UWAGA!

----

Przebudzenie po przerwie. Wystarczył jeden cios

 Elbląg, Przebudzenie po przerwie. Wystarczył jeden cios
fot. Anna Dembińska, arch. portel.pl

Początkowo był to mecz, który wydawał się niczym niewyróżniający, ale z czasem wydarzenia nadały mu sens. Ostatecznie jedno trafienie, sporo nerwów i - co najważniejsze - Olimpia wywiozła z Wasilkowa cenne zwycięstwo.

Pierwsza połowa zapisze się w annałach… nudy. Gdyby ktoś próbował spuentować te czterdzieści pięć minut jednym słowem, byłoby to słowo „przespane”. Piłka sunęła po boisku leniwie, a zawodnicy zdawali się rywalizować o jak najmniejszy wysiłek. Atak? Okazji jak na lekarstwo. Strzały w światło bramki? Tak rzadko spotykane, a w zasadzie w ogóle, że kibice zaczęli liczyć muchy w powietrzu dla urozmaicenia. Każde podanie w okolicach pola karnego przeciwnika kończyło się w martwym punkcie, każda akcja topniała, zanim na dobre rozgrzała publiczność.

W przerwie doszło do korekty, za Krawczyka pojawił się Kozera. Chwilę po wznowieniu Olimpia wyprowadziła dobrą akcję, a wprowadzony chwilę wcześniej napastnik uderzył z bocznej strefy pola karnego, ale piłka przeleciała obok słupka. Pojawił się jednak pierwszy impuls i nadzieja, że gra żółto-biało-niebieskich nabierze kolorytów. Zmiana ostatecznie okazała się kluczowa dla tej rywalizacji, bo w 65. minucie Dominik Kozera zrobił to, co do niego należało. W polu karnym otrzymał idealne podanie, a napastnik Olimpii uderzył pewnie, otwierając wynik spotkania. Warto podkreślić, że trzynastą asystą w tym sezonie popisał się Michał Kołoczek. Gospodarze mieli najlepszą okazję do wyrównania dziesięć minut po stracie gola. Dobre podanie ze środkowej strefy sprawiło, że zawodnik Wasilkowa znalazł się w zasadzie sam na sam, ale uderzył nieczysto. Kossakowski nie musiał nawet interweniować.

Później oglądaliśmy fragment permanentnych ataków KS Wasilków, z których - na szczęście - nie wynikało większe zagrożenie. Olimpia broniła się solidnie, nie brakowało też prób szybszego doskoku i pressingu. Po jednym z takich momentów elblążanie odzyskali piłkę na połowie przeciwnika, Czernis zagrał prostopadle do Kordykiewicza, którego w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał bramkarz gospodarzy. Nie było wątpliwości, rzut karny dla Olimpii. Istnieje przekonanie, że faulowany nie powinien sam podchodzić do jedenastki, ale przecież przez lata oglądaliśmy Antona Kolosova, który często brał na siebie tę odpowiedzialność właśnie w takich sytuacjach. Tym razem Kordykiewicz stanął przed szansą, mógł “zamknąć” mecz, jednak jego intencję wyczuł Dunaj. To oznaczało jedno, gospodarze rzucą się do ataku ze wszystkich sił. Końcówka była nerwowa, napięcie wisiało w powietrzu, jednak żółto-biało-niebiescy wybronili ten fragment gry i ostatecznie trzy punkty pojechały do Elbląga.

Terminarz Olimpii wchodzi teraz w fazę intensywnego rytmu, bo częstotliwość spotkań wzrasta do dwóch w tygodniu. Już w najbliższą środę, 25 marca, elblążanie rozegrają zaległy mecz z Wartą w Sieradzu, a trzy dni później, 28 marca, zmierzą się z ŁKS-em Łomża na Stadionie Miejskim przy Agrykola 8.

KS Wasilków - Olimpia Elbląg 0:1 (0:0)

bramka: 0:1 - Kozera (65. min.)

 

Olimpia: Kossakowski - Wierzba, Sarnowski, Szczudliński, Kołoczek, Młynarczyk (77’ Karbownik), Kondracki (60’ Czernis), Laszczyk (60’ Marucha), Pek, Krawczyk (46’ Kozera) Kordykiewicz

qba

Najnowsze artykuły w dziale Olimpia

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama