UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Najlepsza juniorka województwa

Paulina Siergiej wygrała mistrzostwa Warmii i Mazur Juniorów w Skokach przez Przeszkody. Ta niespełna 17-letnia dziewczyna, startująca w barwach klubu KJ „Baskil Rzeczna”, rozpoczyna swoją karierę od wielkich sukcesów.

Czy tytuł mistrza juniorów Warmii i Mazur to Twoje największe osiągnięcie?
      
Paulina Siergiej: - Tytuł mistrza juniorów jest moim dotychczasowym największym osiągnięciem. Konia, na którym zdobyłam mistrzostwo, mam dopiero od 8 miesięcy. Jest to koń doświadczony, który z pewnością bardzo mi pomógł na parkurze. Poprzedni mój pupil, niestety padł w poprzednim roku. Był to koń bardzo kochany i grzeczny, lecz nie do końca pozwalał rozwinąć mi skrzydła. Owy sezon jest moim trzecim sezonem czynnych startów, tak że dopiero nabieram doświadczenia.
      
       Jak oceniasz zawody w Sokolniku? Czegoś im, Twoim zdaniem, brakowało?
      
- Oceniam je jak najbardziej pozytywnie. Odkąd pamiętam, zawsze z wielką przyjemnością przyjeżdżałam na zawody do Sokolnika. Zawsze jest tam przyjemna atmosfera, sympatyczni ludzie i dobra organizacja. Sądzę, że mistrzostwa trzeba zaliczyć do naprawdę dobrze zorganizowanych zawodów. Muszę przyznać, iż nagrody też były bardzo atrakcyjne, co z pewnością przyciągnęło wielu jeźdźców. Czego mi brakowało? Mojego trenera! (śmieje się Patrycja)
      
       Dlaczego nie było go w Sokolniku?
      
- Ponieważ w tym czasie miał wyjazd na międzynarodowe zawody WKKW w Niemczech.
      
       Ile lat trwa już Twoja przygoda z końmi?
      
- To już siedem lat. Zaczęłam jako 10-latka w stajni w Różnowie, z której kupiłam mojego poprzedniego konia, na nim uczyłam się pierwszych skoków.
      
       Dlaczego akurat ten sport, a nie na przykład taniec czy tenis?
      
- Dlaczego jeździectwo... Zawsze lubiłam rywalizować z mężczyznami, a w jeździectwie nie ma podziału. Wszyscy są równi. Sport ten dostarcza mi dużo adrenaliny i nie jest monotonny. Zresztą, nigdy dobrze nie tańczyłam, nie grałam w siatkówkę czy nie biegałam. Pasji się nie wybiera. Ona sama przychodzi i tkwi w nas. Nie wyobrażam sobie życia bez koni. Żaden sport nie jest dla mnie tak interesujący, jak jeździectwo.
      
       Ile czasu musisz poświęcać dziennie na jazdę konną? Ile koni masz pod swoją opieką?
      
Na jazdę poświęcam jakieś cztery godziny dziennie. To jest minimum czasu, jaki trzeba na to poświęcić. Mam tylko jednego konia, ponieważ wydatki związane z posiadaniem jednego konia są ogromne, a co dopiero dwóch czy więcej. To po pierwsze. A po drugie, nie wiem, czy udałoby mi się wygospodarować czas na więcej treningów dziennie. Stajnia, w której trzymam konia, znajduje się dość daleko od mojego miejsca zamieszkania, tak że dojazdy też są dla mnie pewnym utrudnieniem i muszę poświęcać na nie dość dużo czasu.
      
       Opowiedz, proszę, o swoim trenerze.
      
- Moim trenerem jest Jerzy Krukowski. To złoty człowiek. Niezwykle uprzejmy, miły i posiada nieziemską cierpliwość. Współpracuje z nim od dość niedawna, jakieś 6 miesięcy. Przed mistrzostwami spędziłam trzy tygodnie na codziennych treningach w Rakowcu, u trenera. Myślę, że właśnie dzięki tym treningom udało nam sie zdobyć mistrzostwo. Pan Jurek przywiązuje niezwykle wielką wagę do harmonijnego porozumienia się z koniem podczas treningu, jak i w boksie. Nigdy nie pozwala wejść z koniem w walkę, ponieważ dobrze wie, że koń i tak wygra - i ma wielką rację. Wszytko trzeba załatwiać spokojem i próbą porozumienia się. Kiedy zaczęłam jeździć na Balansasie, nie radziłam sobie z nim zupełnie. A tu proszę, po 6 miesiącach jest mistrzostwo. Sądzę, że z jego pomocą będziemy osiągać więcej sukcesów.
      
       Skoki czy ujeżdżenie? A może WKKW? W jakiej dziedzinie czujesz się najlepiej?
      
- Na pewno najlepiej czuję się w skokach, lecz próbowałam też crossu i muszę przyznać, że mój koń i ja całkiem dobrze sobie poradziliśmy. Nie przepadam za ujeżdżeniem. Pewnie dlatego, że jest najtrudniejsze…
      
       Jesteś bardzo młoda, na pewno chcesz się czasami wyrwać, wyjść ze znajomymi, pójść do kina.. Znajdujesz na to czas, czy całą energię poświęcasz koniom?
      
- Niestety, jeździectwo to z pewnością wyrzeczenie się wielu przyjemności. Mam bardzo mało czasu dla znajomych, ale jakoś staram się pogodzić obowiązki i znajomych, którzy jednak często narzekają na mój brak czasu dla nich.
      
       Jak myślisz, czy za 5, 10 lat nadal będziesz jeździć? Czy może widzisz swoją przyszłość inaczej?
      
- Mam nadzieje, że wszystko ułoży sie tak, że będę jeździła konno, lecz mojego wykształcenia czy pracy raczej nie wiąże z końmi. Wolę, by pozostały moja pasją, a nie formą zarobkowania.
      
       Jakie więc masz plany na przyszłość?
      
- Zastanawiam się nad weterynarią i psychologią sportową. To dwa różne kierunki, lecz oba mają w sobie coś, co przyciąga moją uwagę i chęć podjęcia studiów i pracy w owych specjalizacjach.
      
       Rodzina się o Ciebie zapewne boi. Konie to jednak dosyć urazowy sport. Jak przekonałaś najbliższych, że warto robić to, co się kocha?
      
- Moja rodzina jest bardzo wyrozumiała i wspiera mnie bardzo w tym sporcie. Oni też nie wyobrażają sobie, że miałabym nagle nie jeździć. Uważają, że co ma być, to będzie, i dobrze wiedzą, że nie daliby rady odciągnąć mnie od koni. Na szczęście nie maiłam jeszcze wielu wypadków, więc myślę, że nawet nie zdążyli jeszcze bać się o moje zdrowie.
      
       Twoje największe marzenie to…?
      
- Na to pytanie chyba każdy jeździec odpowiedziałby tak samo - być najlepszym jeźdźcem na świecie.
      
      
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama