Mecz uciekł po pierwszej bramce (komentarze pomeczowe)

Olimpia Elbląg zakończyła serię trzech zwycięstw z rzędu. W starciu z rezerwami Widzewa długo utrzymywał się bezbramkowy remis, jednak po przerwie konkretniejsi byli goście, którzy wykorzystali swoje okazje i wygrali 2:0. Karol Przybyła zwracał uwagę na przewrotność futbolu.
Mecz do pierwszego trafienia
Zdaniem szkoleniowca Olimpii od początku można było odnieść wrażenie, że kluczowa będzie pierwsza zdobyta bramka. Długo żadna ze stron nie potrafiła przechylić szali na swoją korzyść.
– Mecz od samego początku układał się na taki do pierwszego trafienia. Albo Widzew nas, albo my ich. Paradoksalnie w naszym najlepszym momencie, gdy pachniało bramką dla nas, to my ją straciliśmy – mówił po spotkaniu Karol Przybyła.
Po objęciu prowadzenia Widzew znalazł się w zdecydowanie korzystniejszej sytuacji. Olimpia musiała zaryzykować, szukając wyrównania, co stworzyło gościom więcej przestrzeni.
– Druga bramka była konsekwencją tego, że po prostu się otworzyliśmy i chcieliśmy ten wynik odrobić. Niestety się nie udało – dodał trener Olimpii.
Przewrotność piłki
Przybyła zwracał uwagę, że w grze jego zespołu pojawiły się elementy, których brakowało we wcześniejszych spotkaniach. Elblążanie częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali przyspieszać akcje grą na jeden lub dwa kontakty.
– Generalnie w tym meczu było więcej rzeczy, których wcześniej nie widzieliśmy. Utrzymanie przy piłce, gra na jeden, dwa kontakty. Taka jest piłka przewrotna, że teoretycznie gramy jeden z lepszych meczów, a wyniku nie ma. Wcześniej graliśmy, powiedzmy, przeciętnie czy średnio, a wygrywaliśmy. Taka jest ta dyscyplina sportu.
Zabrakło skuteczności
Podobnie spotkanie oceniał Szymon Grączewski. Pomocnik Olimpii wskazywał przede wszystkim na niewykorzystane okazje. Widzew w tym elemencie okazał się znacznie konkretniejszy.
– Mieliśmy swoje sytuacje, niestety ich nie wykorzystaliśmy. Przeciwnik okazał się skuteczniejszy i przegrywamy 0:2 – mówił Grączewski.
W jego ocenie właśnie skuteczność była jednym z najważniejszych elementów, które przesądziły o wyniku.
– Skuteczność dzisiaj zawiodła. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie udało się wcisnąć piłki do bramki. Przeciwnik zrobił to dwa razy i po prostu wygrał ten mecz.
Porażka zakończyła dobrą serię Olimpii, która wcześniej wygrała trzy kolejne spotkania, licząc również Wojewódzki Puchar Polski. Grączewski podkreślał jednak, że drużyna szybko musi skierować uwagę na następne wyzwanie.
– Mieliśmy serię trzech zwycięstw z rzędu. Dzisiaj niestety została przerwana, ale w sobotę wyjdziemy na boisko, żeby wygrać i znowu cieszyć się ze zwycięstwa.
Korekty przyniosły efekt
Paweł Ściebura zwracał natomiast uwagę na zmiany, których jego zespół dokonał po przerwie. Trener Widzewa II Łódź był zadowolony przede wszystkim z większej agresywności w pressingu.
– W drugiej połowie skorygowaliśmy pewne rzeczy, które nie funkcjonowały w pressingu. Myślę, że przyniosło to efekty, bo odbieraliśmy piłkę wyżej i mieliśmy zdecydowanie więcej szans w fazach przejściowych – mówił szkoleniowiec gości.
Jego zdaniem po zmianie stron Widzew przejął większą kontrolę nad spotkaniem i nie pozwolił Olimpii na stworzenie poważniejszego zagrożenia.
– Mieliśmy kilka dobrych okazji, które mogliśmy zamienić na gola. W drugiej połowie Olimpia już nam nie zagroziła, bo byliśmy bardziej agresywni w pressingu. Myślę, że z przebiegu całego meczu było to w stu procentach zasłużone zwycięstwo, bo byliśmy zespołem lepszym.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg.