Piękno przywiezione z podróży

Jeśli wyjeżdżamy z rodziną to zawsze biorę aparat. Robię bardzo dużo zdjęć. Bliscy ciągle narzekają, że muszą na mnie czekać, że muszą się ciągle zatrzymywać – mówi Miłosz Kulawiak, którego toskańskie fotografie można oglądać na wystawie w Bibliotece Elbląskiej. Takie spowalnianie wycieczki ma swoje dobre strony, jeśli nie dla współtowarzyszy podróży, to z pewnością dla oglądających wystawę. Zobacz zdjęcia.
Na fotografiach można zobaczyć najpiękniejsze miejsca Włoch. Nadgryzione zębem czasu budynki i charakterystycznie wąskie uliczki. Wypalone słońcem pola i kontrastujące z nimi soczyście zielone winnice. Ze zdjęć emanuje ciepło i szczęście. Wystawa „La bella Toscana” zachęca do odwiedzin tego rejonu.
- W ubiegłym roku zdecydowaliśmy się z przyjaciółmi na podróż do Toskanii. Oczywiście ja zabieram zawsze aparat, wszyscy na mnie narzekali – moja rodzina i przyjaciele – że ciągle na mnie muszą czekać, ciągle muszą się zatrzymywać, ciągle robię jakieś zdjęcia. Robiłem bardzo dużo zdjęć. Takich, które mi się podobały i takich, po które specjalnie pojechałem. Bo były też takie, które zaplanowałam sobie wcześniej – mówi autor wystawy.
Miłosz Kulawiak podkreśla, że nie jest artystą. Jego zdjęcia powstają z zamiłowania, z pasji. Fotografia to jego hobby, sposób na odreagowanie.
- Może to sztampowo zabrzmi, ale tak jest - w pracy mam dużo stresu, fotografia jest ucieczką od pracy. Jest czymś co mnie pochłania, dosłownie, na wiele godzin i pozwala odetchnąć – przyznaje.
Miłosz Kulawiak swoją pasją zaraził żonę, za aparat chętnie chwyta ich 6-letnia córka. Radość fotografowania Kulawiak stara się przekazać także innym elblążanom. Służyć temu mają cykliczne spotkania fotografów-amatorów, Elbląskie Spacery Fotograficzne.
- Pomysł przyszedł z Torunia, chociaż spacery fotograficzne są organizowane w wielu miastach. Jestem zaprzyjaźniony z kilkoma osobami z Torunia, które takie spacery prowadzą i pomysł wziął się właśnie od nich – wyjaśnia Miłosz Kulawiak.
Elbląskie Spacery Fotograficzne, mimo, że wystartowały nie tak dawno, mają już swoich zwolenników. Utworzyła się grupa ludzi, która raz w miesiącu wyrusza w najróżniejsze zakątki miasta z aparatem w ręku. Do tej grupy pasjonatów może dołączyć każdy, bez względu na posiadany sprzęt i zdolności.
- Niektórzy się boją, że mają nie taki aparat, że nie mają umiejętności. To nieprawda. Te spacery są po to, żeby się spotkać, pogadać, jedni się nauczą od drugich – mówi Kulawiak. - To czy zdjęcie jest dobre zależy ode mnie samego, od tego jak sobie te zdjęcie ułożę w głowie, jak je widzę i jak zrobię, a nie od aparatu. To prawda stara jak świat.
Wystawę „La bella Toscana” można oglądać w galerii Spatium Novum na poddaszu Biblioteki Elbląskiej do końca kwietnia. Wstęp wolny.
- W ubiegłym roku zdecydowaliśmy się z przyjaciółmi na podróż do Toskanii. Oczywiście ja zabieram zawsze aparat, wszyscy na mnie narzekali – moja rodzina i przyjaciele – że ciągle na mnie muszą czekać, ciągle muszą się zatrzymywać, ciągle robię jakieś zdjęcia. Robiłem bardzo dużo zdjęć. Takich, które mi się podobały i takich, po które specjalnie pojechałem. Bo były też takie, które zaplanowałam sobie wcześniej – mówi autor wystawy.
Miłosz Kulawiak podkreśla, że nie jest artystą. Jego zdjęcia powstają z zamiłowania, z pasji. Fotografia to jego hobby, sposób na odreagowanie.
- Może to sztampowo zabrzmi, ale tak jest - w pracy mam dużo stresu, fotografia jest ucieczką od pracy. Jest czymś co mnie pochłania, dosłownie, na wiele godzin i pozwala odetchnąć – przyznaje.
Miłosz Kulawiak swoją pasją zaraził żonę, za aparat chętnie chwyta ich 6-letnia córka. Radość fotografowania Kulawiak stara się przekazać także innym elblążanom. Służyć temu mają cykliczne spotkania fotografów-amatorów, Elbląskie Spacery Fotograficzne.
- Pomysł przyszedł z Torunia, chociaż spacery fotograficzne są organizowane w wielu miastach. Jestem zaprzyjaźniony z kilkoma osobami z Torunia, które takie spacery prowadzą i pomysł wziął się właśnie od nich – wyjaśnia Miłosz Kulawiak.
Elbląskie Spacery Fotograficzne, mimo, że wystartowały nie tak dawno, mają już swoich zwolenników. Utworzyła się grupa ludzi, która raz w miesiącu wyrusza w najróżniejsze zakątki miasta z aparatem w ręku. Do tej grupy pasjonatów może dołączyć każdy, bez względu na posiadany sprzęt i zdolności.
- Niektórzy się boją, że mają nie taki aparat, że nie mają umiejętności. To nieprawda. Te spacery są po to, żeby się spotkać, pogadać, jedni się nauczą od drugich – mówi Kulawiak. - To czy zdjęcie jest dobre zależy ode mnie samego, od tego jak sobie te zdjęcie ułożę w głowie, jak je widzę i jak zrobię, a nie od aparatu. To prawda stara jak świat.
Wystawę „La bella Toscana” można oglądać w galerii Spatium Novum na poddaszu Biblioteki Elbląskiej do końca kwietnia. Wstęp wolny.
Olga Kaszubska