UWAGA!

Winni?

Elbląg, Winni?

Czy dążenie do szczęścia może być niebezpieczne? Co wyzwala w ludziach zwierzęce instynkty? Czy „inność” rozumiana w szerokim tego słowa znaczeniu może być motywem zabójstwa? W kręgu tych zagadnień poruszali się widzowie DKF-u po projekcji filmu „Delta”.

W osadzie nad rzeką, gdzieś na końcu świata, żyje społeczność, w której akty przemocy, gwałtu i pijaństwa są tolerowane przez mieszkańców. I wydawałoby się, że wszelkie dewiacje są dozwolone, ale czy na pewno? Czy skażona do szpiku kości społeczność może zaakceptować kazirodczy związek rodzeństwa, które chce stworzyć spokojną przystań?
       Rodzeństwo poznaje się w momencie, gdy główny bohater próbuje odnaleźć matkę. Niespodziewanie dowiaduje się, że ma siostrę... Mężczyzna pojawia się tak naprawdę znikąd. Podczas oglądania filmu rzuca się w oczy fakt, że nie pada żadne imię – postacie są niejako anonimowi, tak jak ich historie, które pozostają poza zasięgiem widzów. Można się tylko domyślać. Natomiast ocenie podlega jedynie zachowanie i czyny. Budowa domu, praca przy nim zbliża rodzeństwo, które w naturalny wręcz sposób podejmuje decyzję o wspólnym mieszkaniu.
       DKF-owicze odnaleźli w filmie wiele wątków zaczerpniętych z Biblii, takich jak dzielenie chleba, woda czy kazirodztwo. Motyw chleba został przedstawiony dość przewrotnie, gdyż w połączeniu z alkoholem, którym oblewano podczas uczty chleb. Natomiast oczyszczające właściwości wody zostały ukazane po gwałcie siostry głównego bohatera przez ojczyma. Z kolei jeśli chodzi o zakazany związek między bratem a siostrą, to sam reżyser przyznaje, że „to nie kazirodztwo jest w centrum tej historii, ale odwaga potrzebna do zaakceptowania naturalnego pożądania, nawet jeśli łamie ono tabu i konwencje”.
       Reżyser Kornel Mundruczo lubuje się w długich ujęciach z różnych perspektyw. Natomiast najbardziej uderzający w filmie jest minimalizm życiowy. Widzowie na każdym kroku „łapią się” na stwierdzeniu „przecież tu nic nie ma”. Jak można żyć bez lodówki, pralki, telefonu komórkowego i innych – w naszym przekonaniu – niezbędnych do życia sprzętów? Obraz przedstawiony przez reżysera został pozbawiony „upiększaczy”. Świat ograniczony. Jeden z DKF-owiczów odnalazł analogię do filmu „9 kampania”. Otóż padło tam takie stwierdzenie: „Piękno jest wtedy, kiedy nie ma niczego zbędnego. Na wojnie jest tylko życie i śmierć. Nie ma nic zbędnego.” Tak samo w filmie Kornela Mundruczo są ludzie, rzeka i nic więcej.
      
      
Agnieszka Jasionowska
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama