachowicz i Katarzyna Wybieralska w swojej pracy naukowej „Wpływ fast fashion na środowisko naturalne”, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu.
Moda w obiegu
Popyt na tanie, szybko wymieniane kolekcje sprawia, że przemysł odzieżowy produkuje coraz więcej. Ograniczenie szkód klimatycznych wymaga nie tylko zmian po stronie producentów, ale także bardziej świadomych decyzji zakupowych wspieranych przez edukację ekologiczną. Tu Elbląg jest tu prekursorem w skali kraju. Przez ponad rok uczniowie Zespołu Szkół Inżynierii Środowiska i Usług rozwijali projekt „Moda w obiegu”. Skupiał się on wokół upcyklingu, czyli tworzenia unikatowej odzieży z materiałów z odzysku. Promował ekologiczne podejście do mody wśród przyszłych stylistek i krawcowych - szkoła kształci m.in. w tych kierunkach. Zwieńczeniem był pokaz mody (17 czerwca), podczas którego mogliśmy obejrzeć kolekcje i stylizacje przygotowane przez uczniów w ramach upcyklingu.

fot. Młodzież stworzyła oryginale stylizacje z materiałów z drugiej ręki, fot. Anna Dembińska
- Chcemy, aby nasi uczniowie, którzy będą w przyszłości projektantami, kreatorami wizerunku, albo wizażystami, pamiętali, że ważne jest też, aby przedmiotom nadawać drugie życie. Po pierwsze chronimy planetę, ponieważ oczywiste jest jak moda fast fashion na nią wpływa, po drugie z materiałów z odzysku można wyczarować piękne i oryginalne rzeczy, co teraz możemy podziwiać – podkreślała Mira Borzdyńska, nauczyciel stylizacji, kreowania wizerunku, technik stylista, technik osób fryzjerskich i fryzjer z Zespołu Szkół Inżynierii Środowiska i Usług w Elblągu, podczas pokazu mody.
Dzięki projektowi młodzież mogła między innymi spotykać się na warsztatach z elblążanką Pauliną Kulig z Fashion Revolution. To organizacja, która m. in. promuje zasady slow fashion, czyli świadome kupowanie, naprawianie, wymianę i wybieranie trwałych materiałów zamiast taniej odzieży produkowanej masowo. W styczniu br. Elbląg jako pierwsza gmina w Polsce dołączył do Klubu Partnerów Fashion Revolution. Członkostwo oznacza możliwość udziału w szkoleniach, warsztatach i działaniach edukacyjnych, realizowanych przy wsparciu ekspertów i praktyków z obszaru mody odpowiedzialnej, gospodarki cyrkularnej i zrównoważonego rozwoju. W kwietniu Elbląg i Fashion Revolution Polska zaprosili mieszkańców do wspólnego tworzenia interaktywnej mapy mody odpowiedzialnej miasta. To rozwiązanie pozwala odnaleźć punkty takie jak zakłady szewskie, krawieckie i kaletnicze, pasmanterie, sklepy z odzieżą używaną, kursy i szkoły szycia, a także punkty zbiórki niechcianych ubrań, sklepy charytatywne i inne miejsca związane z modą odpowiedzialną.
Mamy tyle zasobów, z których możemy korzystać i to, co dzisiaj zaprezentują uczniowie jest idealnym przykładem, że nie potrzebujemy więcej. Z tego co już jest powstają niesamowite projekty, które da się nosić i na co dzień, i na galę. Moda zrównoważona jest po prostu przyszłością. Nie ma przyszłości z modą fast fashion czy ultra fast fashion. To, co szkoła prezentuje, jest kierunkiem, którym wszyscy powinniśmy podążać – mówiła Paulina Kulin na gali podsumowującej projekt.
Jedną z wielu wyjątkowych kreacji, którą mogliśmy zobaczyć na gali, stworzyły uczennice Nikola Nowak i Karolina Olewnik.
- To suknia, troszkę bardziej elegancka, niż typowy western, ale z zachowaniem jego klimatu przez jeansy, kowbojki i skórzaną kurtkę z frędzlami. Jeans kupiony jest w całości lumpeksie, buty i kurta kupione z drugiej ręki – mówią Nikola i Karolina.

fot. Nikola i Karolina, fot. Anna Dembińska
Niewielki gest o dużym znaczeniu
Podkreślają, że ich pokolenie i młodsze, coraz częściej patrzy na modę z drugiej ręki przyjaźnie w kontekście ochrony klimatu i środowiska. Moda z drugiej ręki przestała być już postrzegana wyłącznie jako sposób na zmniejszenie wydatków. Obecnie staje się trendem oraz przejawem odpowiedzialnego podejścia. Coraz więcej konsumentów rezygnuje z powtarzalnych kolekcji oferowanych przez marki fast fashion, wybierając zamiast nich niepowtarzalne ubrania vintage, które pozwalają podkreślić własny styl i wyróżnić się spośród innych. Kamila (19 lat) nazywana jest w przez przyjaciół królową lumpeksów.
- Zakupy w second-handach to przede wszystkim wyjątkowe doświadczenie. Poszukiwanie perełek między wieszakami jest prawdziwą przygodą – pełną emocji i satysfakcji, gdy uda się znaleźć coś wyjątkowego. Czasem można natrafić na designerskie szpilki, charakterystyczny kraciasty szalik czy luksusowe buty z rozpoznawalną czerwoną podeszwą. Wybierając odzież z second-handów, dajemy rzeczom drugie życie i wspieramy bardziej odpowiedzialną konsumpcję. Każda koszulka, sukienka czy para szortów, która zamiast na wysypisko trafia do nowego właściciela, oznacza mniejsze obciążenie dla planetu. To niewielki gest, który w skali globalnej może mieć znaczenie dla przyszłości naszej planety – mówi Kamila.
Nurkowanie w ocenie
Zwolenniczką mody z drugiej ręki jest też elbląska wokalistka i kompozytorka Joanna Żondłowska.
- Nurkowania w oceanie, tak bym to nazwała. Dla mnie ma to też aspekt relaksacyjny. Lubię nawet pogrzebać w tych koszach, co tam nie każdy się odważy łapę wsadzić. Ale jak radocha jak! Tam znajdziesz coś miłego w dotyku, fajnego i masz efekt „wow” - taki sam za 10 zł, jak za 100 zł. Naprawdę można kupić świetne rzeczy i przede wszystkich znajdziesz tam coś, co ty wybierasz spośród różnych styli i krojów. I nie jesteś skazana na nudę i brak indywidualizmu. Ubranie to też ekspresja. Najfajniejsze są te lumpeksy na kilogramy – tam można poszaleć. Jak ostatnio byłam w centrum handlowym i patrzyłam na te rzeczy w sklepach, wsio to samo, tak samo smutne, trzy kolory na krzyż i to wszędzie takie same. Kupuję czasem coś, ale zawsze na wyprzedaży, z promocji – mówi Joanna.
Nie lubisz lumpeksów, skorzystaj ze swojej szafy – zachęca wokalistka.
- Nie musisz kupować, otwórz swoją szafę. Ważne, by zanim się je wyrzuci – dać ciuchom możliwość wykazania się w innej odsłonie. Masz trzy pary starych dżinsów, zrób z tego spódnicę, albo masz nudną marynarę - utnij ją w połowie i podoszywaj z innych dół. Ja porwałam się na mega projekt i z ośmiu sukienek i bluzek – zrobiłam patchworkowe spodnie alladynki. Pracy co nie miara, ale nikt takich nie ma. Można natomiast zacząć od drobnych przeróbek, albo zmiany przeznaczenia ciucha – zachęca Joanna.

fot. Masz trzy pary starych dżinsów, zrób z tego spódnicę - zachęca Joanna Żondłowska
Na koniec oddajmy raz jeszcze głos ekspertom. Z danych udostępnionych przez Uniwersytet WSB Merito wynika, że moda na używane produkty, zwłaszcza odzież, rośnie od lat.
- Z raportu Less Group („Moda na second-handy”, 2022) wynika, że zakupy w sklepach z używaną odzieżą robi aż 69 proc. Polaków. Najczęściej odwiedzają takie miejsca ludzie młodzi, kupowanie używanych ubrań zadeklarowało aż 83 proc. ankietowanych przed 25 rokiem życia. 46 proc. badanych wybiera się do second handów raz lub kilka razy w miesiącu, a co trzeci raz na kilka miesięcy. W starszych grupach wiekowych zwolenników jest nieco mniej, ale nadal to wyraźna większość ankietowanych: 67 proc. wśród grupy 26–35 i 69 proc. u starszych ankietowanych. Co trzeci badany wydaje jednorazowo 51–100 zł, a tylko niecałe 9 proc. więcej niż 100 zł. Im starsi i lepiej wykształceni badani, tym większa jednorazowo wydawana w sklepach typu second hand kwota – czytamy w artykule „Second hand, czyli modnie, oszczędnie i ekologicznie” autorstwa dr Joanny Myślińskiej-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito.
Oprócz ceny, jakości i szerokiej gamy produktów jako motywacja robienia tego typu zakupów podawane jest dobro naszej planety.