Czytelniczka: Dokarmiajmy ptaki również nad rzeką

Mieszkam bardzo daleko od Elbląga, bywam tu czasami na wakacjach, bo jest to dla mnie miasto wyjątkowe – pisze nasza Czytelniczka, apelując do urzędników i Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami o dokarmianie podczas mrozów dzikiego ptactwa nad rzeką Elbląg. Poniżej publikujemy jej list.
Zdaję sobie sprawę, że z racji skrajnie niskich temperatur, Urząd Miejski i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami mają mnóstwo obowiązków (opieka nad ludźmi, kotami, psami etc), lecz warto, by Państwo zwrócili ich uwagę na sytuację nad rzeką Elbląg przy Bulwarze Zygmunta Augusta na wysokości "Cafe Przystań", gdzie zamontowano kamerę internetową, stąd mam ogląd.
Proponowałam, by prócz tak zwanych kaczkomatów usytuowanych w parkach, do których kaczki trzymające się wody raczej nie zaglądają zbyt często, Urząd Miejski zorganizował dokarmianie kaczek o tej samej porze nad rzeką Elbląg, po przeciwnej stronie "Cafe Przystań", bo to miejsce przy moście najbardziej atrakcyjne.
Zajmując się z moją rodziną podobną działalnością w zakresie chronienia ptaków, ryb, ssaków (wiewiórki, koty, psy etc) wiem, że jeśli dokarmia się zwierzaki w tym samym miejscu, o podobnej porze dnia, nic się nie marnuje, bo ptaki przylatują w takie miejsce i zjadając wszystko, odlatują, nie gromadząc się tam bez potrzeby. W odróżnieniu od sytuacji, kiedy tylko raz na kilka dni przypomina się komuś z Urzędu czy TOZ o takim dobrym - jak mi się wydaje - pomyśle.
Reasumując - trzeba kupić odpowiedni pokarm i codziennie, niezmiennie aż do wiosny, , chociaż raz na dobę przejść się na Bulwar po jego stronie przeciwnej do "Cafe Przystań" i rozsypać pokarm na rzece (lodzie) czy na Bulwarze. Zawsze tam kilka ptaków dyżuruje jak widziałam, a po chwili dolatuje większe stado. Na razie czynią tak, kiedy zbliżają sie do nich spacerowicze robiący im zdjęcia, a nie – niestety - osoby dokarmiające.
W razie braku takiego dokarmiania namnożą się mewy, które w razie braku ryb (Bałtyk skuty lodem w dużej części od brzegu, rzeka etc) żywią się upolowanymi dzikimi kaczkami.
Pisałam już w tej sprawie do odpowiedniego wydziału w Urzędzie Miejskim w Elblągu Elbląga, a także do miejscowego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zwracałam też uwagę Urzędowi Miejskiemu na ryby i roślinność rzeczną żyjącą bez dostępu tlenu za sprawą mrozów po minus 15 st. C, lecz otrzymałam odpowiedź, że to sprawa w gestii Urzędu Morskiego.
Grażyna (nazwisko i mail do wiadomości redakcji)