Damian Hebda: „Czerwona kartka zmieniła przebieg spotkania” (komentarze pomeczowe)

Olimpia Elbląg, jak już informowaliśmy, przegrała na wyjeździe z rezerwami Jagiellonii Białystok 1:3, mimo że prowadziła 1:0 i kontrolowała początek meczu. Czerwona kartka całkowicie odmieniła przebieg spotkania i przesądziła o ostatecznym wyniku.
Punkt zwrotny
– Czerwona kartka ewidentnie ułożyła mecz, bo gdyby nie ona, pewnie spokojnie wywieźliśmy punkty. Niestety tak się ułożyło spotkanie – przyznał trener Hebda, dodając: – Pozytywem drugiej połowy była nasza gra w odpowiednim kompakcie, co niewątpliwie napawa optymizmem. Mimo jednej osoby mniej szukaliśmy swoich kontr i staraliśmy się wykorzystać stałe fragmenty gry, w których jesteśmy mocni.
Szkoleniowiec podkreślił, że drużyna czuła ogromny niedosyt: – Po meczu widać było pozytywną złość drużyny. Wierzę, że takie doświadczenie zaprocentuje w kolejnych spotkaniach - stwierdził.
Trudne decyzje i kontuzje
Hebda skomentował również zachowanie bramkarza:
– Nie mogę mieć pretensji do młodego chłopaka, jakim jest Wojciechowski. Nie można go obwiniać. Widać było, że zawahał się przy wyjściu. Wykonał ruch, zatrzymał się, a potem poszedł jeszcze raz. Dla bramkarzy to zawsze najtrudniejsze sytuacje, albo idziesz, albo zostajesz w bramce. Niestety w tym przypadku konsekwencją spóźnionego wyjścia była sytuacja, która się wydarzyła.
Początkowe minuty gry w dziesiątkę były wymagające mentalnie.
– W takich momentach pojawia się spadek pewności, a przeciwnicy zaczynają rosnąć w siłę. Pewnie zabrakło w pierwszych minutach większej agresywności w doskoku. Te początkowe chwile były dla nas trudne, bo musieliśmy szybko zmieniać formację – przyznał Hebda.
Decyzja o zmianie Oskara Kordykiewicza wynikała z troski o zdrowie zawodnika.
– Zmiana w przerwie była spowodowana lekkim skręceniem kostki na tej sztucznej nawierzchni. Pewnie mógłby grać, ale nie byłby tak agresywny, więc nie było sensu ryzykować. Na sztucznej nawierzchni każdy błąd podwójnie obciąża stawy, a zawodnik najlepiej czuje swoje ciało – wyjaśnił trener.
Optymizm mimo porażki
– Jestem naprawdę dużym optymistą, nie wariatem, tylko naturalnym optymistą, jeśli można to tak nazwać. Wierzę w tych chłopaków, w to, co robimy, w drogę, którą podążamy, i że nie schodzimy w bok. Taki mecz, niestety, zdarza się w piłce – podkreśla Hebda.
Trener dodał na koniec:
– Na psychologii mówią, że jeśli przeciwnik dostaje czerwoną kartkę, to trzeba to wykorzystać. Jeżeli uda się raz, uda się drugi raz. To się sprawdziło i są to fakty, nie jakieś wymysły sztucznej inteligencji. Szkoda, bo nie przekonamy się, jakby wyglądał mecz, gdybyśmy grali po równo przez cały czas, bo wyglądało to naprawdę dobrze.
Patronem medialnym ZKS Olimpii Elbląg jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl