UWAGA!

Udana deprecjacja depresji

Elbląg, Udana deprecjacja depresji
(fot. mad)

Zabawny, zabawniejszy, najwyższy stopień rozrywki i żartu. Szeroki uśmiech gwarantowany. Tak w skrócie można podsumować sobotni (15 sierpnia) wieczór na Podzamczu, gdzie po raz czwarty elblążanie oddali się w ręce specjalistów od poprawiania humoru. Zobacz fotoreportaż.

Codzienne Utulanie Świadomości
      
Tradycyjnie już Deprecjację Depresji poprowadzili Andrzej Poniedzielski i Artur Andrus. Tegorocznym tematem spotkania było „CUŚ. Rok 2012”. Jak wiadomo, ma to być rok szczególny. Niektórzy - jak zauważył Artur Andrus - twierdzą nawet, że wówczas nastąpi koniec świata. Podczas sobotniego wieczoru nie podjęto próby rozwinięcia akurat tego zagadnienia, skupiając się na innych, ważnych wydarzeniach, które mają sprawić, że już w 2012 roku będzie się nam żyło lepiej.
       Nieco inny pomysł na rozwinięcie skrótu CUŚ przedstawił Andrzej Poniedzielski. Według niego CUŚ to Codzienne Utulanie Świadomości. By zapomnieć nieco o tym, co nas na co dzień otacza i dać sobie chwilę wytchnienia. Do czego serdecznie namawiał zebranych widzów.
      
       Śmiejmy się z depresji
      
W ramach Codziennego Utulania Świadomości podczas wieczoru na Podzamczu widzowie dostali potężną dawkę dowcipu. Stanisław Tym w rozmowie z nami przyznał, że bardzo dobrze ocenia młode kabarety, które niedawno rozpoczęły swoją przygodę z tą sztuką. Przed elbląską publicznością wystąpili m.in. właśnie niedawno debiutujący na scenie: Kabaret Świerszczychrząszcz z Szczebrzeszyna, który to uznany został przez konferansjerów za kabaret z najbardziej patriotyczną nazwą, oraz czeski Kabaret Dasz von Yock. Poza tym gości do łez rozbawili: Joanna Kołaczkowska z kabaretu Hrabi, Elżbieta Okupska oraz Stanisław Tym. O muzyczną stronę imprezy zadbali Piotr Bukartyk, Czesław Śpiewa oraz Jacek i Andrzej Zielińscy (Skaldowie).
      
       Wyjątkowa publiczność
      
Słowa pochwały oprócz wykonawcom należą się również elbląskiej publiczności. Nie szczędzili ich artyści po zakończeniu czwartej Deprecjacji Depresji. Wśród licznych wypowiedzi przeważała jedna - elbląska publiczność jest świetna! Po takich pochwałach oraz po kilku godzinach spędzonych w wyjątkowej atmosferze można mieć pewność, że teraz żadna depresja elblążanom nie jest straszna.
      
       O Deprecjacji Depresji, występach na scenie i polskim kabarecie tuż po zakończeniu koncertu rozmawialiśmy z Joanną Kołaczkowską, jedną z niewielu tak charakterystycznych kobiet związanych ze sceną kabaretową.
      
       Angelika Kosielska: Dziś wieczorem wystąpiła Pani sama, bez kabaretu Hrabi, dlaczego?
      
Joanna Kołaczkowska (na zdjęciu niżej): - Ponieważ mamy teraz wakacje i męska część Hrabi wyjechała na urlop. Ja, niestety, nie mogłam wyjechać. Ale dzięki temu mogłam przyjąć propozycję wystąpienia na Deprecjacji Depresji. Przyjęłam ją głownie dlatego, że mogłam tu zagrać ze Stanisławem Tymem. Razem występujemy w spektaklu „Dżdżownice wychodzą na asfalt” i mogliśmy tu fragmenty tego przedstawienia pokazać.
      
       Kiedy w końcu Kabaret Hrabi zawita do Elbląga?
      
- Właśnie tak się zastanawiam, dlaczego nas tu tak długo nie było. Ostatnio byliśmy w Elblągu z programem „Terapia”, a od tego czasu zrobiliśmy już przecież cztery inne programy: „Dracula”, „Pojutrze”, „Kobieta i Mężczyzna” oraz najnowszy „Syf i Malaria”. To już co najmniej cztery lata, jak nas tu nie było. Bardzo chętnie byśmy tu przyjechali, ale to nie zależy od nas. Musimy czekać na zaproszenie. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce przyjedziemy do Elbląga.
      

 


       Kiedyś, podczas rozmowy w Akademii Rozrywki w radiowej Trójce, wyznała pani, że jest osobą nieśmiałą, trudno nawiązującą nowe znajomości. Jak to pogodzić z żywiołem, jakim jest Pani na scenie?
      
- Mnie się wydaje, że właśnie dlatego tak jest. Mam taką naturę, która się czai, ale jak już się zaczyna akcja, to jestem w pełni gotowa. Miałam to, gdy chodziłam na egzaminy. Przed egzaminem zawsze się denerwowałam a jak otwierałam drzwi, to mijał strach, a przychodziła pełna mobilizacja. I to samo mam na scenie. Wychodząc przed publiczność, jestem zupełnie inna niż w życiu prywatnym. Wiem, że niektórzy patrzą na mnie przez pryzmat moich postaci ze skeczów, że jestem wredną, kłótliwą babą. Ale ja na scenie to tak jakby nie ja. To są role, w których mogę się wykazać, ale nie są one przełożeniem tego, kim jestem w życiu poza sceną.
       Bardzo lubię występy, bo niesamowicie dużo mi dają. Po koncercie inaczej wyglądam. Jestem rozpromieniona. Fala przyjaźni, szalona dawka bardzo dobrej energii, pozytywnej wibracji, jaką dostaję od widzów, sprawia, że wiara w siebie wyjątkowo szybko leci w górę. To niebywale przyjemne, jak dużo osób w jednym momencie oświadcza, że to, co się robi, im się podobało, że bardzo lubimy to, co pani robi.
      
       Ostatnimi czasy kabaret stał się bardzo popularny. Powstało wiele nowych zespołów. Czy obserwuje Pani tę scenę?
      
- Oczywiście! Mamy teraz wysyp kabaretów i ludzi zajmujących się tą sztuką. Myślę, że jest to związane z tym, że kabaret silnie związał się z telewizją. Jest to jakaś szansa dla młodych ludzi, którzy chcą zaistnieć. Sama, jako pasjonatka, z zaciekawieniem przyglądam się tym wszystkim nowym przedsięwzięciom. Gdy ja stawiałam pierwsze kroki na scenie, denerwowali mnie aktorzy, którzy nas, młodych ignorowali. Bardzo dobrze sobie to zapamiętałam i staram się całkiem inaczej podchodzić do debiutantów. Przyjaźnimy się, pomagamy i chętnie dzielimy się doświadczeniem.
      
       Który z tych debiutantów ostatnio Panią zachwycił?
      
- Bardzo podoba się mi Dasza von Yock, jestem nimi rzeczywiście zachwycona. A drugim typem jest Kabaret Macież z Warszawy, zawodowy kabaret, ale bardzo interesujący. Nie wymagam od kabaretów, by od razu byli genialni i zachwycający. Nie wymagam od młodych kabaretów, by byli idealnie poukładani, jak „starzy wyjadacze”. Najważniejsze jest, by było to „coś”, by choć jedna rzecz zachwyciła. Lubię oglądać nowe kabarety, bo zawsze sobie w nich coś znajdę. Nawet jeśli są kiepscy, to zawsze jest coś, co mi się spodoba. A to aktor, a to pomysł. Zawsze staram się znaleźć jakiś plus występu.
      
       Jak Pani podoba się Deprecjacja Depresji?
      
- Bardzo mi się podoba! Podoba się mi klimat, miejsce a przede wszystkim publiczność. Bardzo inteligentna, bardzo czujna, otwarta. Słuchająca, uważna, nierozpraszająca się. Bardzo kulturalna impreza. Świetne spotkanie, świetne miasto.
      
      

kos
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • O Gosia :)
  • W radiowej Trójce p. Andrus zachwyca się i ciepło wspomina tą imprezę :D prezentując co i rusz nagrania :D
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    słuchacz trójki(2009-08-17)
  • z punktu siedzenia ponad 4h na twardej ławce, to muszę przyznać, że impreza bardzo sprawnie zorganizowana i przyłączam się do grona zadowolonych (nie tylko zMojejKatWiekowej; ). .nawet nie raziło mnie pod koniec przesadne w kontekście tematu spotkania 'zbiesiadnienie'. .szkoda tylko, ze z programu wypadł KMN; /. .może za rok?
  • Mnie również się podobało:) Najbardziej prowadzacy, pan Tym i pani Kołaczkowska. I zgadzam się z komentarzem wyżej - szkoda, że nie byo KMN:(
  • "Zbiesiadnienie" z tekstami Młynarskiego czy Osieckiej? Przyznam, dziwi mnie to, było super ja już utulam codziennie swoją świadomość!!!!!
  • slash-u ~ piosenki Skaldów poruszają mnie od 40 lat, lecz MOIM ZDANIEM, to 'występ' braci Zielińskich cudownie uratowała Elbląska Orkiestra Kameralna, dla której mam teraz jeszcze większe uznanie i szacunek!
  • A moim zdaniem nikt nikogo nie ratował razem wypadło to bardzo dobrze. Super, że Orkiestra gra z różnym wykonawcami i o to chodzi
  • Elbląska Orkiestra Kameralna w pełni zasługuje na o wiele szerszy rozgłos i szczerze jej tego życzę!!! ~~~a co do klasycznego odcinaniaKuponów od dawnej świetności,to proszę porównać: Zielińscy_naWspaciu ~ www.youtube.com lirykaSkaldów ~ www.youtube.com www.youtube.com www.youtube.com
Reklama