UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Zamiast ulotek o grypie, uczniom trzeba mydła

Z Gazety Wyborczej: Żeby nie zachorować na świńską grypę należy często myć ręce w ciepłej wodzie - dowiedzą się uczniowie z ulotek przygotowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Problem w tym, że w wielu szkołach nie ma ani mydła, ani ciepłej wody. Sprawą zajął się rzecznik praw dziecka.

Do tej pory w Polsce odnotowano sto przypadków zachorowań na świńską grypę, ale lekarze boją się, że ich liczba wzrośnie jesienią, gdy uczniowie będą się spotykać z rówieśnikami w szkołach. - W dużych skupiskach wirusy łatwo się przenoszą, a jedno chore dziecko może zarazić całą klasę - ostrzegają.
       Dlatego MEN razem z Głównym Inspektoratem Sanitarnym przygotował materiały edukacyjne, które z początkiem września trafią do szkół. Na lekcjach uczniowie dostaną ulotki i usłyszą, że kaszląc i kichając powinni zasłaniać nos chusteczką lub rękawem, a zużyte chustki wyrzucać do kosza. Ale najważniejsze jest częste mycie rąk w ciepłej wodzie!
       - Kłopot w tym, że dozowniki na mydło w szkolnych toaletach zwykle są puste. Można co najwyżej ochlapać ręce zimną wodą - mówi Klaudia, uczennica jednego z gimnazjów.
       O tym, że problem dotyczy wielu szkół w całym regionie, przekonali się kontrolerzy z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, którzy na polecenie Głównego Inspektoratu Sanitarnego odwiedzili w maju 269 szkolnych łazienek. Prawie w co czwartej (23 proc.) brakowało podstawowych rzeczy: jednorazowych ręczników, mydła w dozownikach, papieru toaletowego i ciepłej wody. Podobne były wyniki kontroli prowadzonych w innych województwach.
       W ubiegłym tygodniu o problemie przypomniał Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. W liście do minister edukacji Katarzyny Hall zwrócił uwagę, że w związku z zagrożeniem wirusem A H1N1 w pierwszej kolejności należy zapewnić uczniom dostęp do bieżącej ciepłej wody i środków czystości. Michalak zaapelował, by MEN wprowadziło odpowiednie zapisy na ten temat w rozporządzeniu dotyczącym bezpieczeństwa i higieny w szkołach.
       Co na to dyrektorzy szkół? - Nie wszystkich stać na modernizację toalet, więc jeśli MEN przygotuje stosowne rozporządzenie, powinno zagwarantować w nim środki na ten cel - mówią.
       Rozporządzenie i pieniądze to jedno, zachowanie uczniów drugie. - Niszczą ręczniki i pojemniki na mydło. Papierem zapychają toalety. Nie nadążamy kupować nowych - narzekają dyrektorzy.
       - W naszych toaletach jest mydło i ciepła woda, ale papierowe ręczniki i papier toaletowy są w klasach. Dlaczego? Zdarzało się, że całe rolki lądowały w sedesach, dlatego postanowiliśmy, że jeśli uczeń będzie potrzebował papieru, zwróci się do nauczyciela - mówi Lidia Pasternak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 17 w Częstochowie.
       Elżbieta Sygulska z Gimnazjum w Starczy ma inny problem. - Akurat w naszej szkole nie ma kłopotów z papierem toaletowym i mydłem. Niestety, nie mamy ciepłej wody - mówi dyrektorka. - Na szczęście tuż obok szkoły została wybudowana hala sportowa, w której są natryski z ciepłą wodą i uczniowie po zajęciach sportowych mogą z nich skorzystać.
       Iwona Surga-Piątek, dyrektorka Gimnazjum nr 10 w Częstochowie: - A u nas ciepła woda jest. Jest też papier toaletowy. To, że uczniowie używają go do różnych celów, to już zupełnie inna historia - mówi. - W tamtym roku mydło często nam znikało z toalet, więc w tym pojemniki na płynne mydło przymocujemy do ścian.
       Tomasz Misztal, zastępca rzecznika Głównego Inspektoratu Sanitarnego, uważa, że MEN powinno na serio zająć się problemem. - Przecież możliwość umycia rąk ciepłą wodą z mydłem i wytarcia ich w jednorazowy ręcznik to podstawowy zabieg higieniczny! Niedopuszczalne jest, by dzieci w szkołach nie mogły go stosować - mówi.
       Tymczasem sanepid zapowiedział na wrzesień i październik ponowne kontrole w szkołach.
      
       Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa
      
      
.
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Pięknie wszystko tylko na pokaz. Proszę sprawdzić. W Elblągu są firmy goszczące dużo osób z zagranicy (łatwo się domyśleć które), a z opowieści wynika, że w toaletach nie mają ciepłej wody. PANDEMIA TYLKO CZEKA !!!
  • "Rozporządzenie i pieniądze to jedno, zachowanie uczniów drugie. - Niszczą ręczniki i pojemniki na mydło. Papierem zapychają toalety. Nie nadążamy kupować nowych - narzekają dyrektorzy. " - Niestety w szkolach rzadzi buractwo, ktorego nikt nie wychowal. A powinni ich wychowywac rodzice, tylko, ze oni tez nie wychowani (wystaczy posluchac jakim sie posluguja slownictwem. .. )
Reklama