Damian Hebda: Czułem, że gramy nie tylko dla siebie, ale dla całego miasta

Nie był to rozdział napisany jedną prostą linią. Raczej historia człowieka, który najpierw wszedł do szatni jako asystent, później na chwilę przejął stery, aby po kilku miesiącach wrócić już jako pierwszy trener z pełnym mandatem do odbudowy zespołu. - Czułem, że gramy nie tylko dla siebie, ale dla całego miasta – pisze w swoim oświadczeniu były już trener Olimpii Damian Hebda.
Po raz pierwszy Damian Hebda objął pierwszy zespół między 27 maja a 12 czerwca 2025 roku, zastępując Karola Szwedę, u którego wcześniej był asystentem. Tamten epizod trwał zaledwie dwa mecze, ale pozostawił po sobie obraz człowieka, który - jak sam dziś pisze - „zostawił tutaj kawał serca, ogrom zaangażowania i poświęcenia”. Już wtedy było widać, że nie traktuje tej pracy wyłącznie zawodowo. Olimpia zremisowała wówczas 0:0 z Polonią Bytom oraz 3:3 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, czyli z zespołami, które dziś występują na zapleczu Ekstraklasy.
12 czerwca wrócił do roli asystenta, pracując u boku Damiana Jarzembowskiego. Pozostał blisko zespołu, uczestniczył w codziennym procesie treningowym i nie znikał z pierwszego planu, chociaż formalnie stał krok za głównym szkoleniowcem. Kiedy jednak 8 października 2025 roku w klubie ponownie doszło do zmiany na stanowisku trenera, władze Olimpii postawiły właśnie na niego. Tym samym Damian Hebda został 58. trenerem w historii, licząc od 1959 r., Olimpii Elbląg i rozpoczął pracę według własnej modły.
Nie był to moment komfortowy ani wdzięczny
Olimpia musiała nauczyć się życia w realiach III ligi i przede wszystkim odzyskać ligową stabilność. Czas pracy u podstaw, porządkowania zespołu i przywracania mentalnej równowagi. Sam trener przyznaje dziś, że był to okres „intensywnej pracy, ogromnych emocji i doświadczeń”, a klub przez ten czas stał się dla niego „drugim domem”.
Tabela obejmująca jego pracę od 8 października 2025 roku do dziś, zestawia Olimpię na 10. miejscu - 22 punkty w 17 spotkaniach, bilans 7 zwycięstw, 1 remis i 9 porażek przy stosunku bramek 24:32. Nie są to liczby, które pozwalające marzyć o dominacji, ale nie były też obrazem drużyny całkowicie pogrążonej w kryzysie. Jednak właśnie sinusoida formy okazała się największym problemem.
Jeszcze 8 kwietnia Olimpia wygrała prestiżowe derby województwa ze Stomilem Olsztyn, a przecież sam Hebda nie ukrywa, że właśnie ten moment był wyjątkowy. „Na zawsze w mojej pamięci pozostanie jeden wyjątkowy moment – zwycięstwo w derbach ze Stomilem na ich stadionie, na które czekano 35 lat” - napisał w swoim pożegnaniu. Chwilę później wszystko zaczęło się jednak komplikować. Cztery ostatnie mecze i cztery porażki. Przegrane z czołowymi zespołami ligi można było jeszcze wpisać w brutalną logikę tabeli, ale prawdziwą rysą okazała się porażka w Wojewódzkim Pucharze Polski z Tęczą Biskupiec oraz ostatnia ligowa przegrana z Mławianką Mława. W niespełna miesiąc sytuacja zrobiła się trudna do logicznego wytłumaczenia. Największym problemem stał się brak stabilizacji. Regularność okazała się dobrem najbardziej deficytowym.
„Dokonam dokładnej analizy swojej pracy”
Łącznie pod wodzą Hebdy Olimpia wygrała 8 spotkań (7 ligowych i 1 w Wojewódzkim Pucharze Polski), 3 zremisowała oraz 10 przegrała (9 ligowych i 1 pucharowe). Sam szkoleniowiec w swoim oświadczeniu nie ucieka od refleksji. Pisze wprost: „Dokonam dokładnej analizy swojej pracy – spojrzę na wszystko jeszcze raz, wyciągnę wnioski i zrobię wszystko, żeby być jeszcze lepszym trenerem i człowiekiem”.
Hebda dziękuje także zarządowi za zaufanie, sztabowi i pracownikom za codzienną pracę, drużynie za wspólne przeżycia i kibicom za coś więcej niż tylko doping. Jak sam podkreśla: „To była energia, wiara i wsparcie, które niosły nas w każdym meczu”. Dodaje również, że z tym miejscem utożsamił się bardzo mocno: z miastem, kibicami i drużyną. Szczególne miejsce w jego pożegnaniu zajmuje także młodzież. Podkreśla, że możliwość wprowadzania zawodników z akademii do pierwszego zespołu była dla niego ogromną satysfakcją i powodem do dumy.
„Ten klub i to miasto zawsze będą miały szczególne miejsce w moim sercu” - napisał na zakończenie. W futbolu rozstania rzadko bywają wygodne. Najczęściej przychodzą wtedy, gdy kończy się cierpliwość, a zaczyna presja wyniku. Tak właśnie domknął się rozdział Damiana Hebdy w Olimpii.
Oświadczenie Damiana Hebdy
Dziś przychodzi moment, którego każdy trener gdzieś podświadomie się spodziewa, ale nigdy nie jest na niego gotowy – kończę swoją pracę w klubie.
Za mną prawie półtora roku intensywnej pracy, ogromnych emocji i doświadczeń, które na zawsze zostaną ze mną. To był czas wymagający, ale jednocześnie niezwykle wartościowy – zarówno sportowo, jak i życiowo. To również czas, w którym zostawiłem tutaj kawał serca, ogrom zaangażowania i poświęcenia. Spędzałem w klubie wiele godzin każdego dnia – często traktując to miejsce jak swój drugi dom. Dlatego to pożegnanie ma dla mnie szczególny wymiar.
Chciałbym zacząć od szczerych podziękowań dla Zarządu. Dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyliście, za możliwość pracy, rozwijania drużyny i bycia częścią tego projektu. To była dla mnie ogromna odpowiedzialność, ale przede wszystkim wielki zaszczyt.
Ogromne podziękowania kieruję również do całego Sztabu oraz wszystkich Pracowników Klubu. Wasza codzienna praca, często niewidoczna z zewnątrz, była fundamentem funkcjonowania drużyny. Dziękuję za profesjonalizm, zaangażowanie i wsparcie na każdym kroku – bez Was wiele rzeczy nie byłoby możliwe.
Drużyna… tutaj trudno ubrać wszystko w słowa. Od pierwszego dnia bardzo mocno się z Wami związałem – nie tylko jako trener, ale jako człowiek. Razem przeżywaliśmy radości, trudne momenty, chwile zwątpienia i wielkie emocje, które budują prawdziwy zespół. Zostawiliście na boisku serce, a ja zawsze czułem, że jesteśmy jednością. Za Waszą pracę, charakter, poświęcenie i za to, jakimi jesteście ludźmi – z całego serca dziękuję.
Bardzo ważnym elementem tej pracy była dla mnie również młodzież. W trakcie mojej kadencji miałem możliwość sprawdzić dużą liczbę młodych zawodników z Akademii, a wielu z nich otrzymało swoją szansę i zadebiutowało w pierwszym zespole. To dla mnie ogromna satysfakcja i powód do dumy. Trzymam za Was wszystkich mocno kciuki – rozwijajcie się dalej, pracujcie ciężko i wykorzystujcie swoje szanse.
Ogromny ukłon w stronę Kibiców. To, co od Was dostawaliśmy, było czymś więcej niż tylko dopingiem. To była energia, wiara i wsparcie, które niosły nas w każdym meczu – bez względu na wynik. Czułem, że gramy nie tylko dla siebie, ale dla całego miasta. I właśnie dlatego tak bardzo się z tym miejscem utożsamiłem. Z miastem, z Wami – Kibicami, i z tą Drużyną. To nie były dla mnie tylko obowiązki – to była prawdziwa więź. Za ten klub, za tę społeczność – bez wahania wskoczyłbym w ogień.
Na zawsze w mojej pamięci pozostanie jeden wyjątkowy moment – zwycięstwo w derbach ze Stomilem na ich stadionie, na które czekano 35 lat. To była chwila dumy, radości i ogromnych emocji, które trudno opisać. Moment, który pokazał siłę tej Drużyny, charakter i jedność wszystkich, którzy tworzą ten klub.
Ten czas to dla mnie również moment refleksji. Dokonam dokładnej analizy swojej pracy – spojrzę na wszystko jeszcze raz, wyciągnę wnioski i zrobię wszystko, żeby być jeszcze lepszym trenerem i człowiekiem. Nie zatrzymuję się – stawiam na dalszy rozwój i idę do przodu, bogatszy o to doświadczenie.
Na koniec chciałbym powiedzieć jedno – ten klub i ta drużyna potrzebują Waszego wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Wierzę, że razem możecie osiągnąć jeszcze wiele. Trzymajcie się razem, wspierajcie się i bądźcie dalej tą siłą, która niesie ten zespół do przodu. Życzę Wam również spełnienia marzenia, na które wszyscy tutaj tak długo czekają – nowego stadionu. Wiem, jak bardzo jest potrzebny i jak bardzo na niego zasługujecie. Wierzę, że ten dzień w końcu nadejdzie i będzie kolejnym wielkim momentem dla tego klubu i całej społeczności.
Na sam koniec chcę podziękować mojej Żonie i Dzieciom. Za cierpliwość, wyrozumiałość i ogromne wsparcie każdego dnia. Za to, że byliście ze mną w tym wszystkim, mimo że często nie było mnie w domu tyle, ile powinno. To dzięki Wam miałem siłę, żeby każdego dnia dawać z siebie wszystko.
Dziękuję za każdy dzień, za każdą chwilę, za zaufanie i wsparcie. Ten klub i to miasto zawsze będą miały szczególne miejsce w moim sercu. Do zobaczenia na piłkarskim szlaku.