UWAGA!

Czy istnieje lek na szkolną agresję?

 
Elbląg, Czy istnieje lek na szkolną agresję?
fot. AD

- Jako nauczyciel i wychowawca jakoś radzę sobie z moimi uczniami. Jednak znam nauczycieli, którzy w wielu sytuacjach szkolnych zwyczajnie sobie z nimi nie radzą. Musimy zdawać sobie sprawę, że współczesna młodzież jest coraz trudniejsza i dlatego nie każdy potrafi do niej trafić – mówi nauczycielka jednej z elbląskich szkół. Przyjrzyjmy się więc bliżej tematowi agresji w środowisku szkolnym.

Agresja to zjawisko coraz częściej spotykane w każdej sferze życia: w domu, na ulicy, w sklepie, w urzędzie czy w szkole. Przyczyn agresji jest wiele. Jedną z nich jest stres, często tłumiony, który towarzyszy nam przecież na każdym kroku. I o ile nie da się go zupełnie wyeliminować, o tyle można próbować go minimalizować.
       Niezwykle powszechnym zjawiskiem staje się obecnie agresja w środowisku szkolnym. Pamiętamy, jak kilka lat temu pewnemu nauczycielowi nieokiełznana młodzież włożyła na głowę kosz na śmieci. Jest to jednak przykład zupełnie skrajny. Ze zjawiskiem agresji w nieco łagodniejszej formie spotykamy w szkole niemal na każdym kroku. Wyraża się ona choćby w używanych przez młodych ludzi przysłowiowych „przecinkach”, które „upiększając” młodzieżową polszczyznę w skuteczny sposób eliminują eufemizmy. Nierzadko dochodzi w środowisku szkolnym do bijatyk między uczniami. Coraz częściej ofiarą uczniowskiej agresji pada nauczyciel:
       - Jako nauczyciel i wychowawca jakoś radzę sobie z moimi uczniami. Jednak znam nauczycieli, którzy zwyczajnie sobie z nimi nie radzą w wielu sytuacjach szkolnych – mówi nauczycielka jednej z elbląskich szkół. - Musimy zdawać sobie sprawę, że współczesna młodzież jest coraz trudniejsza i dlatego nie każdy potrafi sobie z nią poradzić – dodaje.
       Z rozmów z nauczycielami wynika, że jeszcze kilka lat temu młodzież była inna. Łatwiej było z nią nawiązać kontakt, łatwej było z nią pracować. Uczniowie wręcz chcieli się uczyć, a jak im się nie chciało, nie przeszkadzali w lekcjach. Dziś, gdy im się nie chce, a zdarza się to nader często, nie szukają nawet wymówek i usprawiedliwień, tylko mówią: „Nie będę tego robić, bo mi się nie chce”.
       Z nauczycielskich obserwacji wynika także, że coraz trudniej u uczniów o grzeczność i zwyczajną kulturę, o zwykłe „dzień dobry” na ulicy czy na szkolnym korytarzu. Uczniowie często nie mają żadnych zahamowań. Zdarza się bowiem, że w obecności nauczyciela używają wulgarnych słów. Dla starszych roczników to sytuacja nie do pomyślenia. Skończyły się więc już czasy, kiedy to nauczyciel stanowił dla młodego człowieka moralny autorytet? I tu trzeba sięgnąć do korzeni. Nic się nie zmieni, gdy pierwszy i najważniejszy wychowawca młodego człowieka, jakim jest rodzic, nie wpoi mu moralnych norm i zasad zachowania opartych na szacunku.
       - Współczesny nauczyciel powinien być wyposażony w specyficzne cechy osobowościowe – mówi dalej elbląska nauczycielka. - Musi być przede wszystkim twardy i konsekwentny. Osoby, które są „za dobre” czy „miękkie” mają w szkole bardzo trudno. Zdarzają się przypadki, kiedy to nauczyciel jest werbalnie atakowany przez ucznia i przez niego obrażany. Zdarzają się sytuacje, kiedy to uczniowie rzucają w obecności nauczyciela papierami po klasie lub zwyczajnie go ignorują czy - jak to się popularnie mówi - „olewają”. Nierzadkie są uszczypliwe uwagi na temat nauczycieli usłyszane pokątnie – dodaje. – To takie pokątne "nabijanie się". Uczniowie nie hamują się nawet wyrażając publicznie w obecności innego nauczyciela opinie na temat innych nauczycieli. Kiedyś się przynajmniej z tym hamowali. Robiło im się zwyczajnie głupio, gdy „palnęli” jakąś głupotę. Teraz nie zwracają uwagi ani na to, co mówią, ani na to, kto ich słucha.
       A jak niwelować w uczniach agresywne zachowania?
       - W swojej praktyce zawodowej spotykam się z sytuacjami występowania agresji między uczniami – mówi elbląska psycholog. - Uważam, że równie istotnym działaniem obok reagowania na tego typu zachowania i podejmowania odpowiednich kroków, jest zapobieganie nim, profilaktyka np. poprzez przeprowadzanie zajęć psychoedukacyjnych – dodaje. - W trakcie takich zajęć młodzież może uczyć się rozpoznawania występujących u siebie emocji, które mogą być podłożem agresywnych zachowań, nazywania ich oraz sposobów radzenia sobie z nimi. Dotyczy to szczególnie złości, która jest przecież naturalną emocją każdego człowieka. Istotne jest jednak, co zrobimy z tą złością, która się pojawiła. W trakcie zajęć uczniowie mogą uczyć się adekwatnych, społeczne akceptowanych sposobów radzenia sobie ze złością, które zastąpią zachowania agresywne krzywdzące innych lub ich samych.
       Ważną rolę w życiu młodego człowieka odgrywa rodzina. Ważne jest to, jakie wzorce uczniowie wyniosą ze swojego domu:
       - Trzeba pamiętać, że uczniowie są bacznymi obserwatorami i wystarczy czasami jeden nasz błąd, by to wykorzystać. Oni zaraz wyczują  „dobre serce” – mówi nauczycielka. - Te agresywne zachowania wynosi się przede wszystkim z domu. To tam są podstawowe wzorce do naśladowania, a przynajmniej powinny być. Czasami rodzice oczekują, że to szkoła zrobi z ich pociechy „anioła”, podczas gdy ich dziecina w domu jest „diabłem wcielonym”. Tacy rodzice nie rozumieją podstawowych rzeczy, że nie da się tak łatwo, jeśli w ogóle, ustawić i wychować 16-latka czy 17-latka! – dodaje. - To właśnie oni ponoszą winę za to, że nie wychowywali swojego dziecka, gdy był na to czas. Tyle. Szkoła może pomagać w wychowywaniu, pokazywać, co dobre a co złe. Nie można ją obarczać całkowitą odpowiedzialnością za braki w wychowaniu uczniów. Dom to podstawa, to baza, na której dziecko wzrasta. Jeśli dom jest pełen agresji, dziecko też takie jest. A potem my musimy z takimi dziećmi pracować, patrząc na czyjeś błędy i także jesteśmy w niektórych przypadkach bezradni. I wtedy przychodzi taki moment, że może pomóc tylko fachowiec, pedagog czy psycholog.
       Bycie nauczycielem to w dzisiejszych czasach nie lada zadanie. Przejawów agresywnych zachowań w szkole jest coraz więcej, a i nie zawsze uda się na nie właściwie reagować. Przychodzi bezradność. Szczególnie wtedy, gdy nie możemy liczyć na wsparcie i pomoc rodzica, który albo sam jest bezradny albo obojętny lub roszczeniowy. Nic tylko zacisnąć zęby i próbować jakoś sobie z tym radzić, lecz problem sam z siebie nie zniknie, a nierozwiązany wciąż będzie się pogłębiał.
      
ew
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Bycie nauczycielem to w dzisiejszych czasach nie lada zadanie. .. .. Sentencja godna Seneki. .. .W takim razie zapraszamy na kase do hipermarketu. .. .bez 18h tygodniowo, wakacji, urlopu zdrowotnego
  • Ale po co sie uczyć, chodzi się do szkól i zalicza za samo bycie, wiedza teraz nie jest potrzebna
  • Popieram w pełni co zostało napisane w artykule, najlepsze są agresywne mamuśki na zebraniu gdy nauczyciel mówi że ich dziecko jest agresywne. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    trzeba to przeżyć(2012-10-03)
  • To zostańcie nauczycielami, kto Wam broni!? radzę się wstrzymać od tak głupich komentarzy. Popracujesz w szkole, wtedy się wypowiadaj!
  • Praca nauczyciela to nie jest 18h!!!!To jest 18 h dydaktycznych, pozostałe 30 to pozostała harówka i praca społeczna często. Mam wrażenie, że czasami tygodniowo wychodzi 50-60.a potem to tylko wizyta u psychoterapeuty. spróbuj najpierw, potem się wypowiedz!
  • To ja im płace że swoich podatków i mają uczyć jak się nie podoba to won do innej pracy, jak ktoś tknie moje dziecko to wtedy ja go tknę
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Adminiok(2012-10-03)
  • A ja pracuję 48 h tygodniowo a drugie tyle nadrabiam w domu i co ?i klienci też są w większości roszczeniowi
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    nie nauczyciel(2012-10-03)
  • To raczej teraz dzieci tykają dorosłych, bo uczniowie maja wieksze prawa w tym kraju
  • Współczesne dzieci to małe potwory a na potwory wychowują je właśnie rodzice. To oni nie poświęcają im czasu i uwagi, a potem pretensje do nauczycieli i całego świata!
  • Sam jestem wyzywany to rozumiem co czuja nauczyciele gdy pracują z elblaską młodzieżą to huligani i czasami brakuje na nich słów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Elbląski uczeń 3 kl. gimnazjum(2012-10-03)
  • A może kolejny artykuł powinien być poświęcony agresywnym nauczycielom, którzy swoje kompleksy i osobiste porażki odreagowują na uczniach. Dziwne, że pedagog z powołaniem potrafi pracować nawet z tzw trudną młodzieżą a nauczyciel bez powołania to nawet w klasie z 15 osobowej z tzw dziećmi z dobrego domu sobie nie radzi. Nawet nauczyciel musi sobie zapracować na szacunek, to co daje to otrzymuje
  • Jedyny lek po fakcie, to kara, a przed to prewencja i świadomość nieuchronności kary.
Reklama