Chopin-elblążanin, kurze płucka i bolszewicy – czyli jak wyciągnięto nas z depresji

Mam nadzieję, że sierpień już na zawsze zapisze się w historii Elbląga jako miesiąc, w którym znane postacie czołowych, polskich kabaretów rozprawiają się z apatią i przygnębieniem. Stosując dość niekonwencjonalne metody leczenia dokuczliwej przypadłości, doktorzy Andrzej Poniedzielski i Artur Andrus już po raz piąty pozwolili choć na chwilę zapomnieć o troskach życia codziennego. Zobacz fotoreportaż.
Konferansjerzy za pomocą szalenie logicznego wywodu udowadniali nam, że Chopin urodził się w Elblągu, i kto wie – może nawet pływał w Kanale Elbląskim. Jakoś nikomu nie przyszło na myśl, żeby czepiać się źródeł i faktów historycznych. Nie do końca wiadomo, czy sprawiła to zwodnicza gra świateł na scenie, czy wypowiedzi jak zwykle żywiołowego i pełnego wigoru Andrzeja Poniedzielskiego. Jedno nie ulega wątpliwości: tegoroczna Deprecjacja Depresji była świetnym, ponad czterogodzinnym widowiskiem.
Uczestnicy piątkowej imprezy, która odbyła się na dziedzińcu Muzeum Archeologiczno-Historycznego, mogli dowiedzieć się m.in., że inni mają gorzej i także muszą mierzyć się z najróżniejszymi problemami. Nie od dzisiaj wiadomo przecież, że nic tak nie cieszy, jak ludzkie nieszczęście. Artur Andrus uraczył nas autentycznymi wynikami badań przeprowadzonych podczas jednej z jego radiowych audycji. Słuchacze mieli odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób zmuszają dzieci do posłuszeństwa, jakich gróźb i ostrzeżeń używają. Odpowiedzi przeszły najśmielsze oczekiwania nawet samego prowadzącego, który wspólnie z elbląską publicznością zastanawiał się, jakli wpływ na życie młodego człowieka może wywrzeć zdanie: „jak nie będziesz grzeczna, to przyjdą kurze płucka na pajęczych nóżkach i wciągną cię za obrazek”. Wobec groźby takiego kalibru, najazd bolszewików wypada trochę blado, jednak, jak się okazuje, także wywiera duże wrażenie na maluchach…
O dzieciach co nieco opowiedział także Paweł Królikowski. Z dużym uznaniem elbląskiej publiczności spotkały się bajki z morałem, pochodzące ze spektaklu muzycznego „Rodzina Dreptaków”. Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju zaskakiwał i rozbawiał widzów błyskawiczną reakcją na wszystko, co działo się na scenie. Nie sposób nie wspomnieć o bardzo dobrym występie Grupy Rafała Kmity.
Wiele osób zdziwiło niepokojące podobieństwo Grzegorza Turnaua do Zbigniewa Wodeckiego. Z kolei ci, którzy domyślili się, że niejako w zastępstwie Turnaua wystąpił pan Wodecki, byli zaskoczeni podobieństwem jego scenicznej ekspresji do zachowań właściwych zespołom rockowym. Jednym słowem – wieczór pełen niespodzianek.
Uczestnicy piątkowej imprezy, która odbyła się na dziedzińcu Muzeum Archeologiczno-Historycznego, mogli dowiedzieć się m.in., że inni mają gorzej i także muszą mierzyć się z najróżniejszymi problemami. Nie od dzisiaj wiadomo przecież, że nic tak nie cieszy, jak ludzkie nieszczęście. Artur Andrus uraczył nas autentycznymi wynikami badań przeprowadzonych podczas jednej z jego radiowych audycji. Słuchacze mieli odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób zmuszają dzieci do posłuszeństwa, jakich gróźb i ostrzeżeń używają. Odpowiedzi przeszły najśmielsze oczekiwania nawet samego prowadzącego, który wspólnie z elbląską publicznością zastanawiał się, jakli wpływ na życie młodego człowieka może wywrzeć zdanie: „jak nie będziesz grzeczna, to przyjdą kurze płucka na pajęczych nóżkach i wciągną cię za obrazek”. Wobec groźby takiego kalibru, najazd bolszewików wypada trochę blado, jednak, jak się okazuje, także wywiera duże wrażenie na maluchach…
O dzieciach co nieco opowiedział także Paweł Królikowski. Z dużym uznaniem elbląskiej publiczności spotkały się bajki z morałem, pochodzące ze spektaklu muzycznego „Rodzina Dreptaków”. Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju zaskakiwał i rozbawiał widzów błyskawiczną reakcją na wszystko, co działo się na scenie. Nie sposób nie wspomnieć o bardzo dobrym występie Grupy Rafała Kmity.
Wiele osób zdziwiło niepokojące podobieństwo Grzegorza Turnaua do Zbigniewa Wodeckiego. Z kolei ci, którzy domyślili się, że niejako w zastępstwie Turnaua wystąpił pan Wodecki, byli zaskoczeni podobieństwem jego scenicznej ekspresji do zachowań właściwych zespołom rockowym. Jednym słowem – wieczór pełen niespodzianek.
MG