Zwycięski remis

W sobotnie popołudnie nie było miejsca na efektowny futbol. Liczył się wyłącznie rezultat. Olimpia wywiozła z Tomaszowa Mazowieckiego punkt, a wyniki pozostałych spotkań sprawiły, że utrzymanie w Betclic III Lidze stało się faktem.
Już w 4. minucie żółto-biało-niebiescy mogli wyjść na prowadzenie. Bramkarz Lechii Tomaszów Mazowiecki popełnił błąd przy wybiciu piłki znajdując się poza własnym polem karnym. Futbolówka spadła pod nogi Kordykiewicza, który bez chwili zawahania spróbował wykorzystać okazję, ale golkiper gospodarzy zdołał jednak naprawić własną pomyłkę, wracając w ostatniej chwili pod bramkę i parując strzał na rzut rożny. Gospodarze odpowiedzieli kilka minut później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pod bramką Olimpii zrobiło się bardzo gorąco. Gol wydawał się kwestią sekund. Wtedy pojawił się Wierzba. Obrońca Olimpii w heroiczny sposób wybił futbolówkę niemal z linii bramkowej.
Potem Lechia częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała narzucić własne warunki. Olimpia natomiast cierpliwie przesuwała formacje, zamykała przestrzenie i nie pozwalała rywalom na stworzenie większej liczby klarownych sytuacji. Gdy w 28. minucie jeden z zawodników gospodarzy znalazł miejsce do oddania strzału, między słupkami pewnie zachował się Mańkowski. Ostatecznie pierwsza połowa nie należała do widowiskowych, bardziej przypominała partię szachów rozgrywaną pod dużą presją, bo stawka spotkania dla elblążan była ogromna. Lechia atakowała częściej, Olimpia broniła się mądrze.
Po przerwie Lechia ponownie ruszyła do ataku. W 52. minucie Olimpię uratowała poprzeczka. Kilka minut później żółto-biało-niebiescy byli o krok od objęcia prowadzenia. Po rzucie rożnym najlepiej w polu karnym zachował się Dawid Wierzba. Obrońca wygrał pojedynek z rywalem i z bliskiej odległości uderzył głową. Wydawało się, że piłka musi wpaść do siatki, ale Bartosz Śmiechowicz w niewytłumaczalny sposób zdołał odbić futbolówkę. Akcja trwała dalej. Piłka odbijała się w polu karnym niczym metalowa kulka we fliperze, a gdy wydawało się, że Lechia nie uniknie straty gola, bramkarz gospodarzy po raz drugi uratował swój zespół. Była to bez wątpienia najgroźniejsza sytuacja Olimpii w całym spotkaniu.
W dalszej części meczu gospodarze optycznie przeważali, a Olimpia nie zamierzała wdawać się w otwartą wymianę ciosów. Grała konsekwentnie, odpowiedzialnie i bardzo dojrzale taktycznie. Żółto-biało-niebiescy odbierali rywalom argumenty i nie pozwalali już na stworzenie groźnych okazji. Nie był to futbol porywający dla neutralnego kibica, ale właśnie taki z perspektywy elblążan był dziś potrzebny. W Tomaszowie Mazowieckim liczył się rezultat, a nie artystyczne wrażenia.
Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, wszystko było już jasne. Broń Radom przegrała swój mecz, więc punkt zdobyty przez Olimpię okazał się wystarczający do zapewnienia utrzymania w Betclic III Lidze. Po tygodniach nerwów, kalkulacji i walki o ligowy byt najważniejszy jest jeden fakt: Olimpia Elbląg pozostaje trzecioligowcem.
Lechia Tomaszów Mazowiecki - Olimpia Elbląg 0:0
Olimpia: Manikowski - Winkler (87’ Łaszak), Sarnowski, Wierzba, Szczudliński, Kołoczek (87’ Sznajder), Pek, Czernis (46’ Pieczarka), Czapliński, Kordykiewicz, Marucha (39’ Laszczyk)