Kodeina z aspiryną

Hej, masz wejściówkę? Załatw mi ten bilet, no weź, proszę! To nie można już kupić wejściówki?! – jeszcze chwilę „przed” tego typu pytań było mnóstwo. Nie bez przyczyny aż tylu chętnych próbowało dostać się na koncert Tomasza Steńczyka. Zobacz więcej zdjęć.
Powodów, dla których warto było się wybrać na wczorajszy (30 kwietnia) koncert Tomasza Steńczyka w elbląskiej Mjazzdze było co najmniej 15, jak nie więcej. Każdy z nich ma swój tytuł, linię melodyczną oraz słowa. Powstały z bitwy na myśli, a raczej „Myślibitwy” czyli debiutanckiej płyty elblążanina i są opowieścią o relacjach damsko- męskich, na przykład kiedy kobiecie wydaje się, że wie o czym myśli mężczyzna („Blues na myśli”), o szukaniu swojego miejsca w gąszczu zdarzeń, wypadków i przypadków („Przeznaczenia”) czy o niezwykle smacznych sposobach na zrobienie sobie dobrze, albo i lepiej („Pokrzep mnie”). Nie sposób nie wspomnieć o ciekawej interpretacji „Na całych jeziorach Ty” czy lekko kabaretowej, wywołującej uśmiech „Balladzie z trupem”, która pojawiła się podczas bisu.
Licznie zebrana publiczność bawiła się doskonale, nie bez znaczenia był termin koncertu, wszak widmo wolnego dnia następnego czyni cuda. I odpowiedni akompaniament, również elbląski - klawisze należały do Bartka Krzywdy, na saksofonie zagrał Szymon Zuehlke, a na perkusji Paweł Batycki.
Kiedy dwa miesiące temu Tomasz Steńczyk opowiadał o swoim debiucie, wspomniał, że pracujący nad tą płytą chcieli aby „nuty nie przykryły słów”. Tak też się stało- słowa „Myślibitwy” są aspiryną duszy, a muzyka kodeiną, która je wzmacnia.
Licznie zebrana publiczność bawiła się doskonale, nie bez znaczenia był termin koncertu, wszak widmo wolnego dnia następnego czyni cuda. I odpowiedni akompaniament, również elbląski - klawisze należały do Bartka Krzywdy, na saksofonie zagrał Szymon Zuehlke, a na perkusji Paweł Batycki.
Kiedy dwa miesiące temu Tomasz Steńczyk opowiadał o swoim debiucie, wspomniał, że pracujący nad tą płytą chcieli aby „nuty nie przykryły słów”. Tak też się stało- słowa „Myślibitwy” są aspiryną duszy, a muzyka kodeiną, która je wzmacnia.
Marta Wiloch