W alchemii portretu liczy się coś więcej

Już w piątek 5 kwietnia o godz. 18 w Galerii Spatium Novum Biblioteki Elbląskiej odbędzie się wernisaż wystawy fotograficznej Danuty Węgiel pt. „Obecność”. O sobie i wystawie opowiada fotografka. Serdecznie zapraszamy.
Rozpoczynając w 1993 roku współpracę z Tygodnikiem Powszechnym nie miałam jeszcze skrystalizowanych zainteresowań fotograficznych. Debiutowałam montażami. Tymczasem redakcja potrzebowała portretów ludzi kultury, w tym pisarzy. Szybko odkryłam, że portretowanie jest dla mnie atrakcyjne zarówno przez osobisty kontakt z niekiedy już mitycznymi postaciami, tu myślę o Stanisławie Lemie, jak i przez towarzyszący fotografowaniu dreszcz emocji.
Przy okazji odkryłam w sobie intensywną ciekawość ludzi, która zagłuszała skutecznie lęk, że mogę nie podołać zadaniu. Dziś uważam tę cechę za siłę napędową rasowego portrecisty. Dbam, by moja ciekawość ludzi nie stępiła się z czasem, bo straciłaby na tym temperatura fotograficznych spotkań i ich ostateczny rezultat – portret fotograficzny.
Na potrzeby Tygodnika Powszechnego robiłam często portrety reporterskie, ale intymne, nieśpieszne spotkania pociągały mnie coraz bardziej. Dziś sesje to główny nurt mojej pracy. Wiedziałam, że w portrecie chodzi o to „coś” więcej, co istnieje poza odwzorowaniem wizerunku lub stanu emocjonalnego. Próbowałam to „coś” znaleźć przy każdym spotkaniu ale naturalnie z różnym rezultatem.
Od pierwszych prób portretowania trzeba pamiętać o precyzyjnym łączeniu otwartości emocjonalnej skierowanej na portretowanego z wiedzą techniczną niezbędna do swobodnego operowania sprzętem i światłem. Na całe szczęście w wyniku tego połączenia rodzi się ogromna liczba kombinacji, która pozwala każdemu twórczo rozwinąć swoje własne fotograficzne skrzydła.
Co oznacza obecność w fotografii, gdzie spotkanie innego przekłada się na ziarno negatywu, na matrycy? Nie znam odpowiedzi, ale wiem, że w alchemii portretu liczy się coś więcej niż uchwycenie pozy czy stanu emocjonalnego danej osoby. Dla każdego swojego portretowanego szukam odpowiedniej przestrzeni, światła, rekwizytu, pozy. Niekiedy unikam dosłownego ukazania osoby, lub skupiam się na możliwościach technicznych. Rozmawiamy. Zawsze jednak najważniejsza jest chwila samego fotografowania. Utrzymanie delikatnej więzi z portretowanym, intensywność uwagi, zaufanie i w końcu uzyskanie fotografii nasyconej jego osobowością.
Teksty pochodzą z katalogu do wystawy "Obecność" oraz z "Forum dziennikarzy" (marzec 2013)
Danuta Węgiel – urodzona w Elblągu, fotografka, absolwentka religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swoje dorosłe życie związała z Krakowem, gdzie mieszka do dziś. Szlify fotograficzne zdobywała w klubie El-foto w Światowidzie. W 1993 roku rozpoczęła współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”, z którym była związana przez wiele lat. Portretuje przede wszystkim ludzi kultury i nauki. Zdjęcia jej autorstwa można znaleźć na okładkach wielu książek. Fotografowała m.in. Stanisława Lema, Czesława Miłosz, Stefana Chwina, Ewę Lipską, Olgę Tokarczuk, Julię Hartwig i wiele innych znakomitości.