Znakomity amerykański muzyk - Dave Herrero - wraz z zespołem The Hero Brothers Band zagrał w środę (5 września) w klubie Mjazzga. Tym samym prawdziwy amerykański blues po raz pierwszy zagościł na Kowalskiej. Zobacz fotoreportaż
Takiej okazji nie można było przegapić, nie zdziwiło mnie więc, że pomimo środka tygodnia, publiczność obficie wypełniła mury klubu. Około 20:20 na scenie pojawili się prowodyrzy tego zamieszania. Dave Herrero swoją przygodę z muzyką rozpoczął w wieku 18 lat. Dziś jest uznanym wokalistą, gitarzystą, kompozytorem i producentem współtworzącym chicagowską scenę bluesową. Na koncerty w Polsce przyjechał wraz z zespołem w składzie: Felix Reyes – gitara, Ed Strohsahl – bas, Mark Diffenderffer – perkusja. Już pierwsze dźwięki jakie usłyszeliśmy tego wieczoru zrodziły przekonanie, że będzie dobrze. I tak właśnie było, z każdym kolejnym utworem coraz lepiej. Dave Herrero wraz z Felixem Reyesem serwowali świetne bluesowe riffy i kapitalne solówki. Duża w tym zasługa bardzo dobrego i przemyślanego brzmienia, ale też znakomitego feelingu, jakim dysponowali obaj muzycy. Sekcja rytmiczna doskonale uzupełniała ten gitarowy duet prowadząc go perfekcyjnie przez kolejne numery. W trakcie jednego z utworów Diffenderffer założył na oczy opaskę do spania, po czym zagrał znakomite solo. Od kawałków dynamicznych, przez rockowe ballady, po nieco mocniejsze numery – przekrój stylistyczny w obrębie gatunku mógł satysfakcjonować. Dave z pełnym zaangażowaniem wyśpiewywał kolejne wersy tekstów, pokazując, że dysponuje świetnym głosem i niemałymi umiejętnościami. Z całego zespołu biła czysta radość z grania i zabawy muzyką. Znakomicie nawiązali kontakt z publicznością, w czym brylował szczególnie Herrero. Z czasem wytworzyła się kapitalna interakcja dodając do znakomitej warstwy muzycznej sporą dawkę humoru. Nie grali długo, z pewnością nie tak długo jakbyśmy tego chcieli.
Dali się oczywiście namówić na bisy dzięki czemu ta bluesowa wieczerza potrwała nieco dłużej. Dave Herrero & The Hero Brothers Band dali rewelacyjny koncert, którego niezaprzeczalnymi atutami był świetna muzyka i fantastyczna atmosfera. Pod tym drugim względem to chyba jeden z najsympatyczniejszych koncertów w tym roku. Co ważne, według zapowiedzi zespół przetarł szlaki dla kolejnych amerykańskich bluesmanów, których będziemy w niedługim czasie mogli obejrzeć i posłuchać w Mjazzdze. I bardzo dobrze.