UWAGA!

Człowiek gubi się w nadmiarze

 
Elbląg, Prof. Tomasz Szlendak
Prof. Tomasz Szlendak (fot. AD)

Z profesorem Tomasz Szlendakiem, autorem koncepcji Elbląskiego Forum Kulturoznawczego, rozmawiamy o jednostce nieradzącej sobie w nowej rzeczywistości kulturowej.

Marcin Derlukiewicz: – Rozpoczynające się dziś Elbląskie Forum Kulturoznawcze organizowane jest pod hasłem „Od przybytku głowa boli. Kultura nadmiaru w czasach niedomiaru”. Co stoi za tym dość paradoksalnym tytułem?
      
Prof. Tomasz Szlendak: – Żyjemy w czasach, w których mamy do czynienia z zalewem praktycznie wszystkiego. Zalewem koncertów, płyt, twórczości artystycznej, mediów, nawet zalewem gazet internetowych. A z drugiej strony, mamy pewne deficyty, niedobory po stronie czasu i pieniądza. Ludzie chcieliby konsumować więcej kultury, ale mają problemy. Nie kupią biletu na wszystkie cztery koncerty, które odbywają się w danym miesiącu.
      
       – Zgoda, ale to się tyczy większych ośrodków. Elbląg jest miastem, w którym nadmiaru tego typu raczej nie ma.
      
– Wiem, to przecież niepierwsza moja wizyta w tym mieście, jestem też w radzie naukowej Biblioteki. Są takie miejsca na mapie Polski, gdzie tego nadmiaru nie widać. Elbląg jest miastem, jak większość tej wielkości, gdzie rzeczy ciekawe w kulturze dzieją się nieczęsto i to głównie za sprawą działań jednostek. Ale będziemy mówili o kulturze generalnie. Wystarczy, że elblążanin zajrzy do sieci, a już styka się natłokiem informacji i możliwości wyboru. Nie musi wychodzić z domu, żeby mieć do czynienia z nadmiarem. My zajmiemy się problemami, jakie ludzie mają z selekcją tych wszystkich bodźców.
      
       – Na czym polegają te problemy?
      
– Jak tu wydłubać z informacji prawdę, jeśli ma się dziesięć portali, gdzie każdy mówi coś innego? Albo na poziomie wydarzeń kulturalnych. Stykam się z coraz większym niedoborem wiedzy recenzenckiej. Brakuje dziennikarzy, którzy opisywaliby, zwłaszcza na poziomie gazet lokalnych, co jest dobre, a co jest złe. W Toruniu, w Centrum Sztuki Współczesnej wystawa goni wystawę, a oni nie są szkoleni, żeby o tych wystawach opowiadać. Co czytelnik ma zrobić bez żadnej selekcji?
      
       – Media i ich jakość od pewnego czasu znajdują się pod ostrzałem. Kilka dni temu głośnego wywiadu „Gazecie Wyborczej” udzielił Grzegorz Miecugow, który krytykował stabloidyzowanego widza i na niego zrzucił odpowiedzialność za stan mediów. Tylko, że telewizja nie daje temu widzowi wyboru.
      
– Ogląda pan telewizję po to, by coś wiedzieć o świecie? Chyba już nie, zwłaszcza, jeśli pracuje pan w sieci. Ludzie na masową skalę przenoszą się do Internetu, nie oglądają już telewizji.
      
       – Wciąż istnieje spory procent ludzi, dla których telewizja jest głównym sposobem na uczestnictwo w kulturze i zarazem głównym źródłem wiedzy o świecie, o polityce. Zwłaszcza telewizja publiczna.
      
– O tym także będziemy rozmawiać. Pierwszy panel będzie dotyczył właśnie polityki i polityków, ich obecności w mediach. Każdy chyba ma wrażenie, że polityków jest w nich za dużo. Na przykład czeskie telewizje informacyjne politykami zajmują się znacznie rzadziej. Tam większość ramówki zajmują programy ekonomiczne, kulturalne i sportowe, a polityk jest gościem raz na tydzień. U nas ta polityka jest wałkowana przez cały czas. Mamy zalew informacji o polityce, ale ta informacja się homogenizuje, wszędzie jest taka sama.
      
       – Na każdym kanale, w każdych wiadomościach te same twarze mówią te same rzeczy?
      
– Taka informacja nas zalewa, ale nie możemy z niej wypreparować różnicy zdań. Epatuje się konfliktem i nagonką. Dziennikarstwo telewizyjne polega – to sobie uzmysłowiłem, oglądając programy Tomasza Lisa – na napuszczaniu jednych na drugich. I wszyscy w tej grze chętnie biorą udział. W ramach panelu postaraliśmy się o różne głosy i spojrzenia na scenę medialną, na tabloidyzację mediów i formacji politycznej. Będziemy gościć konserwatystę, prof. Andrzej Zybertowicz, liberalnego prof. Andrzej Szahaja i dr. Jacka Wasilewskiego, który zajmuje się między innymi PR-em politycznym. Zestaw osób od sasa do lasa, od lewicy do prawicy, nawet z punktu widzenia starcia ideologii będzie to ciekawe.
      
       – Zalewa nas polityka, a jak widać nawet w dyskursie naukowym, nie da się od niej uciec.
      
– Ja jestem socjologiem, nie jestem naiwny. Kultura to także władza, zawsze tak było, po co to ukrywać? Nie lepiej zrobić konferencję, gdzie wszyscy wyłożą kawę na ławę?
      
       – Sprawy mediów i polityki to jednak nie wszystkie atrakcje. Problem nadmiaru jest dużo szerszy.
      
– Tak, będziemy mieli panel poświęcony zalewowi przedmiotów. Coraz trudniej jest nam sobie z tym radzić. Może nie jest jeszcze tak, jak w Wielkiej Brytanii, gdzie zakupoholiczki mają specjalne pomieszczenia do gromadzenia tych wszystkich, kupionych na kredyt przedmiotów, ale zaczynamy mieć tego typu problemy. Będzie panel poświęcony kulturze obrazów, bo w takiej właśnie żyjemy. Obrazek bardziej przemawia do odbiorców niż jakiekolwiek słowo pisane. Ale krytycznie przyjrzymy się też sobie samym.
      
       – Na panelu poświęconemu produkcji naukopodobnej?
      
– Uczeni są zmuszani do tego, żeby publikować, aby nie zostać usuniętymi z uniwersytetów. A to z kolei powoduje nadmiar publikacji, z których część później zdobywa Ig Nobla. Tak więc ten zalew widać w różnych sferach, a my postaramy się skakać po nich jak koniki polne.
      
       – Z tego, co Pan mówi, wyłania się obraz człowieka bezradnego, który nie ma narzędzi do radzenia sobie z nadmiarem. Ma też przymus gromadzenia, za który nie powinno się go krytykować. Co może zrobić, żeby się nie pogubić?
      
– Ten człowiek ma szereg różnych narzędzi, o których też będziemy mówić. Niektóre z nich stosuje nawet bezwiednie, po to, żeby uciec od natłoku. Ludzie wykształcili ekonomię uwagi. Zwłaszcza ci, którzy mając po trzydzieści, trzydzieści parę lat i dorastali w zupełnie innych realiach. Teraz mają poważne problemy ze skupieniem na wielu różnych gadżetach. I ten zalew ich męczy. Za to młodzi są do niego dostosowani. Jeśli ktoś ma lat 15, to na kolanach ma laptopa, prawą ręką pisze SMS, ogląda przy tym telewizję i do tego efektywnie rozmawia z mamą. On jest przyszłością, zmierzamy do kultury „wszystko na raz”, ale przez to wszystko jest coraz bardziej powierzchowne. Będziemy się zastanawiali, co z tym fantem zrobić.
      
       – U niektórych ten natłok bodźców wywołuje lęk przed przegapieniem czegoś ważnego. Ci ludzie muszą być cały czas w sieci, cały czas przy mailu, na Facebooku, sprawdzają swoje powiadomienia.
      
– Taka panika w psychiatrii nazywa się technostresem. Polega na tym, że jesteśmy non stop podłączeni do strumienia wiadomości, ale nie potrafimy nic z niego wybrać. Istnieją już firmy, na przykład amerykański The Energy Project Tony’ego Schwartza [z jej usług korzystają korporacje takie jak Coca Cola Company, Google czy Sony – MD], która uczy swoich klientów selekcji z wszystkich „wszechświatów równoległych” tego, co jest dobre. Stosują proste chwyty: zapytaj sam siebie, co ci się z tego wszystkiego przyda za 6 miesięcy, co ci się przyda za rok. I to działa.
      
       – Pan zapraszał gości na tegoroczne Forum?
      
Ten zestaw jest głównie moją zasługą, ale pracowała nad nim rada Forum.
      
       – Pytam, gdyż stali bywalcy elbląskich konferencji z pewnością zauważą, że sporo nazwisk się powtarza. Nie jesteście zbyt zamknięci?
      
– Proszę zwrócić uwagę na to, że ja zestaw gości w tym roku „rozpróchniłem”. Połowa gości, to nowe nazwiska. To, o co pan pyta, wynika nie tyle z tego, że jakieś osoby się przykleiły do Elbląga, tylko z tego, że, powiedzmy sobie szczerze, środowisko kulturoznawców jest w naszym kraju niezbyt szerokie. A jeszcze węższe jest środowisko ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i coś sobie myślą. Ale udało nam się zaprosić ludzi, którzy do tej pory tu nie przyjeżdżali – prof. Szachaja, prof. Bukrabę-Rylską, środowisko wrocławskie. Myślę, że to nada obradom nową dynamikę.
      
       O konferencji czytaj też: „Od przybytku głowa boli”
      
Marcin Derlukiewicz
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • istna powtorka z rozrywki i to marnej jakości, kolejna bi-ba po elblasku za pieniadze podatników. a goście bardzo znajomi, przywiązani do elblażkowa osobą dyrektora, tyle uczelni się przewinelo, a doktoratu ani widu, ani słychu. a latka lecą
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    elblążanin z kulturą(2012-09-26)
  • aleś się postarał. przywieź swoich kolegów to będzie show
  • Elblążaninie z kulturą, a byłeś choć na jednym panelu? Jeżeli nie, to nie wypowiadaj się na temat ciekawego wydarzenia, o którym nic nie wiesz.
  • Prof. Szlędak był doskonały.
Reklama