UWAGA!

----

Karol Przybyła: Trafiliśmy ze zmianami (komentarze pomeczowe)

 Elbląg, Karol Przybyła: Trafiliśmy ze zmianami   (komentarze pomeczowe)
(fot. Anna Dembińska)

Pierwsze zwycięstwo Olimpii w nowym sezonie przyniosło sporo emocji. Elblążanie musieli odrabiać straty w spotkaniu z Polonią Lidzbark Warmiński, ale ostatecznie przechylili szalę na swoją stronę. Goście opuszczali Elbląg z poczuciem, że wynik 4:2 nie oddaje w pełni przebiegu meczu. Gospodarze cieszyli się natomiast z trzech punktów i udanego wejścia zawodników rezerwowych.

Niedosyt

Trener Polonii Piotr Jacek zwracał uwagę przede wszystkim na moment, który jego zdaniem mocno wpłynął na dalszy przebieg spotkania. Już w pierwszej połowie z powodu urazu boisko musiał opuścić kapitan gości.

– Powiem tak: piłka bardzo często nie jest sprawiedliwa. Wynik 4:2 nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. W pierwszej połowie istotnym momentem była bardzo szybka strata naszego kapitana, który doznał urazu mięśnia dwugłowego. To zawodnik stanowiący o sile naszej defensywy, bardzo ważny również przy stałych fragmentach gry. Na pewno zabrakło go przy dwóch pierwszych straconych bramkach.

Szkoleniowiec Polonii znacznie lepiej oceniał grę swojego zespołu po przerwie. Jego zdaniem goście potrafili zepchnąć Olimpię do defensywy, jednak nie przełożyli swoich sytuacji na odpowiednią liczbę bramek.

– Druga połowa w naszym wykonaniu była świetna. Moi zawodnicy dążyli do odrobienia strat, często znajdowaliśmy się w polu karnym przeciwnika. Brakowało oczywiście wykończenia, ale przewaga w posiadaniu piłki i chęć zdobycia bramki były bardzo duże.

Bramka Olimpii na 3:1 mocno skomplikowała sytuację przyjezdnych. Piotr Jacek podkreślał również, że przy kolejnych trafieniach jego zespół nie ustrzegł się prostych błędów.

– Bramka na 3:1 podcięła nam skrzydła, nadal dążyliśmy jednak do zmiany rezultatu. Dwie ostatnie stracone bramki wynikały bardziej z naszych błędów niż z tego, że przeciwnik sam wypracował sobie te sytuacje. Były to nasze straty w strefie niskiej i średniej, niepotrzebne i głupie.

Ostatecznie szkoleniowiec beniaminka docenił przede wszystkim skuteczność Olimpii w decydujących momentach.

– Myślę, że był to wyrównany mecz, a w drugiej połowie mieliśmy przewagę, jeśli chodzi o liczbę sytuacji w polu karnym. Olimpia wykazała się jednak jakością w kluczowych momentach spotkania. Praktycznie dwa strzały w końcówce zakończyły się bramkami i za skuteczność należy przeciwnikowi oddać. Nam z kolei zabrakło finalizacji. Część naszych strzałów była blokowana przez linię obrony. Kluczowa była strata kapitana.

Zabójcze rzuty rożne

Podobnie spotkanie oceniał Wiktor Preuss. Zawodnik Polonii również wskazywał na znaczenie przedwczesnego zejścia kapitana Rafała Maciążka, szczególnie w kontekście dwóch bramek Olimpii zdobytych po rzutach rożnych.

– Niestety, nasz kapitan, który bardzo pomagał nam przy stałych fragmentach gry, szybko musiał opuścić boisko i później go zabrakło. Mimo wszystko powinniśmy wybronić te dwa rzuty rożne i nie dopuścić do tak łatwej straty bramek.

Preuss odniósł się również do pojedynku z Andrzejem Witanem. Bramkarz Olimpii kilkakrotnie zatrzymywał zawodników Polonii.

– Andrzej jest bardzo doświadczonym bramkarzem i dużo pomaga zespołowi Olimpii, ale sam miałem sytuację, której nie wykorzystałem. Przed nami jeszcze dużo pracy. Na pewno będziemy robić wszystko, żeby jak najdłużej być w tej lidze.

Powrót po sześciu latach i gol

Szczególne powody do zadowolenia miał Szymon Grączewski. Wychowanek Olimpii wrócił do Elbląga, zadebiutował po wejściu z ławki i zdobył bramkę.

– Na pewno jest to fajne uczucie. Wróciłem po sześciu latach. Publiczność bardzo nam pomagała, doping był świetny. Takie powroty cieszą, szczególnie kiedy debiutuję, strzelam bramkę, wygrywamy ten mecz i zdobywamy trzy punkty.

Grączewski przyznał, że mimo końcowego wyniku zwycięstwo nie przyszło Olimpii łatwo. Szczególnie dużo problemów pojawiło się po zmianie stron.

– Druga połowa była ciężka. Było kilka faz przejściowych. Na pewno było to ciężkie spotkanie z dobrze zorganizowanym przeciwnikiem, ale udało nam się strzelić na 3:1, trochę uspokoić grę.

Zwycięstwo potrzebne niczym tlen

Karol Przybyła tydzień wcześniej, po porażce z Wisłą II Płock, podkreślał, że ocenę spotkania determinuje przede wszystkim wynik. Po meczu z Polonią pozostał przy tej zasadzie. Tym razem rezultat przemawiał już na korzyść jego zespołu.

– W zeszłym tygodniu ocenialiśmy spotkanie przez pryzmat wyniku i tak samo musi być dzisiaj. Na pewno mecz nie należał do najpiękniejszych i w naszej grze też było dużo mankamentów. Natomiast to zwycięstwo było nam po prostu potrzebne, żeby zrobić kolejny krok do przodu. Finalnie udało się.

Szkoleniowiec Olimpii nie ukrywał, że szczególnie pierwsza połowa nie była efektowna. Elblążanie mieli jednak swoje okazje i mogli wcześniej ułatwić sobie zadanie.

– Pierwsza część była, powiedzmy, taka „zabita”, bez wielkich fajerwerków. Mieliśmy swoje sytuacje i gdybyśmy je wykorzystali, być może w drugiej połowie gra byłaby spokojniejsza.

Sztab Olimpii przed meczem zwracał uwagę na atuty Polonii. Mimo przygotowania rywale potrafili wykorzystać właśnie te elementy, przed którymi gospodarze chcieli się zabezpieczyć.

– Spodziewaliśmy się po drużynie z Lidzbarka, że jej mocną stroną są stałe fragmenty gry i faza przejściowa po odbiorze piłki. To się potwierdziło. Obie bramki zdobyli właśnie po tych elementach. Szkoda, bo wiedzieliśmy o tym, a mimo to nie potrafiliśmy się przed tym wybronić.

Tym razem ważną rolę odegrały zmiany. Szczególnie wejście Grączewskiego, który zdobył bramkę w swoim pierwszym występie po powrocie do Olimpii.

– Cieszy natomiast, że tym razem trafiliśmy ze zmianami. W zeszłym tygodniu zarzucano nam, że zmiany niewiele wniosły. Tym razem wejście m.in. Szymona Grączewskiego dało nam drugie życie. Mam nadzieję, że dzisiejsze zwycięstwo sprawi, że teraz będzie nam trochę łatwiej.

Spotkanie długo trzymało w napięciu. Zdaniem Przybyły właśnie reakcja zespołu na trudne momenty może mieć znaczenie w dalszej części sezonu.

– Myślę, że kibice w wielu momentach mogli mieć palpitacje, ale drużyna pokazała, że grała i walczyła do końca. Tak buduje się zespół, również w trudnych momentach. W zeszłym tygodniu prowadziliśmy i nie potrafiliśmy dowieźć wyniku. Dzisiaj musieliśmy odrabiać straty i tak naprawdę dwa razy wracaliśmy do meczu. Na szczęście tym razem końcowy efekt jest dla nas korzystny.

W następnej kolejce Olimpię czeka wyjazdowe spotkanie z imienniczką z Zambrowa. Mecz odbędzie się w sobotę, 15 sierpnia. Na własny teren żółto-biało-niebiescy wrócą cztery dni później. W środę, 19 sierpnia o godzinie 17, ponownie na stadionie przy ul. Skrzydlatej, zmierzą się z rezerwami ekstraklasowego Widzewa Łódź.

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg


Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama