UWAGA!

Pod carską banderą (Z historią w tle)

  Elbląg, Kanonierka torpedowa "Wojewoda" wyprodukowana przez stocznię F. Schichaua dla floty rosyjskiej
Kanonierka torpedowa "Wojewoda" wyprodukowana przez stocznię F. Schichaua dla floty rosyjskiej (fot. Autorstwa Nieznany - Фотография из коллекции Юрия Чернова, Domena publiczna)

Jakie okręty produkowała stocznia Ferdynanda Schichaua w Elbingu? - Jej torpedowce były w tamtym czasie najbardziej nowoczesne. Nad swoimi konkurentami górowały przede wszystkim szybkością - mówi Michał Glock, elbląski historyk specjalizujący się w dziejach floty rosyjskiej i radzieckiej. Przedstawiamy niektóre okręty, które z Elbinga trafiły pod banderę rosyjskiego cara.

Elbląska stocznia Ferdynanda Schichaua była liczącym się eksporterem okrętów wojennych., głównie torpedowców i kontrtorpedowców. Elbląskie jednostki służyły m.in. pod banderą Chin, Brazylii, Austro-Węgier, Danii i Rosji. - Ferdynand Schichau szukał nisz rynkowych, na których mógłby zarobić. Uznał, że te małe jednostki są najbardziej dochodowe – mówi Michał Glock, elbląski historyk specjalizujący się w historii floty rosyjskiej i radzieckiej. - W Elblągu udało mu się skompletować kadrę inżynierów, która była w stanie zaprojektować i wyprodukować skomplikowane jednostki, których konkurencja nie produkowała.

Taką niszą okazały się torpedowce, które mogły być produkowane w ówczesnym Elbingu. Zainteresowały one decydentów we flocie rosyjskiej. W swoistym „konkursie“ elbląskie jednostki okazały się lepsze od torpedowców angielskich i francuskich.

- Elbląskie torpedowce były w tamtym czasie najbardziej nowoczesne. Nad swoimi konkurentami górowały przede wszystkim szybkością. I te właśnie okręty zaproponowano Rosjanom – wyjaśnia Michał Glock. - Schichau budował inna technologią niż Francuzi i Anglicy. W basenach elbląskiej stoczni badano jaki jest optymalny kształt kadłuba. Stąd elbląskie torpedowce miały kształt wydłużonej gruszki, co przekładało się na większą prędkość jednostek przy zastosowaniu podobnych jak u konkurencji maszynach.

Pierwszy duży kontrakt podpisano w 1885 roku na dostawę trzech torpedowców typu Abo dla Floty Bałtyckiej i sześciu typu Jałta dla Floty Czarnomorskiej. Były to jednostki wzorowane na torpedowcach typu S-7 budowanych dla marynarki niemieckiej. - Przegrana wojna krymska uzmysłowiła Rosjanom konieczność modernizacji armii i floty. Nie byli jednak w stanie wyprodukować nowoczesnych okrętów własnymi siłami ze względu na zapóźnienie technologiczne i brak własnych wykształconych kadr. Niejako byli zmuszeni korzystać z usług stoczni zagranicznych – wyjaśnia elbląski historyk.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że lata 80 XIX wieku, to w zasadzie pierwszy okres, kiedy w Rosji wdrożono duży program budowy floty. - Budowano wszystkie typy okrętów, ale w zasadzie poza pancernikami, wszystkie w stoczniach zagranicznych – mówi Michał Glock.

Za dziewięć okrętów Rosjanie zapłacili 555 224 rubli. Były to ciekawe okręty: torpedowiec Kodor w trakcie prób na Zalewie Wiślanym osiągnął prędkość maksymalną 22,24 węzła, bliźniacza Jałta niewiele mu ustępowała osiągając 21,63 węzła. Dla porównania torpedowce angielskie i francuskie wyciągały z trudem 18 węzłów. Trzeba jednak pamiętać, że elbląska stocznia wybudowała okręty bez uzbrojenia.

- Do Rosji płynęły jako cywilne jednostki. Rejestrowano je jako jachty parowe. Dopiero w stoczniach rosyjskich je uzbrajano – zdradza historyk – Torpedowce typu Abo miały wyporność 85 ton, w tym okresie to była standardowa wielkość. Co nie zmienia faktu, że było tam niesamowicie ciasno. Załoga liczyła 20 osób. Właśnie ze względu na ciasnotę i stosunkowo małą ładowność mogły operować w odległości 50 – 70 mil od brzegu. Występowały też problemy przy złej pogodzie We wspomnieniach marynarzy możemy przeczytać opisy dantejskich scen, kiedy torpedowce kiwały się na falach.

Torpedowce bardzo szybko „rosły”, w kolejnych latach budowano coraz większe jednostki tej klasy. Miały być coraz szybsze, coraz silniejsze. Już 20 lat później miały ok 570 ton wyporności.

Warto dodać, że według dokumentacji niemieckiej w petersburskiej Stoczni Newskiej zbudowano jeszcze dwa torpedowce tych typów, które otrzymały nazwy Janczich i Suczen.

Po torpedowcach typu Abo i Jałta współpraca przyspieszyła. Już w 1888 r. zamówiono 100 tonowy torpedowiec Adler. Na próbach uzyskał prędkość maksymalną 27,4 węzła, co uczyniło go najszybszą jednostką w carskiej flocie. Rok później Rosjanie zamówili torpedowiec Anakrija będący poprawioną i trochę większą wersją torpedowców typu Abo. Na podstawie jego dokumentacji już w rosyjskich stoczniach wybudowano dziesięć bliźniaczych jednostek.

- Małe torpedowce szybko zestarzały się technologicznie. Już w czasie wojny rosyjsko – japońskiej 1904 – 1905 wykorzystywano w ograniczonym zakresie. Sprowadzono je do roli okrętów patrolowych i trałowców. Te, które przetrwały wojny złomowano w latach 1924/25 – mówi historyk.

  Elbląg, Michał Glock, elbląski historyk specjalizujący się w dziejach floty rosyjskiej i radzieckiej
Michał Glock, elbląski historyk specjalizujący się w dziejach floty rosyjskiej i radzieckiej (fot. Michał Skroboszewski)

 

Krążowniki czyli kanonierki

Doktryna wojenna zakładała, że torpedowce dzięki swojej dużej prędkości będą łamały szyk okrętów pancernych i atakowały przeciwnika torpedami. Ataki miały odbywać się nocą. - Rzeczywiście podczas bitwy pod Cuszimą podczas wojny rosyjsko – japońskiej doszło do nocnych ataków torpedowców na flotę rosyjską, kiedy to japońskie okręty wychodziły zza swojego szyku i atakowały kolumnę rosyjską – mówi Michał Glock.

Okrętami flagowymi zespołu torpedowców miały być kanonierki torpedowe, początkowo klasyfikowane jako krążowniki torpedowe W stoczni Schichaua powstały trzy (trzy pozostałe tego typu wybudowały stocznie rosyjskie) okręty tego typu: Kazarskij (od którego seria wzięła nazwę), Wojewoda i Posadnik.

Były to niewielkie dwumasztowe okręty o wyporności normalnej 400 ton. Rozwijały one prędkość 21 – 22 węzły, uzbrojone były w dwie pojedyncze wyrzutnie torped kalibru 381 mm (stała na dziobie i ruchoma na rufie). Na artylerię składało się sześć pojedynczych dział kalibru 47 mm i trzy pojedyncze działka kalibru 37 mm. - To właśnie mniejsza od torpedowców prędkość zdecydowała o tym, że kanonierki nie spełniały swojej funkcji. One miały prowadzić zespoły torpedowców do walki, ale właśnie ze względu na mniejszą prędkość nie były w stanie tego robić. W miarę upływu czasu okręty przeznaczano do innych zadań – wyjaśnia Michał Glock.

Bardzo ciekawe są losy Kazarskiego. Swoją służbę rozpoczął we Flocie Czarnomorskiej w 1890 r. W latach 1906 – 07 został przebudowany na okręt łącznikowy, co łączyło się z przezbrojeniem okrętu. 1 maja 1918 r. został zdobyty przez Niemców, a po zakończeniu Wielkiej Wojny w listopadzie tego roku trafił pod kontrolę sił brytyjsko – francuskich. Pod koniec kwietnia 1919 r. okręt zdobyły oddziały Armii Czerwonej. W czerwcu okręt zdobyli „Biali Rosjanie” i wcielili do swojej floty, a w listopadzie porzucili w Sewastopolu. Okręt trafił do Czerwonej Floty jako stawiacz min, w 1923 r. został przekształcony w okręt łącznikowy. Dwa lata później został wycofany ze służby i w 1927 r. zezłomowany.

Wojewoda i Posadnik weszły do służby w 1891 r. we Flocie Bałtyckiej. Podobnie jak Kazarskiego później przekształcono je w okręty łącznikowe i przezbrojono Pod koniec Wielkiej Wojny zostały porzucone w Pori i tam zdobyte przez Finów. Swoją służbę zakończyły w roli kanonierek w 1937 r. w Marynarce Wojennej Finlandii, gdzie przemianowano je odpowiednio na Matti Kurki i Klas Horn. Rok później okręty poszły na złom.

 

Kontrtorpedowce klasy Kit

Odpowiedzią na torpedowce były... kontrtorpedowce. W elbląskiej stoczni w 1898 r. zamówiono cztery okręty tego typu dla rosyjskiej Floty Dalekowschodniej. Projekt Kit opierano na wcześniej przygotowanych dla Włochów kontrtorpedowców typu Lampo – te wyróżniały się zastosowanym pomostem nawigacyjnym zamiast stosowanych wcześniej dwóch niewielkich kiosków. Kontrakt zrealizowano w ciągu dwóch lat. - Wspomniane kontrtorpedowce stały się najlepszymi okrętami tej klasy jakie posiadano w 1 Eskadrze Floty Oceanu Spokojnego – mówi elbląski historyk.

W 1904 r., podczas wojny rosyjsko – japońskiej zamówiono kolejnych dziesięć jednostek tego typu. - Pierwotny plan zakładał, że okręty miały być w skrzyniach przewiezione do Władywostoku koleją i w tamtejszych warsztatach miały być składane przy udziale elbląskich stoczniowców. Ostatecznie w ten sposób przetransportowano tylko dwa – zdradza Michał Glock

Pozostała ósemka została przekazana Flocie Bałtyckiej po zakończonym konflikcie.

Po wybuchu wojny rosyjsko japońskiej w stoczni Schichaua zamówiono też dokumentację dla kontrtorpedowców klasy Finn - „ulepszonej” i większej wersji okrętów klasy „Kit”. Dodatkowo zamówiono do tych jednostek maszyny napędowe, kotły oraz drobniejsze wyposażenie. Ciekawostką jest fakt, ze źródłem finansowania budowy Finnów w Rosji były zbiórki publiczne.

 

Szybki jak Burakow

– To był najszybszy kontrtorpedowiec wykorzystywany przez Rosjan podczas blokady Port Artur w trakcie wojny rosyjsko – japońskiej 1904 – 1905 – wyjaśnia Michał Glock.

Jego droga do carskiej floty była dość kręta. W 1898 r. stocznia Schichaua wyprodukowała dla Chin cztery nowoczesne kontrtorpedowce typu Hai Long. W swoim czasie były to najszybsze jednostki na świecie: w trakcie prób osiągnęły prędkość 33,6 węzła bijąc należący do francuskiego torpedowca Forban - 31,03 węzłów. Okręty zdobyły w 1900 r. państwa europejskie podczas zdobywania fortów Taku (podejścia do Pekinu) w trakcie tłumienia tzw. „Powstania Bokserów”. Okręty zostały podzielone pomiędzy Rosję, Niemcy, Francję i Wielką Brytanię – państwa, których żołnierze zdobywali Taku. Rosjanom przypadł Hai Hua, którego przezbrojono w rosyjskie uzbrojenie, przemianowano na Lejntanta Burakowa [na cześć oficera poległego podczas zdobywania Taku] i wcielono do 1 Eskadry Pacyfiku. Okręt do historii przeszedł podczas wojny rosyjsko – japońskiej, kiedy był wykorzystywany do przełamywania blokady Port Artur. - Okręt bez problemów utrzymywał prędkość dochodzącą do 30 węzłów dzięki czemu swobodnie mógł przepływać przez japońską blokadę pod Port Arturem i przewozić meldunki oraz zaopatrzenie – mówi historyk.

Służba w rosyjskiej flocie nie była długa. W lipcu 1904 r. okręt został storpedowany przez japoński kuter i osadzony na mieliźnie w zatoce Tahe.

To tylko najważniejsze jednostki wybudowane przez elbląską stocznię dla floty rosyjskiej. Warto pamiętać, że filia elbląskiego zakładu znajdowała się w Gdańsku, gdzie wybudowano m.in. legendę carskiej floty krążownik Nowik. I tutaj pewna ciekawostka: na Nowiku służył przyszły ojciec morskiej floty II Rzeczpospolitej wiceadmirał Kazimierz Porębski.

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Dawno temu

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Dobrze napisane produkowano bo byli odpowiedni Ludzie na stanowiskach. Czas przeszły …
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    24
    2
    Smutny Polak(2021-10-03)
  • fajne, a teraz prosimy o przypomnienie jak ruscy dostali baty od Japońców pod Cuszimą, to dopiero był wpie. .. .piękny
  • @Rynek - Za to polaczkom wpieprzyli wielokrotnie, jak kozie za obierki. Kompleksy rusofobiczne tymi Japończykami leczysz?
  • Kontynuacja tego procesu nastąpiła w latach 1939 - 1944,kiedy to wówczas już upaństwowiona stocznia Schichaua otrzymała od rządu III Rzeszy zamówienie na wykonanie 10 torpedowców, które przeszły do historii jako klasa Elbing. Cztery z nich przetrwały II wojnę. Jeden z torpedowców przejęła marynarka wojenna USA, która zakwalifikowała go jako niszczyciel, pozostałe trzy w ramach odszkodowań wojennych przekazano do floty francuskiej (2 okręty)i ostatni, trzeci do ZSRR.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7
    0
    Natolina(2021-10-03)
  • Czyli nic się nie zmieniło mamy lidle
  • @Musashi Miyamoto - pod Cuszimą to była mega zagłada, ruski mongolidalny mental zderzył się ze ścianą w postaci umysłu ludzi myślących, zasada"u nas ludzi mnoga"na morzu nie zadziałała i doszło do mega pogromu,
  • Przy obecnym kierunku rozwoju, za następne sto, sto pięćdziesiąt lat Elbląg będzie europejskim potentatem w produkcji wykałaczek i budek lęgowych dla ptaków. Ludzie zapomną, że budowano tu kiedyś okręty, parowozy i samochody.
  • Nie będzie budek lęgowych i wykałaczek, bo za sto lat będzie tu jeden wielki beton i miliard parkingów - to ptaki prędzej zapomną o tem miejscu;
  • A po 'll wojnie zaczeli robić turbiny, śruby nastawne, I wiele innych skomplikowanych urządzeń, a to wszysko po to by za panowania Wróbla wszystko to pozamykać I przejść do wykałaczek. Histora nie zna drugiego takiego miasta, aby TAK ogromny potencjał, zniszczyć w TAK krótkim czasie. Czy znajdzie się ktoś, kto ukarze tą dewastującą ekipę naszego miasta. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10
    3
    Baz kagańca(2021-10-03)
  • Panie Michale Glock, bardzo ciekawe historie, jesli chodzi o elblaska produkcje statkow, torpedowcow ich historie wojenne, jesli mozna - prosimy o wiecej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8
    0
    ubocik(2021-10-04)
  • Elbląg kiedys był potegą stoczniowa i przemysłową. A obecnie jest w ogonie tego województwa. Jak wam nie wstyd rzadzacy tym miastem. RUINA.
  • cienkie
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Opus _Dei(2021-10-05)
Reklama