1,2 mln zł dopłaty do remontu torowiska

Zamiast 1 listopada – koniec prac dopiero w styczniu. Podziemna awaria pokrzyżowała plany urzędników, a miasto musi głębiej sięgnąć do kieszeni. O szczegóły dopytywał radny Rafał Traks. Zobacz zdjęcia z remontu.
Prawie 1,2 mln zł więcej zapłacą Elblążanie za remont torowiska tramwajowego na ul. 1 Maja. To efekt braku wiedzy urzędników o katastrofalnym stanie kanalizacji deszczowej pod tą ulicą. Inwestycja ma też niemal trzy miesiące poślizgu.
Dla przypomnienia: w ramach dużego programu tramwajowego Elbląg pozyskał 126 mln zł na zakup 10 nowych tramwajów i remont kilku odcinków torowisk. Początkowo mogło się wydawać, że prace na ul. 1 Maja potrwają kilka miesięcy. Remont miał się zakończyć 1 listopada, jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Początkowo koszt inwestycji wynosił 8,3 mln zł, a wykonawca – warszawska firma Balzola Polska – miał zająć się kompleksową przebudową torowiska i jezdni od ul. Krótkiej do Placu Konstytucji (wraz z peronami, instalacją ogrzewania zwrotnic i zielenią).
Skąd więc nagły wzrost kosztów?
„Zakres prac do realizacji w ramach przedmiotowej inwestycji szczegółowo określała dokumentacja projektowa wykonana przez wyłonione w postępowaniu przetargowym biuro projektowe PROGREG Sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie.” – czytamy w odpowiedzi Katarzyny Wiśniewskiej, wiceprezydent Elbląga, na interpelację radnego PiS Rafała Traksa, który dociekał przyczyn opóźnień.
Problem wyszedł na jaw, gdy wykonawca zerwał stary asfalt. Ukazała się wówczas zrujnowana kanalizacja deszczowa, której naprawy nie uwzględniono w pierwotnej umowie.
„Ujawnione uszkodzenia obejmowały m.in. liczne pęknięcia wzdłużne, przesunięcia rur, ubytki konstrukcyjne oraz wycieki. Pozostawienie podziemnej infrastruktury w obecnym stanie mogłoby skutkować jej całkowitą awarią, katastrofą budowlaną i zniszczeniem nowo wybudowanego torowiska” – tłumaczy wiceprezydent w odpowiedzi na interpelację.
Władze Elbląga postanowiły więc dopłacić wykonawcy za prace ratunkowe – m.in. rozbiórkę starej instalacji, wymianę studni rewizyjnych oraz montaż nowego kolektora deszczowego.
Dodatkowe roboty pochłonęły z budżetu miasta blisko 1,2 mln zł, a sam remont wydłużył się do 29 stycznia przyszłego roku.
Czy miasto wyciągnie konsekwencje wobec wykonawcy za opóźnienia? Ratusz odpowiada krótko: nie. Przedłużenie terminu nie było bowiem zawinione przez firmę Balzola. Zgodnie z prawem, konieczność wykonania nieprzewidzianych robót dodatkowych pozwala na podpisanie aneksu i przesunięcie finału prac.
Jak zapewniają urzędnicy, obecnie prace idą już zgodnie z harmonogramem.