UWAGA!

----

Telefoniczne chuligaństwo

Od dłuższego czasu hula w Elblągu zgraja (a może tylko jeden?) chuliganów którzy znajdują dziką rozkosz w ściąganiu z łóżek spokojnych obywateli, informował Dziennik Bałtycki z 6 lipca 1957 r.

Przyjemnie jest po pracowicie spędzonym dniu posłuchać radio, wypalić ostatniego papierosa i ułożyć się do snu przy szeroko otwartym oknie.
     Ale oto z błogiego snu zrywa cię nagle gwałtownie dzwonek telefonu. Czy sądzisz Czytelniku, że ktoś ma do ciebie pilną sprawę? Nic podobnego.
     Po prostu od dłuższego czasu hula w Elblągu zgraja (a może tylko jeden?) chuliganów którzy znajdują dziką rozkosz w ściąganiu z łóżek spokojnych obywateli.
     Rozlega się np. dzwonek o godz. 2 w nocy i wtedy, odbierając tajemniczy telefon, usłyszycie w aparacie tylko trzask odkładanej słuchawki albo też pytanie:
     - Czy pan X?
     - Tak jest – odpowiadacie zdziwieni.
     - No to dzień dobry.
     I na tym koniec.
     Mam jeden wniosek. Ponieważ w Elblągu pracuje automatyczna centrala telefoniczna, która nie pozwala na ustalenie numeru abonenta – chuligana i Powiatowy Zarząd Łączności jest bezsilny, warto byłoby, żeby najbardziej zainteresowani posiadacze telefonów zwrócili się za pośrednictwem PZŁ do prokuratora, który posiada prawo wprowadzenia na pewien czas tzw. podsłuchu (rzecz jasna, że chodziłoby o podsłuch nocny, kiedy niewiele osób prowadzi telefoniczne rozmowy). Pozwoliłoby to na wyłapanie łobuzów, a w konsekwencji na ich przykładne ukaranie w formie co najmniej pozbawienia aparatu telefonicznego.
oprac. Olaf B.

Najnowsze artykuły w dziale Dawno temu

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • W 1957 telefon to nie miał żaden spokojny obywatel. Telefony mieli tylko zarządcy obywateli a tym bydlakom spokojny sen to zbyteczna łaska :-)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Heniek78(2007-07-06)
  • A skąd o tym Heniek wiesz? Jak obejrzysz książki telefoniczne z tamtych lat, to potężne zdziwko cię szarpnie. Dowiesz się, że dosyć sporo ludzi miało telefony w domach, i wcale nie wszyscy byli "zarządcami". Skończ jakąś szkołę, liźnij trochę historii, a dopiero potem weź się za pisanie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    dziadek (ten prawdziwy)(2007-07-06)
  • Wypraszam sobie, moja babcia miał telefon od samego początku zamieszkania w Elblągu po wojnie jako jedyna w klatce przez wiele lat. I była zwykłym pracownikiem.
  • cos tu nie gra ,moja mama byla posiadaczem telefonu w owym czasie i jest do dzis ,aczkolwiek byla zarzadca jedynie gospodarstwa domowego w skladzie tata rzeczywiscie jezeli chodzi o nocne telefony to bezradnosc doswiadczonych takimi wybrykami jest porazajaca,kazdy pomysl ,ktory moglby temu zaradzic popieram
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    pilunia(2007-07-09)
  • e tam jaja sobie ktos robil
Reklama