UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Elbląg nadal ciepłem rozbrojony (opinia nadesłana)

 
Elbląg, Ryszard Klim
Ryszard Klim (fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)
Reklama

Wydarzenia ostatnich dni 2019 roku brutalnie uderzyły w wieloletnie kunktatorstwo władz Elbląga wokół głównego problemu miasta, jakim jest bezpieczeństwo ciepłownicze. Mieści się w tym zapewnienie dostaw ciepła, ograniczenie zanieczyszczenia powietrza, a nade wszystko troska o jak najniższe koszty energii cieplnej. To ustawowy obowiązek władz samorządowych, ze wskazaniem na prezydenta dysponującym środkami realizacji tych celów. Wszystkie trzy elementy nie pozwalają na pozytywną ocenę. Wręcz przeciwnie. Użytkownicy ciepła sieciowego, zwłaszcza indywidualni, odczuwają we własnej kieszeni skutki prawie najwyższych w Polsce cen ciepła. Bolesne są szczególnie dla przybywających lawinowo seniorów, skazanych na bieda-emerytury – pisze były wieloletni elbląski radny Ryszard Klim.

Staliśmy się częścią rozgrywek państwowo-samorządowych z powodu braku dalekowzrocznej wizji gospodarzy ratusza. Po samorządowych wyborach w 2014 roku apelowałem o konsekwencję w temacie, bo w przypadku odmiennych opcji politycznych zaopatrzenie miasta w ciepło stanie się towarem politycznym. I to mamy. Od władz miasta oczekiwałbym nieprzepychania dnia „pod żyrandolem”, lecz perspektywiczny widok przez okno na elblążan z ich bytowymi problemami.

Luźno znającym ciepłowniczy system elbląski podpowiadam: system w Elblągu składa się z dwóch segmentów: EPEC - miejskiej spółki zajmującej się produkcją ciepła w niewielkiej części, kupującej za nasze pieniądze ciepło w przeważającej ilości od drugiego segmentu - państwowej Energi Kogeneracji (EKO) i przesyłającej energię cieplną do naszych kaloryferów.

EKO z powodu niespełniania norm ochrony środowiska może dostarczać ciepło tylko do połowy 2020 r. Rozwiązania: albo modernizacja EKO (i podpisanie umowy o dostarczanie ciepła) albo uniezależnienie się - budowa nowego komunalnego źródła energii.

Im dłuższe oczekiwanie, tym wyższe koszty. W roku 2018 mogliśmy budować za 90-120 mln. Dzisiaj to już setki milionów. Do niedawna, w konspiracji, bez zaufania ze społecznej strony, trwały (?) rozmowy odnośnie podpisania umowy z EKO na dostarczanie ciepła. Umowy drakońskiej w swoich wstępnych warunkach, ale skoro dopuszczono, że EKO jest praktycznie monopolistą, to ona dyktuje warunki.

Efekt rozmów utajniono do dnia, w którym miała się odbyć sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej. I oto szok. Przedstawiciele EKO nie przybyli na sesję. A spółka została wystawiona na sprzedaż. Prawdopodobnie wypowiedziała też z półrocznym wyprzedzeniem dotychczasową umowę na dostarczanie ciepła. Można przerabiając nieco Moliera powiedzieć: „Sami tego chcieliście - Grzegorze Dyndały” .W tym przypadku skutki moralne dotykają znanych odpowiedzialnych, lecz mocno poszkodowanymi mogą być tysiące korzystających z ciepła sieciowego.

 

Czy można było inaczej?

Od władzy wykonawczej z rozbudowanym aparatem biurokratycznym oczekujemy przecież przewidywania nietuzinkowego w odniesieniu do strategicznego wyzwania. Krzyczały analizy: „wiążąca decyzja zapadnie najpóźniej do końca I kwartału 2017 r.”, „strategiczna decyzja w zakresie zapewnienia ciągłości dostaw ciepła, na najbliższe kilkanaście/kilkadziesiąt lat, zapaść musi - najpóźniej w pierwszej połowie 2017 roku”.

Pan prezydent w lipcu 2018 odpowiedział mi: „... jest postępowanie przetargowe na wyłonienie wykonawcy opracowania pn.: „Koncepcja techniczno-ekonomiczna zasilania w ciepło miasta Elbląg poprzez miejską sieć ciepłowniczą (…) przy wykorzystaniu jednego lub więcej nowych źródeł ciepła o minimalnej łącznej mocy 130 MWt w skojarzeniu. Planowany termin przekazania dokumentacji przez wykonawcę: sierpień br. (2018!)”. Dziwne, bo taka sama była już w styczniu 2017.

Między tymi zapowiedziami a wspomnianą sesją nadzwyczajną, nic się nie wydarzyło. Radni szli na nią bez jakiejkolwiek wiedzy. „Koncepcji”, nie mówiąc o „Modelu”, (są one w ogóle?) nie dostali, bo mieli „coś” zaklepać; na pewno nie budowę. Wykluczono też jakiekolwiek wystąpienia osób postronnych, czyli mieszkańców.

Tymczasem warto przypomnieć, że Rada Miejska po moich uporczywych wezwaniach przyjęła w maju 2015 sztandarowy dokument :„Założenia do Planu zaopatrzenia w ciepło...”. To „mapa drogowa” - ocena sytuacji i zadania do realizacji (200 stron): podjęcie decyzji o przyszłości, stały monitoring porównawczy cen ciepła w 10 równorzędnych miastach, opracowanie Raportu podstawowego i na tej podstawie dokonanie po trzech latach, czyli w 2018 roku, kolejnej aktualizacji „Założeń”(prawdopodobnie nic z tego nie powstało). ”Założenia...” uzupełnione przez specjalistyczne (w wykonaniu EPEC-u i miasta) ekspertyzy, koncepcje, analizy, spotkania, narady (bardzo kosztowne) stworzyć powinny produkt finalny: „Model zaopatrzenia miasta w ciepło”. Zgodnie z powszechnie głoszonymi deklaracjami miała to być budowa komunalnego źródła. „Tworzywa” do „Modelu” więc nie brakowało.

Nieśmiało przypominam, że „tworzywem” w samorządzie życzliwym dla dialogu byłoby kilkadziesiąt moich interpelacji, zapytań, wniosków. Reakcja wobec mojego zaniepokojenia była. „Załamanie ciepłownicze”! Jakie załamanie? „Nie straszcie dzieci Mikołajem”.

Społeczna krytyka braku działań ze strony władz samorządu, wręcz arogancji i izolowania się od opinii publicznej, była powszechna. Co z tego? Miasto ma swoje opcje wobec krytykantów.

Rada Miejska nie dała głosu odnośnie odejścia od celów swoich „Założeń...”, czyli „Akceptacji społecznej działań gminy w zakresie energetyki, a w tym dążenia do najniższych cen energii”. Spóźnioną (koniunkturalną?) próbą uniezależnienia się od nieprzewidywalnej polityki cenowej EKO stała się wyborcza obietnica (październik 2018) prezydenta: budujemy ciepłownię, i obniżymy ceny . EKO trzeba szanować - jej załoga to elblążanie. Jednak my też jako elblążanie byliśmy w latach 2013-2015 uderzeni kilkudziesięcioprocentowymi podwyżkami cen ciepła w wykonaniu EKO.

 

Trudno znaleźć wspólny mianownik

Porządkując powyższe: nawigację ciepłowniczą w postaci „mapy drogowej” zmierzającej do budowy komunalnego źródła (ciepłowni) władze miały sprecyzowaną. Ta nawigacja jednak została wyłączona. Kilkanaście miesięcy bieżącej kadencji było nakierowanych na kapitulację: za wszelką cenę podpisać umowę z EKO. Przeżycie spowodowane pokazaniem przez nią „figi” było więc mocne. Nie przygotowano się do tego. Bo nie ma żadnego Planu B, czyli „Modelu zaopatrzenia Miasta” i nie zrealizowano zadań postawionych w „Założeniach” przez RM. Posłanka Monika Falej, aktywnie podejmująca zasadnicze sprawy miasta, podczas przedostatniej sesji RM poprosiła o udostępnienie dokumentów. Jak dotąd - po miesiącu - bez skutku. Zamiast tego „ratuj się kto może”, sprawdzonymi metodami.

„Prezydent Witold Wróblewski stwierdził, że w sytuacji gdy Energa Kogeneracja jest wystawiana na sprzedaż, nie obowiązuje już umowa o poufności negocjacji w sprawie docelowego modelu zaopatrzenia miasta w ciepło i zapowiedział budowę przez samorząd własnej ciepłowni w kogeneracji (czyli produkcję ciepła i prądu). Podtrzymał swoją wyborczą deklarację, że taki system da możliwość obniżek cen ciepła o 20 procent” - czytamy w mediach. Podrzuca się nam „pryncypialne” stanowisko. A wcześniejsze nie były takowymi?

Nad wszystkim zawisła informacja o postępowaniu ofertowym z terminem 13 lutego 2020 Energi OZE S.A. pod hasłem: ”Budowa na terenie elektrociepłowni w Elblągu trzech kotłów gazowo- wodnych , każdy o mocy ok. 38 MWt oraz jednego kotła gazowo- parowego o wydajności 19t/ h”. EKO chce też modernizować zespół biomasowy. Zamieszanie jest potężne. Trudno znaleźć wspólny mianownik.

 

Powtórka z rozrywki

Ciekawy jestem kolejnych manewrów ciepłowniczych, szczególnie ze strony miasta po kategorycznych stwierdzeniach jego władz. Raczej będzie powtórka z rozrywki - jak uzyskać łaski Energi? Posypie się głowy popiołem, wdzieje się dwuosobowy wór pokutny i do Canossy, czyli na Elektryczną. Jedno jest pewne - nie troska o mieszkańców będzie na pierwszym miejscu, tylko własne miejsce siedzenia. Odczujemy to - setki milionów złotych muszą się zwrócić.

Moje analizy, i nie tylko moje, podpowiadają: zapowiedzi, czyli budowa własnego źródła ciepła oraz znacząca obniżka cen ciepła nie spełnią się. Okrojone finansowo miasto i EPEC z bizantyjskim zarządzaniem , minusowym wynikiem, kolejną „modernizacją”, kredytami i jeszcze „darowiznami” może wymieniać dobre rury i węzły na lepsze, ale nie budować. Ceny ciepła rzeczywiście się zmienią, przewiduję co najmniej 20 procent w górę w odniesieniu do dzisiejszego poziomu. Jeżeli tak się nie stanie, to w przeciwieństwie do tych, którzy dzisiaj zawiedli i „idą w zaparte” - przeproszę twórców fatamorgany obniżkowej.

 

Czy były warunki do budowy ciepłowni?

Bardzo wiele, może zbyt wiele, słyszeliśmy i słyszymy o budowie miejskiej ciepłowni. Czy wcześniej były ku temu warunki? Największe możliwości były w latach 2012-2016, także potencjalnie finansowo. Jednak droga szła przez EPEC (przepraszam załogę, bo myślę o stylu zarządzania tam). EPEC to było dobro „dla siebie”, gdzie „darowiznami” , „sponsoringiem”, „reklamą”. „promocją” wypracowywano przychylność. Chylę czoła nie przed fachowością, lecz przed znajomością mechanizmów lawirowania. Układ spółkowo-polityczno-samorządowy (moje określenie) przyniósł bezkarność. Dziwili się temu pracownicy EPEC-u, pisząc anonimowo i imiennie o feudalnych stosunkach, i nie tylko, do radnych i do radnego. Włos się jeżył na głowie. I nic. Przynajmniej pisali; dzisiaj nie mają do kogo pisać. Czy z tamtego kierunku mogłyby więc wyjść ostrzeżenia przed kryzysem ciepłowniczym i wezwania do działań idących w przyszłość ?

Można jednak było budować. Zignorowano „Analizę techniczno-ekonomiczną wybranych wariantów budowy nowych bloków ciepłowniczych w celu zapewnienia dostawy ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej Elbląga” ze stycznia 2017 r.. Chodziło o budowę w II wariantach z uwzględnieniem istniejących ciepłowni Dojazdowa i bloku biomasowego EKO. Realizacja: 2018 - 2020. Już niedługo poczulibyśmy „nowe” ciepło w kaloryferach. .

Wariant I - blok gazowo-olejowy 126 MWt – na Dojazdowej - koszt 90 mln;

Wariant II- nowy blok biomasowy 40 MWt + blok gazowo-olejowy 86 MWt - koszt 120 mln (przy ul. Żytniej)

Skąd pieniądze? Z kalkulacji wynikało: 12 mln - wkład własny; zdolność kredytowa EPEC-u: Bank Millenium- 40 mln; Bank PKO - 50 mln. Brakowało i sporo, i niewiele (inwestor strategiczny, Polski Fundusz Rozwoju i inne). Łatwo „rzucać” dziesiątkami milionów, ale dzisiaj, gdy pan prezydent mówi o budowie, będziemy „rzucali” setkami milionów? Ubiegłoroczne usta profesorskie i prezesowskie mówiły o ok. 500. Mamy prawo być głęboko sceptycznymi? Będziemy zamawiali kolejne (te same) „Koncepcje”? EPEC weźmie na to 200 tys. kredytu, bo przecież jest na minusie, co nie zdarzyło się od lat. I znowu „modernizuje” za 30 mln bez wpływu na straty ciepła. Naturalnie inwestycja kredytowana. Po raz kolejny stałem się wieszczem z wezwaniem: „nie róbcie tej modernizacji”, bo może trzeba będzie ciułać pieniądze na budowę nowego źródła, a przynajmniej na jej przygotowanie”. Akurat, kopią i wykopują rury, bez wżerów.

 

Rado Miejska, podnieść głowy

Szanowni Państwo! Dlaczego tak zostaliśmy potraktowani z naszym niezbywalnym prawem do zamieszkiwania w funkcjonalnym i dobrze zarządzanym samorządzie? Słynna już budowa i słynna obniżka cen ciepła fruwają jak latawce w powietrzu, a na ziemi nie są przydatne. Odpowiedź jest prosta: „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, czyli - tak jak wspomniałem wyżej - przez EPEC. Nie powstanie „Model ciepłowniczy”, a w nim budowa nowej ciepłowni, bez wcześniejszej odwagi w przemianie archaicznej w zarządzaniu i bizantyjskiej w kosztach spółki. Rejterowano dotąd wobec oporu establishmentu: polityków, agencji reklamowych, stowarzyszeń „kumpli” , klubów, itp. - zasilanych „darowiznami”. Nie ruszono tego, co w zasięgu ręki, a co dopiero wejście na „terra incognita” (ziemię nieznaną) budowy i cen . Wyzwanie nie dla ekipy, więc lepiej było stawiać zasłonę kunktatorstwem.

Nowy rok wyzwala optymizm, mimo wszystko. W ramach życzeń dołączam do przesłania włodarzy naszego Elbląga. Życzmy sobie nawzajem pokonania barier organizacyjno-techniczno-finansowych w powstaniu komunalnego źródła energii cieplnej, mającego umiarkowane ceny. Życzmy sobie przekonania nas, że spółka komunalna (czy inna struktura) przesyłająca ciepło staje się transparentną, czyli przejrzysta i oszczędna . Będziemy stan realizacji życzeń monitorowali. Wspólnie z rzetelnymi mediami. Dobrze jednak by było, aby zajęła się tym również Rada Miejska. Rado Miejska, podnieś głowy i wywalcz trochę niepodległości. Pozdrawiam noworocznie Czytelników.

 

Ryszard Klim

 

.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama