UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zostańmy w domu: Wyprawa kawalerów i planszowe przygody (odc. 35)

 
Elbląg, (graf. Andrzej Kraśkiewicz)
(graf. Andrzej Kraśkiewicz)

Wracamy po weekendzie z "cyklem na czas pandemii". W dzisiejszym programie planszówka, kawałek YouTube'a i gra komputerowa.

Krzysztof Jaworski z Eski Elbląg przybliży grę planszową Runebound. Później przyjrzymy się cyklowi Imponderabilia Karola Paciorka, a na koniec włączymy komputer lub konsolę i zobaczymy, co ma do zaoferowania Final Fantasy XV.

 

Czas na przygodę!

O grze opowiada Krzysztof Jaworski, entuzjasta planszówek i dziennikarz Radia Eska.

Dzisiaj zajmiemy się grą przygodową Runebound (3 edycja). To gra planszowa dla 2 do 4 graczy w wieku od 14 lat. Gra jest fantastyczna. Dosłownie. Pięknie wydana, z doskonale ilustrowanymi kartami, świetnymi figurkami i resztą komponetów. Jest też fantastyczna jako gra sama w sobie. No i cała zanurzona jest w klimacie fanatsy. Wcielamy się w niej w bohaterów przemierzających mapę pełną skarbów, przygód, starożytnych ruin, no i potworów... Są też potężni bossowie, z którymi przyjdzie nam sie zmierzyć. Zasady gry do najprostszych nie należą, ale są intuicyjne, więc nawet niedoświadczony gracz szybko wejdzie w rozgrywkę. A wejść warto, bo to naprawdę świetna zabawa.

Runebound to przygodówka. Rozwijamy w niej naszego bohatera poprzez wykonywanie zadań, odwiedziny specjalnych miejsc i walkę z potworami. Możemy zdobywać bądź kupować wyposażenie, eliksiry czy inne artefakty. Możemy uczyć się nowych umiejętności i specjalizować w walkach danego typu lub rozwijać się poprzez wykonywanie questów. Dróg do mistrzostwa jest wiele, a tylko potężny bohater będzie w stanie pokonać bossów, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć na końcu (w sumie "na końcach", bo scenariuszy, które mamy do wyboru podczas rozgrywki jest kilka).

Mechanik w grze jest sporo. Jedna dotyczy poruszania się po mapie - rzucamy specjalnymi kośćmi, a wynik pokazuje, gdzie możemy iść. Inna - zupełnie nowatorska - to sposób walki, a walczymy na... żetony. Brzmi cokolwiek dziwnie, ale sprawdza się doskonale. Świetna mechaniką jest także mechanika kart przygód i wydarzeń czy system zakupów.

Runebound to gra dla wielbicieli przygód i "budowania" swojego bohatera. Klimat aż wylewa się w pudełka, a emocji nie brakuje, bo jest też tu element losowości. Runebound to jedna z moich absolutnie ukochanych gier planszowych. Jest doskonała i polecam ją "z ręką na sercu".

 

Porozmawiajmy o...

Swoją propozycję spędzania czasu pandemii przedstawia Weronika Wójcik, studentka PWSZ w Elblągu.

Cykl Imponderabilia dostępny bezpłatnie na znanej wszystkim platformie YouTube to wartościowe i niezwykle interesujące rozmowy Karola Paciorka z ludźmi. Aktorzy, piosenkarze, reżyserzy, influencerzy, a od niedawna także politycy są częstymi gośćmi studia Paciorka.

Jedną z ciekawszych i wartych uwagi rozmów jest ta z cenionym, młodym i niezwykle utalentowanym reżyserem Janem Komasą. W rozmowie zdradza on kulisy rozdania Oscarów, do których nominacje otrzymał dzięki głośnemu filmowi Boże Ciało. Nie brakuje tu także wątków związanych z najnowszym dziełem reżysera Sala samobójców. Hejter. Lekka i przyjemna w odbierze rozmowa bogata jest w liczne filmowe anegdoty i opowieści z filmowych planów.

Bardzo ciekawym posunięciem Paciorka było zaproszenie do programu polityków. Każdy z kandydujących na stanowisko Prezydenta RP otrzymał zaproszenie do rozmowy. Do tej pory Paciorek przepytał: Biedronia, Bosaka, Kosiniaka-Kamysza oraz Hołownię.

Zważywszy na stan pandemiczny i związane z tym zastopowanie kampanii, w tym brak politycznych debat, posunięcie Paciorka wydaje się jak najbardziej trafne. To dobry sposób na poznanie zarówno samego kandydata, jak i jego programu wyborczego.

Na sam koniec z serca pragnę polecić jeszcze jedną intrygująca rozmowę. Jest to wywiad z elblążanką, dziś znaną youtuberką pod pseudonimem Red Lipstick Monster. Ewa Grzelakowska-Kostoglu w czterogodzinnej rozmowie opowiada m.in.: o latach spędzonych w naszym mieście i o tym, jak widzi Elbląg i jego mieszkańców.

Gwarantuję, że cykl Imponderabilia sprawdzi się zarówno przy jeździe samochodem, rowerem, jak i na spacerze czy przy domowym sprzątaniu. Umili każdą chwile!

 

Najdłuższy wieczór kawalerski w historii

Jest mnóstwo komputerowych gier RPG rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale nieco trudno polecać je mieszkańcom Europy – uczuleni na "japońszczyznę" nie dadzą sie przekonać, a jej miłośnicy i tak je znają. Jest jednak pewien tytuł, który stanowi próbę pogodzenia obu grup, łącząc niejako Wchód z Zachodem. Dacie się namówić na otwarty świat i taktyczno-zręcznościową walkę podane w japońskiej estetyce? Final Fantasy XV to ma... i jest to dobrze zrobione.

Napis uparcie wyświetlający się przy każdym uruchomieniu gry głosi "Final Fantasy dla fanów i dla nowych graczy" i nie jest on chwytem reklamowym. Fani serii znajdą tutaj znane z poprzednich części serii stałe elementy i liczne odniesienia do poprzedniczek (nie mogło zabraknąć choćby postaci o imieniu Cid), nowi gracze dostaną powoli rozwijającą się rozgrywkę, której czesto blisko do tego, co znamy z zachodnich produkcji. Sam znam niektóre poprzednie części "Finala", z kolei w grach RPG z otwartym światem utopiłem setki godzin i muszę powiedzieć, że mi ten miks smakuje.

Najpierw dwa słowa o fabule, która stanowi bardzo mocny punkt FF XV (tradycyjnie nie jest ona związana z poprzednimi częściami). Wcielamy się w młodego księcia Noctisa, który razem z kolegami (stanowiącymi swego rodzaju ochronę) zostaje wysłany przez ojca-króla do wrogiego dotychczas mocarstwa, aby przypieczętować długo oczekiwany pokój małżeństwem. Ekipa wsiada więc do królewskiego auta, Regalii (tak, to fantasy z samochodami, telefonami komórkowymi itp.) i rusza w podróż niczym w klasycznym filmie drogi. Zanim fabuła przyniesie poważniejsze wątki, poznajemy po prostu losy grupy kumpli, którzy rozbijają się po autostradach ogromnego świata gry, wykonują drobne zadania i niespiesznie zmierzają do celu. Dużą rolę grają tu relacje między postaciami, bo choć grupa wygląda niczym azjatycki boysband i nie wzbudza większych emocji, to po pewnym czasie przekonuje do siebie dialogami i zachowaniami.

Motyw podróżowania jest w grze dosyć istotny, bo kolejne cele, które osiagamy dzięki Regalii, bywają od siebie bardzo oddalone. Nie korci tu jednak skorzystanie z opcji szybkiej podróży, bo odbywanie tych wycieczek (z utworami z innych gier, nie tylko z serii FF, w tle), pozwala wejść w ten świat i niejdnokrotnie spontanicznie zatrzymać się w drodze: a to żeby zrobić zdjęcie (w czym specjalizuje się jeden z kolegów Noctisa), albo komuś pomóc, zrobić poboczne zadanie lub znaleźć miejsce na nocleg. Noclegi czy jedzenie są tu zresztą bardzo istotne – wpływają na rozwój naszej postaci i statystyki, poza tym drogi nocą są bardzo niebezpieczne. Upłynie wiele, wiele godzin, zanim drużyna kawalerów będzie w stanie sobie poradzić z potworami, które dominują w tym świecie po zmroku. Te wszystkie elementy składają się na to, że gra pozwala "wsiąknąć" w ten świat: musimy pamiętać o innych elementach rozgrywki niż samo wykonywanie zadań (jedzenie, spanie, tankowanie auta), żeby radzić sobie dobrze. Tutaj czas na ciekawostkę: zatankowanie Regalii do pełna kosztuje parę groszy, podczas gdy niektóre posiłki w restauracjach to kwoty rzędu kilku tysięcy jednostek growej waluty. W świecie FF wyraźnie lepiej być w takim razie restauratorem niż magnatem paliwowym.

FF XV ma też wady, do których należy zaliczyć powtarzalne zadania poboczne ("dojedź, pokonaj, przynieś przedmiot zleceniodawcy, odbierz nagrodę") czy nieco za szybko pędzący czas, który sprawia, że robiąc jakieś zadanie, zwłaszcza wymagające walki, gdzieś w głuszy zastaje nas noc, a noc, jak już wspomniano, czasem przyjemnym tu nie jest. Denerwują też długie ekrany ładowania, z drugiej strony dopóki nie zginiemy, prawie ich nie widzimy, a poziom trudności nie jest tu specjalnie wyśrubowany.

Takie jest właśnie Final Fantasy XV: inne niż poprzedniczki, rozbudowane (to zabawa na dziesiątki, jeśli nie setki godzin), zachęcające pięknym światem, ciekawą fabułą i wyjątkowymi bohaterami. W grę zagrają użytkownicy PS4, XONE i komputerów. Klasyfikacja PEGI: 12 lat.

Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama