Już od dekady trafiają smyczkami prosto w serca

O sympatię słuchaczy walczą za pomocą instrumentów. W rozpoczynającym się dziś (23 września) sezonie 2016/2017 Elbląska Orkiestra Kameralna będzie obchodzić swoje dziesiąte urodziny. Z Bożeną Sielewicz i Markiem Mosiem rozmawiamy o trudnych początkach orkiestry, najpiękniejszych momentach i planach na przyszłość.
Anna Kaniewska: - W 2007 roku za projektem utworzenia samorządowej instytucji kulturalnej pod nazwą „Elbląska Orkiestra Kameralna” głosowało 22 radnych, przeciw było dwóch. Czy dziś wyobrażają sobie Państwo Elbląg bez Elbląskiej Orkiestry Kameralnej?
Bożena Sielewicz (dyrektor EOK): - Nie i mam nadzieję, że dziś już nikt nie wątpi, że jesteśmy ważną instytucją, stymulującą życie artystyczne i kulturalne naszego miasta. Orkiestra systematycznie buduje swoją pozycję, poszerza repertuar i powiększa grono artystów, którzy z nią koncertują. EOK występuje w Elblągu, w kraju i za granicą. Prowadzi działalność edukacyjną. Walczy o granty, dzięki czemu może realizować wiele ciekawych projektów. Jest otwarta na niemal każdy rodzaj muzyki - od klasyki, przez muzykę współczesną i jazz. Ma zaproszenia na różne festiwale i ważne uroczystości.
- W pierwszym sezonie EOK zagrała 10 koncertów i liczyła wówczas 6 osób. Czy zdobycie serc słuchaczy i stanie się cenioną orkiestrą kameralną w Polsce było trudnym zadaniem?
B.S: - Myślę, że był to bardzo trudny proces. Uczestniczył w nim cały zespół EOK, muzycy i pracownicy biura. Orkiestra jest miejską instytucją artystyczną, więc brały w nim udział władze samorządowe, wspierając EOK. Pomagali nam mecenasi. Podczas tego procesu towarzyszył nam cały wachlarz emocji. Tożsamość artystyczną każdej orkiestry budują osobowości, z którymi elbląscy instrumentaliści mogli spotkać się na swojej muzycznej drodze. W przypadku EOK taką silną personą, która niewątpliwie zmieniła nasz zespół, był Marek Moś. Początki orkiestry i czas sprawowania przez maestro Mosia stanowiska dyrektora artystycznego, to dwa różne etapy naszej historii.
Marek Moś (dyrektor artystyczny EOK): - Istniejemy dopiero 10 lat. Sądzę, że zawsze budowanie zaufania wśród słuchaczy jest trudne, trwa bardzo długo i przypomina sadzenie drzewa. Na początku zadajemy sobie pytania: Czy już czas, aby drzewo samo rosło? Czy już należy przestać je podlewać? Czy może jest teraz moment, w którym trzeba się nim specjalnie zaopiekować? Prawda jest taka, że gdy drzewo na dobre zapuści korzenie, natura sama sprawia, że ono rozkwita. Dziś nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi, czy EOK jest dobrze zakorzenionym drzewem. Wydaje mi się, że jeszcze wiele przed nami. Chociaż wiem, że Elbląska Orkiestra Kameralna znaczy coraz więcej na muzycznej mapie Polski i myślę, że nie jest to zasługa kontaktów i koneksji. Za nasze sukcesy odpowiedzialny jest poziom, który reprezentujemy.
B.S: - Również uważam, że jest to jedyna droga.
M.M: - Każda inna ścieżka rozwoju jest „budowaniem zamków na piasku”.
- Dyrektorem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej jest Pani od 1 maja 2011 roku. Jak wyglądały początki Pani pracy z EOK? Na pewno miała Pani pewne plany związane z orkiestrą. Czy udało się je zrealizować?
B. S: - Przede wszystkim chciałam, aby orkiestra działała na równi z innymi instytucjami kultury w naszym mieście i była tak samo ważna. Chciałam, aby EOK m.in. miała swoją siedzibę. Założyłam sobie, że będzie to orkiestra, która będzie miała dla kogo grać. Zanim zostałam dyrektorką, przychodziłam na koncerty EOK. Wówczas często koncerty były odwoływane albo poza mną na sali było ok. 10 osób. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Wspólnie walczyliśmy o naszą publiczność, która jest coraz większa, ponieważ gramy nie tylko w Elblągu, lecz także w innych miastach. Wyjeżdżamy za granice kraju. Być może dlatego teraz jesteśmy odważniejsi: gdy mówimy o orkiestrze, gdy zachęcamy publiczność do wysłuchania naszych wykonań, gdy wychodzimy z propozycją koncertu w nowym miejscu. W ogóle spotykanie się z publicznością, zarażanie jej miłością do muzyki jest dla nas bardzo ważne. Jest to wręcz zadanie statutowe naszej orkiestry (śmiech). Jestem zadowolona, bo zrealizowałam wiele swoich planów, ale wiem, że jeszcze sporo muszę zrobić. Poza tym miałam ogromne szczęście, bo jak już wspomniałam, spotkaliśmy wspaniałych ludzi, którzy pomogli się nam odnaleźć.
M.M: - Też uważam, że EOK ma wielkie szczęście, m.in. dlatego, że jej dyrektorką jest pani Bożena. Jest ona osobą absolutnie oddaną i wiernie służy orkiestrze. Tak jak wspomniała, bardzo dba, aby elbląscy kameraliści spotykali się z świetnymi muzykami, dyrygentami.
- Aktualnie w EOK jest 20 muzyków zatrudnionych na etat. Na początku było 6 instrumentalistów, którzy byli zatrudnieni na pół etatu. Czy skład orkiestry bardzo się zmienił? Grają jeszcze w EOK muzycy, którzy byli w niej od początku?
B.S: - Myślę, że trzon orkiestry jest niezmienny. Czasem odchodzą od nas muzycy, ponieważ zmieniają miejsca zamieszkania, zakładają rodziny, rodzą im się dzieci itp.
- Jak pracuje się z takimi młodymi, zdolnymi osobami?
M.M: - Bardzo dobrze! Ja uwielbiam pracę z młodymi ludźmi, dlatego jeszcze pracuję w Akadami Muzycznej w Katowicach (śmiech). Kontakt z młodymi muzykami w okresie, w których jeszcze mają marzenia zawodowe i chęci, aby je realizować, wzbogacają mnie. W taki spotkaniach jest trochę egoizmu z mojej strony, ponieważ ja także się od nich uczę. Zarażają mnie swoim zapałem. Muzycy EOK charakteryzują się otwartością i zaangażowaniem. I bardzo dobrze, bo w życiu chodzi o to, aby nasze cele były zawsze przed nami. Gdy pozostają w tyle, wszystko traci sens, zaczynamy gnuśnieć i jesteśmy dla innych ciężarem. A przecież powinniśmy być dla innych nadzieją na potwierdzenie tezy, że świat jeszcze nie zginął (śmiech).
- Przejdźmy od spraw najprzyjemniejszych. EOK na swoim koncie ma wiele wspaniałych koncertów. Które projekty były dla Państwa najważniejsze?
B.S: - Tak jak wspomniałaś, mamy na koncie wiele ważnych koncertów. Mi osobiście najbardziej zależy na festiwalu „Muzyka polska na Żuławach”. Bardzo przeżywam każdą edycję.
M.M: - Są koncerty mniejsze i większe. Te, które nagrywa telewizja oraz te, które odbywają się w małych, malowniczych kościołach. Wszystkie koncerty są piękne i ważne, jednak bardzo duży ślad w moim wnętrzu odcisnęły wybrane utwory, konkretne repertuary. Myślę, że podobnie odczuwają nasi muzycy.
- 10. sezon EOK to piękna okazja do świętowania. W jaki sposób elbląscy kameraliści będą obchodzić ten jubileusz?
B.S: - Oczywiście artystycznie (śmiech). Dzisiaj (23 września) odbędzie się pierwszy koncert inaugurujący 10. sezon. EOK zagra wspólnie z Trio Włodka Pawlika. W 10. sezonie będziemy koncertować w Elblągu oraz dużo wyjeżdżać. Już za półtora tygodnia (4 października) zagramy z finalistą konkursu chopinowskiego – Szymonem Nehringiem. Będziemy też występować wspólnie z Janem Staniendą, Wiesławem i Szymonem Komasą, SoyoungYoon, Krzysztofem i Jakubem Jakowiczem, Atom String Quartet, Krzysztofem Herdzinem, Aliną Mleczko czy Motion Trio. EOK będzie miało przyjemność współpracować z takimi znakomitymi dyrygentami jak: Jerzy Maksymiuk, Jakub Chrenowicz, Alexander Humala i oczywiście z Markiem Mosiem. Zagramy również bożonarodzeniowy koncert transmitowany przez TVP 2 w Bazylice Katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pelplinie. Nasze zagraniczne wojaże zaczniemy za miesiąc, od 15. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej w Estonii, gdzie będziemy występować z Agatą Zubel i Estonian Philharmonic Chamber Choir.
- Jakie mają Państwo marzenia, plany w związku z dalszym rozwojem orkiestry? Czegoś można życzyć EOK na kolejne dekady?
B.S: - Na pewno potrzebujemy własnej sali koncertowej. Umożliwiłaby ona sprawniejszą organizację koncertów oraz umożliwiłaby pozyskiwanie środków na statutową działalność orkiestry. Na razie nie mamy takiej możliwości. Myślę, że również powinniśmy nagrać kolejną płytę.
M.M: - Kwestie, które poruszyła pani Bożena są bardzo ważne. Ja natomiast zajmuję się podnoszeniem muzycznego poziomu EOK i na tym najbardziej mi zależy.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl, która jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, życzy muzykom i dyrekcji kolejnych muzycznych dekad. Oczywiście ze smyczkami i batutą w ręku.
Bożena Sielewicz (dyrektor EOK): - Nie i mam nadzieję, że dziś już nikt nie wątpi, że jesteśmy ważną instytucją, stymulującą życie artystyczne i kulturalne naszego miasta. Orkiestra systematycznie buduje swoją pozycję, poszerza repertuar i powiększa grono artystów, którzy z nią koncertują. EOK występuje w Elblągu, w kraju i za granicą. Prowadzi działalność edukacyjną. Walczy o granty, dzięki czemu może realizować wiele ciekawych projektów. Jest otwarta na niemal każdy rodzaj muzyki - od klasyki, przez muzykę współczesną i jazz. Ma zaproszenia na różne festiwale i ważne uroczystości.
- W pierwszym sezonie EOK zagrała 10 koncertów i liczyła wówczas 6 osób. Czy zdobycie serc słuchaczy i stanie się cenioną orkiestrą kameralną w Polsce było trudnym zadaniem?
B.S: - Myślę, że był to bardzo trudny proces. Uczestniczył w nim cały zespół EOK, muzycy i pracownicy biura. Orkiestra jest miejską instytucją artystyczną, więc brały w nim udział władze samorządowe, wspierając EOK. Pomagali nam mecenasi. Podczas tego procesu towarzyszył nam cały wachlarz emocji. Tożsamość artystyczną każdej orkiestry budują osobowości, z którymi elbląscy instrumentaliści mogli spotkać się na swojej muzycznej drodze. W przypadku EOK taką silną personą, która niewątpliwie zmieniła nasz zespół, był Marek Moś. Początki orkiestry i czas sprawowania przez maestro Mosia stanowiska dyrektora artystycznego, to dwa różne etapy naszej historii.
Marek Moś (dyrektor artystyczny EOK): - Istniejemy dopiero 10 lat. Sądzę, że zawsze budowanie zaufania wśród słuchaczy jest trudne, trwa bardzo długo i przypomina sadzenie drzewa. Na początku zadajemy sobie pytania: Czy już czas, aby drzewo samo rosło? Czy już należy przestać je podlewać? Czy może jest teraz moment, w którym trzeba się nim specjalnie zaopiekować? Prawda jest taka, że gdy drzewo na dobre zapuści korzenie, natura sama sprawia, że ono rozkwita. Dziś nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi, czy EOK jest dobrze zakorzenionym drzewem. Wydaje mi się, że jeszcze wiele przed nami. Chociaż wiem, że Elbląska Orkiestra Kameralna znaczy coraz więcej na muzycznej mapie Polski i myślę, że nie jest to zasługa kontaktów i koneksji. Za nasze sukcesy odpowiedzialny jest poziom, który reprezentujemy.
B.S: - Również uważam, że jest to jedyna droga.
M.M: - Każda inna ścieżka rozwoju jest „budowaniem zamków na piasku”.
- Dyrektorem Elbląskiej Orkiestry Kameralnej jest Pani od 1 maja 2011 roku. Jak wyglądały początki Pani pracy z EOK? Na pewno miała Pani pewne plany związane z orkiestrą. Czy udało się je zrealizować?
B. S: - Przede wszystkim chciałam, aby orkiestra działała na równi z innymi instytucjami kultury w naszym mieście i była tak samo ważna. Chciałam, aby EOK m.in. miała swoją siedzibę. Założyłam sobie, że będzie to orkiestra, która będzie miała dla kogo grać. Zanim zostałam dyrektorką, przychodziłam na koncerty EOK. Wówczas często koncerty były odwoływane albo poza mną na sali było ok. 10 osób. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Wspólnie walczyliśmy o naszą publiczność, która jest coraz większa, ponieważ gramy nie tylko w Elblągu, lecz także w innych miastach. Wyjeżdżamy za granice kraju. Być może dlatego teraz jesteśmy odważniejsi: gdy mówimy o orkiestrze, gdy zachęcamy publiczność do wysłuchania naszych wykonań, gdy wychodzimy z propozycją koncertu w nowym miejscu. W ogóle spotykanie się z publicznością, zarażanie jej miłością do muzyki jest dla nas bardzo ważne. Jest to wręcz zadanie statutowe naszej orkiestry (śmiech). Jestem zadowolona, bo zrealizowałam wiele swoich planów, ale wiem, że jeszcze sporo muszę zrobić. Poza tym miałam ogromne szczęście, bo jak już wspomniałam, spotkaliśmy wspaniałych ludzi, którzy pomogli się nam odnaleźć.
M.M: - Też uważam, że EOK ma wielkie szczęście, m.in. dlatego, że jej dyrektorką jest pani Bożena. Jest ona osobą absolutnie oddaną i wiernie służy orkiestrze. Tak jak wspomniała, bardzo dba, aby elbląscy kameraliści spotykali się z świetnymi muzykami, dyrygentami.
- Aktualnie w EOK jest 20 muzyków zatrudnionych na etat. Na początku było 6 instrumentalistów, którzy byli zatrudnieni na pół etatu. Czy skład orkiestry bardzo się zmienił? Grają jeszcze w EOK muzycy, którzy byli w niej od początku?
B.S: - Myślę, że trzon orkiestry jest niezmienny. Czasem odchodzą od nas muzycy, ponieważ zmieniają miejsca zamieszkania, zakładają rodziny, rodzą im się dzieci itp.
- Jak pracuje się z takimi młodymi, zdolnymi osobami?
M.M: - Bardzo dobrze! Ja uwielbiam pracę z młodymi ludźmi, dlatego jeszcze pracuję w Akadami Muzycznej w Katowicach (śmiech). Kontakt z młodymi muzykami w okresie, w których jeszcze mają marzenia zawodowe i chęci, aby je realizować, wzbogacają mnie. W taki spotkaniach jest trochę egoizmu z mojej strony, ponieważ ja także się od nich uczę. Zarażają mnie swoim zapałem. Muzycy EOK charakteryzują się otwartością i zaangażowaniem. I bardzo dobrze, bo w życiu chodzi o to, aby nasze cele były zawsze przed nami. Gdy pozostają w tyle, wszystko traci sens, zaczynamy gnuśnieć i jesteśmy dla innych ciężarem. A przecież powinniśmy być dla innych nadzieją na potwierdzenie tezy, że świat jeszcze nie zginął (śmiech).
- Przejdźmy od spraw najprzyjemniejszych. EOK na swoim koncie ma wiele wspaniałych koncertów. Które projekty były dla Państwa najważniejsze?
B.S: - Tak jak wspomniałaś, mamy na koncie wiele ważnych koncertów. Mi osobiście najbardziej zależy na festiwalu „Muzyka polska na Żuławach”. Bardzo przeżywam każdą edycję.
M.M: - Są koncerty mniejsze i większe. Te, które nagrywa telewizja oraz te, które odbywają się w małych, malowniczych kościołach. Wszystkie koncerty są piękne i ważne, jednak bardzo duży ślad w moim wnętrzu odcisnęły wybrane utwory, konkretne repertuary. Myślę, że podobnie odczuwają nasi muzycy.
- 10. sezon EOK to piękna okazja do świętowania. W jaki sposób elbląscy kameraliści będą obchodzić ten jubileusz?
B.S: - Oczywiście artystycznie (śmiech). Dzisiaj (23 września) odbędzie się pierwszy koncert inaugurujący 10. sezon. EOK zagra wspólnie z Trio Włodka Pawlika. W 10. sezonie będziemy koncertować w Elblągu oraz dużo wyjeżdżać. Już za półtora tygodnia (4 października) zagramy z finalistą konkursu chopinowskiego – Szymonem Nehringiem. Będziemy też występować wspólnie z Janem Staniendą, Wiesławem i Szymonem Komasą, SoyoungYoon, Krzysztofem i Jakubem Jakowiczem, Atom String Quartet, Krzysztofem Herdzinem, Aliną Mleczko czy Motion Trio. EOK będzie miało przyjemność współpracować z takimi znakomitymi dyrygentami jak: Jerzy Maksymiuk, Jakub Chrenowicz, Alexander Humala i oczywiście z Markiem Mosiem. Zagramy również bożonarodzeniowy koncert transmitowany przez TVP 2 w Bazylice Katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pelplinie. Nasze zagraniczne wojaże zaczniemy za miesiąc, od 15. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej w Estonii, gdzie będziemy występować z Agatą Zubel i Estonian Philharmonic Chamber Choir.
- Jakie mają Państwo marzenia, plany w związku z dalszym rozwojem orkiestry? Czegoś można życzyć EOK na kolejne dekady?
B.S: - Na pewno potrzebujemy własnej sali koncertowej. Umożliwiłaby ona sprawniejszą organizację koncertów oraz umożliwiłaby pozyskiwanie środków na statutową działalność orkiestry. Na razie nie mamy takiej możliwości. Myślę, że również powinniśmy nagrać kolejną płytę.
M.M: - Kwestie, które poruszyła pani Bożena są bardzo ważne. Ja natomiast zajmuję się podnoszeniem muzycznego poziomu EOK i na tym najbardziej mi zależy.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl, która jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, życzy muzykom i dyrekcji kolejnych muzycznych dekad. Oczywiście ze smyczkami i batutą w ręku.
Anna Kaniewska